Uchwała w sprawie stwierdzonego przez ETPCz naruszenia przez Ministra Sprawiedliwości art. 6 EKPCz

W dniu 29.6.2021 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że Polska naruszyła art. 6 EKPCz. Stowarzyszenie „Iustitia” brało udział w tym postępowaniu jako amicus curiae.

Orzeczenie zapadło na skutek skargi wiceprezesów Sądu Okręgowego w Kielcach Aliny Bojary i Mariusza Brody, którzy na podstawie znowelizowanych przepisów zostali odwołani faksem przez Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę z pełnionych funkcji przed upływem kadencji, bez podania przyczyny i możliwości zajęcia stanowiska, a przede wszystkim bez możliwości odwołania od tej decyzji, czym pozbawiono ich prawa do sądu.

Wymiana kadrowa na stanowiskach kierowniczych w sądach, często określana mianem czystek kadrowych, była wówczas realizowana przez wiceministra Łukasza Piebiaka. Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego Z. Ziobry było faktycznym autorem projektów ustaw dotyczących sądownictwa i głównie jego przedstawiciele udzielali odpowiedzi na pytania zadawane w debacie parlamentarnej.

Orzeczenie ETPCz jest kolejnym i zapewne nie ostatnim orzeczeniem europejskich Trybunałów, które potwierdza fakt trwającego od 2016 r. politycznego zamachu na polski niezależny wymiar sprawiedliwości i niezawisłość sędziowską. Skala naruszeń praworządności przez polskie władze polityczne i liczba kilkudziesięciu postępowań toczących się przed ETPCz i TSUE może oznaczać, że koszty, które obciążą polskich podatników, będą znacznie większe.

Zgodnie z treścią § 2 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów i Asesorów Sądowych sędzia powinien zawsze kierować się zasadami uczciwości, godności, honoru, poczuciem obowiązku oraz przestrzegać dobrych obyczajów.

W związku z potwierdzeniem przez Trybunał, że decyzje Z. Ziobry o odwołaniu prezesów i wiceprezesów sądów przed upływem kadencji były bezprawne i motywowane politycznie, uzasadnione jest żądanie skierowane do ich ­następców, aby niezwłocznie zrezyg­nowali z pełnienia uzyskanych w tych okolicznościach funkcji. Brak reakcji sędziego na ww. wyrok, będzie stał w sprzeczności z zasadami etyki zawodowej sędziów1.

IS

1 Zob. https://iustitia.pl/81-uchwaly/4183-uchwa­la-zarzadu-ssp-iustitia-w-sprawie-stwierdzonego-przez-europejski-trybunal-praw-czlowieka-w-strasburgu-naruszenia-przez-ministra-sprawiedliwosci-prokuratora-generalnego-zbigniewa-ziobre-art-6-europejskiej-konwencji-o-ochronie-praw-czlowieka.

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Sprawy bieżące | Skomentuj

Memorandum RPO, NRA, stowarzyszeń sędziowskich i prokuratorów

„My obywatelki i obywatele wykonujący prawnicze zawody zaufania publicznego stanowczo przypominamy, że Konstytucja RP i traktaty europejskie stanowią, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Każdy ma więc prawo do rzetelnego rozpoznania sprawy przez sąd ustanowiony zgodnie z prawem, który transparentnie wydaje stabilne i pewne orzeczenia”.

Takimi słowy rozpoczyna się memorandum podpisane wspólnie przez stowarzyszenia sędziowskie i prokuratorów, a także Rzecznika Praw Obywatelskich i Naczelną Radę Adwokacką, a dotyczące naruszeń praw obywateli do sądu.

„Zmiany wprowadzane ustawą z 28.5.2021 r. (Dz.U. z 2021 r. poz. 1090) zmieniającej z dniem 3.7.2021 r. ustawę z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, powinny zgodnie z jej nazwą stanowić odpowiedź na pandemię wywołaną COVID”.

„W związku z powyższym apelujemy do parlamentarzystów o natychmiastowe podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do uchylenia tych przepisów lub ich skutków, jak też o zaprzestanie dalszych działań legislacyjnych ograniczających prawo do sądu i dostęp do sądu oraz ingerujących w niezależność, niezawisłość i ­samodzielność orzeczniczą sądów”1.

IS

1 Zob. więcej https://iustitia.pl/83-komunikaty-i-oswiadczenia/4187-apel.

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Sprawy bieżące | Skomentuj

Uchwała w sprawie uchylenia immunitetu i zawieszenia w czynnościach służbowych SSN Józefa Iwulskiego

W dniu 2.7.2021 r. troje byłych prokuratorów: Małgorzata Bednarek, Jarosław Duś i Adam Roch, powołanych przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP do Izby Dyscyplinarnej mieszczącej się w budynku Sądu Najwyższego, podjęło bezprawną decyzję o uchyleniu immunitetu i zawieszeniu w czynnościach służbowych Prezesa Sądu Najwyższego Józefa Iwulskiego.

Pretekstem do tego jest sprawa sprzed 40 lat, w której orzekał J. Iwulski. A rzeczywistym celem tych działań jest wyeliminowanie Prezesa SN J. Iwulskiego i przejęcie przez osoby zainteresowane wynikiem sprawy powództw o ustalenie, że osoby te zostały nielegalnie powołane na stanowiska sędziów SN. Właśnie w tych sprawach Sąd Najwyższy kierowany przez Prezesa J. Iwulskiego zwrócił się z pytaniami prawnymi do TSUE, a efektem obecnych działań ma być zniweczenie skutków orzeczeń TSUE.

Kilka miesięcy temu nielegalna Izba Dyscyplinarna wznowiła działanie zarówno w sprawach dyscyplinarnych, jak i immunitetowych sędziów. Stało się tak pomimo orzeczenia zabezpieczającego postępowanie wydanego przez TSUE, zakazującego prowadzenia tych spraw, kolejnego wniosku KE w tym zakresie, a także wbrew orzeczeniom TSUE i składu połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego z 23.1.2020 r. Kolejne takie sprawy wyznaczono na posiedzenia w lipcu 2021 r. m.in. w sprawach o sygn. akt I DI 30/21, I DI 32/21.

Kontynuowanie działalności nielegalnej Izby Dyscyplinarnej kolejny raz potwierdza konieczność szybszego podejmowania decyzji przez polskie i europejskie organy, których obowiązkiem jest dbanie o praworządność w Polsce i Europie.

SSP „Iustitia” przypomina, że wszys­cy Sędziowie Sądu Najwyższego są związani uchwałą połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego z 23.1.2020 r. w sprawie sygn. akt BSA I-4110-1/20 i w związku z tym nie mogą respektować decyzji nielegalnej Izby Dyscypli­narnej1.

IS

1 Zob. https://iustitia.pl/81-uchwaly/4184-uchwa­la-zarzadu-stowarzyszenia-sedziow-polskich-iustitia-w-sprawie-uchylenia-immunitetu-i-zawieszenia-w-czynnosciach-sluzbowych-prezesa-sadu-najwyzszego-jozefa-iwulskiego-przez-nielegalna-izbe-dyscyplinarna.

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Sprawy bieżące | Skomentuj

Prezes „Iustitii” Krystian Markiewicz laureatem nagrody „Złotej Temidy”

29.6.2021 prof. Krystian Markiewicz został laureatem Ogólnopolskiego Konkursu o Nagrodę „Złotej Temidy”. Obok niego wyróżnienia otrzymali: prof. dr hab. Włodzimierz Wróbel oraz prok. Krzysztof Parchimowicz. Wyróżnienia specjalne ­otrzymali sędzia Aleksandra Janas oraz sędzia w stanie spoczynku ­Daniel ­Stachura. Serdecznie gratulu­jemy!

IS

Opublikowano IUSTITIA 4(42)/2020, Sprawy bieżące | Skomentuj

Sędzia, który się boi
– nie jest już sędzią
wywiad z SSA w Warszawie Marzanną Piekarską-Drążek rozmawiają

pobierz pdf

Pytania przygotowali: Edyta Bronowicka*, Tomasz Zawiślak**

Edyta Bronowicka, Tomasz Zawiślak: Czy orzekając w sprawie sędziego Igora Tuleyi i pisząc uzasadnienie, w którym Sąd Apelacyjny w Warszawie jednoznacznie stwierdził, że Izba Dyscyplinarna nie może orzekać, liczyła się Pani z możliwością wszczęcia przeciwko Pani postępowania dyscyplinarnego, bądź z innymi szykanami ze strony władzy politycznej?

Marzanna Piekarska-Drążek: Tak, liczę się oczywiście z represją dyscyplinarną, a nawet karną ze strony władzy. Wskazuje na to traktowanie sędziów w ciągu ostatnich kilku lat przez rządzących polityków, przez władze resortu sprawiedliwości i podlegających im, czy ulegających, prokuratorów oraz specjalnych rzeczników dyscyplinarnych. Czerpię też doświadczenie (gorzkie) z poprzedniego okresu tych samych rządów i tego samego ministra w latach 2006–2007 i ówczesnych ordynarnych prób zdyskredytowania sędziów.

W żadnej mierze nie kieruję się przy orzekaniu obawami związanymi z tymi zjawiskami. Sędzia, który się boi i zaczyna kalkulować, co jest opłacalne, albo co mu zapewni spokój – nie jest już sędzią.

Od około 20 lat sądzę najgroźniejszych przestępców i najokrutniejsze zbrodnie, na pierwszej linii walki z przestępczością zorganizowaną, z grupami przestępczymi o charakterze zbrojnym. Myślę, że żaden z polityków i urzędników ministerialnych, choćby najwyższego szczebla, próbujących różnych form dyskredytowania, nacisków czy pogróżek pod naszym adresem, nie ma pojęcia o konstrukcji psychicznej sędziów. Wyraził to w wywiadzie Pan Prokurator Józef Gacek, któremu Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet w lipcu 2020 r. za niesprostanie oczekiwaniom politycznym w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej. Powiedział że prokuratorzy i sędziowie karni to twardzi ludzie, żyją twardo i nie można ich zastraszyć.

Nie chodzi tylko o sędziów karnych. To jest generalnie twarda służba, wymagająca ogromnych wyrzeczeń, koncentracji, cichej, ciężkiej pracy i opanowania, ukształtowanego charakteru, i oderwania się od ocen komentarzy czy nacisków zewnętrznych. Liczy się dobro sprawy, sprawiedliwe osądzenie. Żadne osobiste sprawy czy naciski nie wchodzą w grę.

Z satysfakcją stwierdzam, że w ciągu około 30 lat demokracji wpojono sędziom, wprost zakodowano w kodzie genetycznym zawodu, najlepsze zasady służby sędziowskiej, niezależność sądownictwa, niezawisłość sędziego, szacunek dla Konstytucji, potrzebę obrony praw obywatelskich – wolności, równości, szacunku, tolerancji i sprawiedliwości.

Z dumą słucham orzeczeń i uzasadnień młodych sędziów rejonowych, którzy podkreślają te wartości mimo szykan, hejtu, i tej całej machiny propagandowo-karnej utworzonej przeciwko odważnym sędziom.

Sędziowie wchłonęli konstytucyjną zasadę niezawisłości, a prezentacja tego dokonuje się właśnie w orzeczeniach broniących praw obywatelskich i to niezależnie kto je narusza.

Ryzyko niezadowolenia silniejszej strony – władzy – jest tu bez znaczenia.

E.B., T.Z.: Występowała Pani w charakterze obrońcy sędziego i to w głośnej sprawie. Co Panią skłoniło do podjęcia się obrony Pani Sędzi z Ostrołęki? Czy rola obrońcy wpłynęła na zmianę Pani postrzegania procesu sądowego i sądu jako takiego?

M.P.-D.: W 2006 i 2007 r. byłam obrońcą dwojga sędziów sądu okręgowego, którym prokuratura podporządkowana Ministrowi Z. Ziobrze postawiła zarzuty korupcyjne. Zarzuty te nie miały żadnych wiarygodnych podstaw dowodowych. Nakłaniano osoby skazane przez ten sąd i mające w toku inne sprawy, by w zamian za korzyści procesowe pomawiały sędziów. Akcja była zakrojona szerzej, przekazywano do mediów, że chodzi o wielu sędziów, prokuratorów, adwokatów i lekarzy. Ministerstwo karmiło niektórych dziennikarzy sugestywnymi „przeciekami”, hasłami „ośmiornica”, „największa afera w powojennym wymiarze sprawiedliwości”, itp. Sędziowie z mediów dowiadywali się o zarzutach, z którymi nie mieli nic wspólnego. Kiedy wreszcie prokurator wniosła o uchylenie immunitetu pierwszemu sędziemu (2 tys. za odroczenie kary), to z czasem okazało się, że sędzia w ogóle w tej kwestii nie orzekała. Podobnie było z zarzutem innego sędziego w kolejnej sprawie. Wyszło to dopiero przed Sądem Najwyższym w czasie drugiego czy trzeciego rozpoznania sprawy o uchylenie immunitetu. Wcześniej nie mieliśmy możliwości dowiedzenia braku związku sędziów z tymi sprawami, choć takie wyjaśnienia złożyli, gdyż przez kilkanaście miesięcy nie dopuszczono obwinionych ani obrońcy do materiału dowodowego, a prokurator nie uwzględniał naszych wniosków o przeprowadzenie dowodu z akt spraw.

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Ważne pytania | Skomentuj

Edytorial

pobierz pdf

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy,

przedstawiamy Wam drugi numer Kwartalnika IUSTITIA w 2021 r.

Niestety pandemia się nie skończyła… Ciągle trwa też walka o wolne sądy. Wolne dla obywateli i wolne od bezprawia, także tego, które dotyka pracowników administracyjnych.

W ostatnim czasie zapadło kilka przełomowych orzeczeń w TSUE. W stałej rubryce „Na dobry początek” odniósł się do nich Prezes naszego Stowarzyszenia sędzia Krystian Markiewicz.

Nie byłoby to możliwe bez odważnych sędziów. „Sędzia, który się boi – nie jest już sędzią” to tytuł wywiadu z SSA w Warszawie Marzanną Piekarską-Drążek. Nic dodać, nic ująć.

Sądy cały czas pracują, starają się odnaleźć w trudnej rzeczywistości covidowej. Do tego dochodzi tzw. reforma sądownictwa, która niby trwa od 6 lat, ale jakoś pozytywnych efektów nie widać. Czas rozpoznawania spraw wydłuża się, w wielu sądach zaległości rosną. Rośnie także zagrożenie dla konstytucyjnego prawa do sądu.

Nasuwa się pytanie: co dalej? Czy organy odpowiedzialne za organizację sądownictwa mają nowoczesną, spójną, długofalową wizję przyszłości sądownictwa?

Jednym z możliwych kierunków rozwoju jest wykorzystanie sztucznej inteligencji. Czy w sądach jest miejsce na najnowocześniejszą technologię? Odpowiedź na to pytanie stara się znaleźć Michał Kotalczyk. Warto się zapoznać z tym tekstem, bo to już nie jest sci-fi. W wielu sferach naszego życia (np. bankowość, usługi internetowe) sztuczna inteligencja zadomowiła się na dobre. Wydaje się, że nie ma od tego odwrotu.

Tymczasem w naszym kraju, w ramach informatyzacji wymiaru sprawiedliwości i walki ze skutkami pandemii wprowadzono nowy tryb doręczeń za pośrednictwem portali informacyjnych sądów. Rozwiązanie to wywołuje wiele problemów w praktyce i emocji – nie tylko u profesjonalnych pełnomocników. Tym tematem zajął się Ireneusz Wolwiak, nasz specjalista od tematyki doręczeń.

W dziale Prawo cywilne publikujemy ponadto artykuł Mariusza Rypiny i Marka Wierzbowskiego pt. Podstawy prawne reprezentowania Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad w sferze stosunków cywilnoprawnych.

Jestem przekonany, że nie tylko karniści zainteresują się tekstami zamieszczonymi w dziale Prawo karne. Pierwszy z nich, autorstwa Krzysztofa Krzystyniaka, dotyczy oceny odurzenia narkotykowego kierowców w krajach europejskich na przykładzie amfetaminy. Autorem drugiego jest znany włoski profesor prawa Luigi Ferrajoli, który zajął się kontrowersyjnym, ale niezwykle ważnym zagadnieniem penalizacji aborcji.

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy pominęli tematykę ustrojową. Tym razem Arkadiusz Sadza przekonuje w swoim artykule do przywrócenia dawnego rozwiązania dotyczącego łączenia pracy naukowej z orzekaniem.

Na koniec varia, w której znajdziecie fragment wspomnień legendarnego wrocławskiego sędziego Mirosława ­Filipowicza oraz głos adw. Macieja Korty w dyskusji nad prawem do sądu w praktyce.

 

Dziękuję, że sięgacie po nasz Kwartalnik.

Tomasz Zawiślak

Zastępca Redaktora Naczelnego

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 2(44)/2021 | Skomentuj

Czas sprawiedliwości

pobierz pdf

Żeby dojść do mety, trzeba zawsze zrobić pierwszy krok. Jest on mniej lub bardziej udany, czasami można zboczyć ze ścieżki, czasami wpaść w jakąś ślepą uliczkę. Tak czy owak trzeba go zrobić.

Pisałem już kilka razy o naszych sędziach-kamikadze, którzy zapoczątkowali kontrolę nielegalnych działań neo-KRS, Prezydenta i osób startujących w wadliwych konkursach do SN. To kamikadze przyczynili się bez wątpienia do sukcesu w postaci wyroków NSA, stanowiących preludium przed usunięciem „obcego ciała”, jakim są neo-sędziowie w SN.

Ostatnie dni to kolejne zwycięskie orzeczenia TSUE z 14 i 15.7.2021 r. w sprawach dyscyplinarnych oraz spójny z nimi wyrok ETPCz z 22.7.2021 r. Trybunały Europejskie przesądziły, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, łącznie z Izbą Dyscyplinarną SN, jest nielegalny, sprzeczny z podstawowymi zasadami cywilizowanych, demokratycznych państw, a korzeniem tego zła jest upolityczniona neo-KRS.

Nie byłoby to możliwe, gdyby nie pierwsze pytania prejudycjalne sędziów Igora Tuleyi, Ewy Maciejewskiej i Kamila Jarockiego. Ktoś może powiedzieć, że oni „przegrali w TSUE”. Nic bardziej błędnego. W uzasadnieniach orzeczeń wydanych na skutek tych pytań zwrócono uwagę na to, że sędziowie mogą pytania zadawać, że nie można ich z tego powodu represjonować, określono także nieprzekraczalne ramy sądownictwa dyscyplinarnego. Autorytarna władza polityczna postanowiła przeczytać tylko sentencje orzeczeń TSUE i nic sobie z treści uzasadnień nie robiła, a tymczasem TSUE konsekwentnie odwoływał się do tych i innych orzeczeń wydanych w wyniku pytań polskich sędziów. Pętla się zaciskała.

Wszczęcie postępowań dyscyplinarnych z powodu zadania pytania prejudycjalnego spowodowało reakcję KE w postaci skargi do TSUE. To represje wobec sędziów, którzy nie boją się nazywać rzeczy po imieniu i walczyć o praworządność, solidarność sędziów z całej Europy (vide apel do KE) oraz NGS-ów domagających się respektowania wartości europejskich, spowodowały, że KE zainicjowała kolejne postępowania przed TSUE. Bywa, że młyny sądowe (w Polsce i Europie) mielą powoli, ale w końcu przychodzi czas sprawiedliwości. Właśnie powoli nadciąga…

Zapewne reżim będzie się jeszcze bronił, walczył o swoje przywileje i apanaże. Upolitycznione organy realizujące linię partii rządzącej, jak TK Julii Przyłębskiej, neo-KRS, a także Małgorzata Manowska kierująca pracami SN, neo-sędziowie SN, rzecznicy dyscyplinarni, posłuszni prokuratorzy powtarzają wciąż ministerialne herezje co do skutków ww. orzeczeń TSUE. Niestety oznacza to nierespektowanie tych orzeczeń, co prowadzi do łamania prawa unijnego, które jest naszym prawem. W zasadzie należałoby powiedzieć – JESZCZE jest naszym prawem….

To zapewne będzie oznaczało kary finansowe dla Polski, czyli zapłacą za to wszyscy Polacy. TSUE określi stawkę za każdy dzień niepodporządkowania się jego orzeczeniom. Jeszcze poważniejsze konsekwencje mogą nas dotknąć w związku z funkcjonowaniem zasady „pieniądze za praworządność”. Co jednak najgorsze, takie działania oznaczają wypychanie nas z UE, w której już teraz jesteśmy marginalizowani za łamanie zasad i wartości unijnych. To już nie jest jakaś dywagacja prawnicza, kłótnia jurystów, przewrażliwione głosy polskich sędziów o polexicie. O tym mówi już cała Europa. Nierespektowanie zasad, na których oparta jest UE, to jest zamach na polską rację stanu, na bezpieczeństwo i przyszłość milionów Polek i Polaków, czy wreszcie na nasze miejsce w rodzinie państw demokratycznych.

Nadchodzi decydujące starcie. Przed nami walka o szeroko pojmowaną wolność, dostęp do informacji, pluralistycznych mediów, wolność myśli i wypowiedzi, manifestacji swoich poglądów, swobodę wypowiedzi artystycznej, otwarte szkoły, autonomię akademicką i niezależne sądy.

To jest wojna cywilizacyjna o naszą przyszłość toczona na wielu frontach. Siermiężny system rosyjsko-białoruski, gdzie każde bezprawne działanie ma być przyklepane przez posłusznych prokuratorów i sędziów, czai się tuż za naszą wschodnią granicą. Tam wyroki strasburskie są traktowane niczym natrętna mucha, a niewygodne osoby wsadza się do więzienia. Tam władza polityczna może zrobić wszystko. Na drugim biegunie mamy to wszystko co niesie UE. Wybór wydaje się bardzo prosty.

Na wakacjach wielu ludzi mnie pytało – często z obawami – co to będzie? Czy pozostaniemy w UE, czy trzeba myśleć o wyjeździe i co z naszymi dziećmi? Odpowiedź zależy od nas. Zwycięstwo nie przyjdzie samo. Nie wygramy meczu przy zielonym stoliku, trzeba je będzie wydrzeć, wywalczyć. Każdy ma swój front. Każdy powinien powiedzieć NIE nieprzyzwoitości i bezprawiu. Każdy może pokazać, że jest Europejczykiem. Co do sędziów, to każdy z nas musi udowodnić, że jest sędzią polskim i europejskim. Wszyscy razem i każdy z osobna musimy to wykrzyczeć, bo inaczej zostanie nam tylko jęk rozpaczy, jak naszym sąsiadom z Białorusi…

Prof. UŚ dr hab. Krystian Markiewicz
Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Na dobry początek | Skomentuj

Sztuczna inteligencja w służbie polskiego sądu – propozycje rozwiązań

pobierz pdf

„Przyszłość jest teraz, tylko nierówno rozłożona”.
William Gibson

Rada Ministrów przyjęła „Politykę dla rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce od roku 2020”. Niestety, nie zawiera ona konkretnych rozwiązań dla sądownictwa. Artykuł zawiera propozycje wdrażania sztucznej inteligencji do polskiego sądownictwa w oparciu o już istniejące technologie. Jako cele krótkoterminowe zaproponowano system automatycznego rozpoznawania mowy, który sporządzi protokół pisemny podczas e-rozprawy, program do tworzenia wyroków łącznych oraz chatbot. Celem średniookresowym jest digitalizacja akt sądowych, a długoterminowym programy zastępujące asystentów sędziego oraz referendarzy sądowych. Propozycje przedstawiono celem wykazania, że dla poprawy działania sądów nie są potrzebne reformy ustrojowe ani proceduralne, a szereg drobnych udogodnień technologicznych.

Wstęp

W grudniu 2020 r. Rada Ministrów przyjęła „Politykę dla rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce od roku 20201”. Jak wskazują autorzy: „w najbliższym czasie czeka nas radykalny wzrost zastosowań rozwiązań sztucznej inteligencji we wszystkich dziedzinach życia i gospodarki. Jest to równocześnie pierwsza rewolucja przemysłowa, w której możemy wziąć udział jako suwerenne państwo i wolni obywatele. To od nas wszystkich zależy, w jakim stopniu skorzystamy z szans związanych z obecną rewolucją przemysłową, aby zwiększyć zasobność Polaków i ich rolę w gospodarce światowej2”.

Dokument zawiera kierunki działań wdrażających sztuczną inteligencję m.in. w sektorze publicznym, wytyczając cele krótkoterminowe (do 2023 r.), średnioterminowe (do 2027 r.) oraz długoterminowe (po 2027 r.). Chociaż jest on spójny i ciekawy, polski sędzia będzie zawiedziony brakiem konkretnych rozwiązań dla sądownictwa. Tymczasem wdrożenie przez programistów sztucznej inteligencji w sądownictwie może być owocne dla obu stron: sztuczna inteligencja przyniosłaby korzyści dla sądownictwa w postaci nowoczesnych programów komputerowych skracających czas pracy orzeczników i sekretarzy, a sądownictwo może wesprzeć rozwój sztucznej inteligencji poprzez udostępnienie (zanonimizowanych) danych wysokiej jakości, bez których nie jest możliwe prawidłowe testowanie wytworzonych algorytmów. Mimo to Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej przyznało, że „nie posiada dokumentów określających strategię informatyzacji sądownictwa3”. Również Najwyższa Izba Kontroli skrytykowała Ministerstwo Sprawiedliwości, że nie opracowało strategii informatyzacji sądownictwa, a wdrażane projekty informatyczne nie zostały powiązane z obowiązującą „Strategią modernizacji przestrzeni sprawiedliwości w Polsce na lata 2014–2020”4. W obliczu realnej obawy, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie będzie aktywnym partnerem przy realizacji „Polityki dla rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce”, pozytywną rolę może odegrać Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” oraz cały samorząd sędziowski: jako sędziowie mamy moralną powinność opisać konkretne rozwiązania informatyczne, których potrzebujemy w codziennej pracy, a bez których nie będziemy w stanie wyeliminować naszej wspólnej bolączki, tj. przewlekłości postępowań sądowych. Niniejszym artykułem chciałbym przedstawić własną propozycję wdrażania sztucznej inteligencji do polskiego sądownictwa, w oparciu o już istniejące technologie.

Cele krótkoterminowe (do 2023 r.): dalsze oswajanie sędziów z nowymi technologiami

W ostatnich latach w ponad 3,5 tys. sal sądowych wprowadzono e-protokół, czyli cyfrowy zapis dźwięku i obrazu z przebiegu rozprawy5. Celem projektu było przede wszystkim umożliwienie świadkom ciągłego wypowiadania się, bez przerw na podyktowanie zeznań protokolantowi. Gdyby projekt spełnił pokładane w nim nadzieje, doszłoby do znacznego skrócenia czasu każdej rozprawy, a w konsekwencji do zwiększenia ich liczby w ciągu dnia i globalnego przyspieszenia postępowań. Niestety pomysłodawcy nie wzięli pod uwagę, że większość sędziów szybciej czyta niż odsłuchuje zeznania. Część sędziów nie zrezygnowała z dyktowania protokołu, aby przygotowując się do kolejnego terminu rozprawy lub sporządzając uzasadnienie wyroku, łatwiej i szybciej przypomnieć sobie szczegóły sprawy. Natomiast procesy, w których odstąpiono od dyktowania są szybsze w I instancji, ale w środowisku sędziowskim można usłyszeć zastrzeżenia, że sędziowie w II instancji muszą poświęcać dużo więcej czasu na zaznajomienie się z e-protokołem, niż gdy mają do dyspozycji pisemny zapis przebiegu rozprawy.

E-protokół zniechęcił część sędziów do nowych technologii, lecz trend ten można odwrócić w stosunkowo łatwy sposób – e-protokół należy uzupełnić o system automatycznego rozpoznawania mowy, który sporządzi protokół pisemny podczas rozprawy. Program zapewniłby komfort wszystkim zainteresowanym: sędzia nie będzie musiał dyktować, a mimo to sporządzi uzasadnienie na podstawie pisemnego protokołu, świadek będzie przesłuchiwany kilkakrotnie krócej, a sędzia w II instancji będzie miał wybór, czy zapozna się ze sprawą poprzez e-protokół, czy pisemny zapis przebiegu rozprawy. W polskim sądownictwie wdrożono już projekt o nazwie „Automatyczne rozpoznawanie mowy” (ARM)6, jednak nie zyskał on uznania wśród pracowników sądów. Korzystanie z niego jest fakultatywne, a niniejszym artykułem postuluje się wprowadzenie obligatoryjnej transkrypcji każdej rozprawy. Głównym zarzutem jest to, że transkrypcja nie jest wykonywana w czasie rzeczywistym. Zlecenie jej wykonania wysyła się do ośrodków transkrypcji, które wykonują zlecenie po kilku miesiącach. Automatyzacja jest pozorna, ponieważ część pracy nadal wykonują ludzie. W ostatecznym rozrachunku ARM spowalnia procesy sądowe zamiast je przyspieszać.

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Temat numeru | Skomentuj

Podstawy prawne reprezentowania Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad w sferze stosunków cywilnoprawnych

pobierz pdf

Dyrektor lub zastępca dyrektora oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, legitymujący się udzielonym przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad pełnomocnictwem ogólnym (nie zaś szczególnym lub rodzajowym), w świetle aktualnie obowiązujących przepisów nie jest upoważniony do dokonywania czynności dotyczących mienia skarbu państwa, w tym w szczególności do zawierania umów o roboty budowlane oraz żądania wypłat z gwarancji.

Upoważnienie administracyjne a pełnomocnictwo cywilnoprawne

W praktyce funkcjonowania Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad1, Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad2 udziela dyrektorom lub zastępcom dyrektorów Oddziałów GDDKiA pełnomocnictw ogólnych, tj. pełnomocnictw do dokonywania w jego imieniu wszelkiego rodzaju czynności. Takie pełnomocnictwa udzielane są konkretnym osobom na czas pełnienia przez nie funkcji dyrektora lub zastępcy dyrektora Oddziału GDDKiA. W częś­ci przypadków pełnomocnictwa upoważniają do składania oświadczeń woli łącznie z innym pełnomocnikiem. Jako podstawa prawna takich pełnomocnictw ogólnych wskazywany jest art. 18a ust. 5 ustawy z 21.3.1985 r. o drogach publicznych3 oraz art. 96 i 98 KC, względnie sam tylko art. 96 i 98 KC.

Z tak powołanej podstawy prawnej wynika, że omawiane pełnomocnictwa zawierają w sobie dwa rodzaje umocowania:

1)   administracyjne (z przywołaniem jako podstawy prawnej art. 18a ust. 5 DrPublU) oraz

2)   cywilnoprawne (z przywołaniem jako podstawy prawnej art. 96 i 98 KC).

Pierwszy z ww. rodzajów umocowania – administracyjne, w polskim systemie prawa określane jest mianem upoważnienia. Podstawową regulacją w tej materii jest art. 268a KPA. W myśl aktualnego (obowiązującego od 1.7.2021 r.) brzmienia tego przepisu, organ administracji publicznej może upoważniać, na piśmie utrwalonym w postaci papierowej lub elektronicznej, pracowników obsługujących ten organ do załatwiania spraw w jego imieniu w ustalonym zakresie, a w szczególności do wydawania decyzji administracyjnych, postanowień, zaświadczeń, a także do poświadczania za zgodność odpisów dokumentów przedstawionych przez stronę na potrzeby prowadzonych postępowań z oryginałem.

Wskazany przepis KPA ustanawia upoważnienie, jako narzędzie służące do zmiany osoby wykonującej kompetencje organu administracji publicznej (w jego szerokim rozumieniu) przez podejmowanie czynności w prawnych formach działania administracji publicznej. Upoważnienie udzielane jest „do załatwiania spraw”. Oznacza to powołanie pracownika administracji do podejmowania czynności postępowania administracyjnego aż do jego zakończenia, poprzez wydanie decyzji, postanowienia lub zaświadczenia4. Zatem istotą tego upoważnienia jest stworzenie sytuacji prawnej, w której „upoważniony pracownik, nie zajmując stanowiska organu administracyjnego, pełni w granicach określonych w upoważnieniu, funkcję tego organu”5. Jest to tzw. dekoncentracja wewnętrzna administracji.

Jak wynika z art. 268a KPA, upoważnienie powinno być udzielone na piśmie i powinno ustalać zakres spraw, których załatwianie obejmuje. Choć w orzecznictwie wskazywano, że „[u]poważnienie takie nie musi (…) dotyczyć poszczególnych spraw ale może odnosić się ogólnie do określonego rodzaju spraw”6, to jednak uznano, że omawiana norma zawiera wymóg, by „zakres upoważnienia objęty tym oświadczeniem był czytelny”7, „a więc niebudzący żadnych wątpliwości, zatem określenie zakresu w sposób czytelny wymagałoby wyraźnego wskazania jakie decyzje administracyjne i dotyczące jakiego rodzaju spraw uregulowanych w ustawie (…) obejmuje owo pełnomocnictwo”8. Ponadto podkreśla się potrzebę skierowania danego upoważnienia do konkretnego pracownika9, co oznacza, że powinno być udzielone konkretnej osobie, nie zaś osobie zajmującej konkretne stanowisko.

Omówiony art. 268a KPA nie jest jedynym przepisem regulującym instytucję „umocowania/pełnomocnictwa ­administracyjnego”. Odrębne uregulowanie upoważnień do załatwiania spraw administracyjnych zawiera wiele ustaw, m.in. wszystkie ustawy regulujące ustrój jednostek samorządu terytorialnego – art. 46 ust. 2 ustawy z 5.6.1998 r. o samorządzie województwa10, art. 38 ust. 2 ustawy z 5.6.1998 r. o samorządzie powiatowym11 oraz art. 39 ust. 2 ustawy z 8.3.1990 r. o samorządzie gminnym12 – czy art. 19 ustawy z 23.1.2009 r. o wojewodzie i administracji rządowej w województwie13.

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Prawo cywilne | Skomentuj

Ocena odurzenia narkotykowego kierowców (drugged driving) w krajach europejskich na przykładzie amfetaminy

pobierz pdf

Prowadzenie pojazdów pod wpływem narkotyków (DUID) to narastający problem w krajach Unii Euro­pejskiej. Procedury legislacyjne mające na celu identyfikację prowadzenia pojazdów pod wpływem narkotyków w Europie można podzielić na trzy kategorie: podejście upośledzające, czyli systemy oparte na identyfikacji oznak zatrucia narkotykami; identyfikacja leków w płynach biologicznych (praktycznie system „zerowej tolerancji”); systemy mieszane łączące limity narkotyków jako takie z podejściem upośledzającym. Stosowanie szczególnie surowych kar pozbawienia wolności na podstawie ustawy o „zerowej tolerancji” ożywiło debatę na temat tego, jakie wartości graniczne powinny być stosowane dla różnych narkotyków. Przegląd proponowanych rozwiązań i problemów przedstawiono na przykładzie amfetaminy, substancji psychoaktywnej często wykrywanej u sprawców ruchu drogowego.

Wprowadzenie

Obecność znaczących ilości narkotyku w krwi kierowcy, zazwyczaj przy współistniejącym upojeniu alkoholowym, pozwala na jednoznaczną ocenę odurzenia narkotykowego i alkoholowego sprawcy wypadku komunikacyjnego. Wykazano, że wraz ze wzrostem stężenia alkoholu w krwi kierowcy ryzyko wypadku drogowego wzrasta wykładniczo1. Trudności w ocenie stanu kierowcy, wymagające ekspertyzy toksykologicznej biegłego sądowego i/lub lekarskiej oceny stanu odurzenia kierowcy, występują przy stwierdzeniu niewielkich ilości substancji prawnie zakazanej: np. tetrahydrokannabinolu THC/marihuany, amfetaminy i jej analogów, czy innych stymulantów. Jak wynika z opracowań norweskich, w wypadkach komunikacyjnych łączne użycie amfetaminy, metamfetaminy i THC podwyższa ryzyko aresztowania około 50-100-krotnie, a kombinacja kilku leków psychoaktywnych lub łączne użycie amfetaminy/metamfetaminy i benzodiazepin ponad 100-krotnie podwyższa ryzyko aresztowania2. W międzynarodowym sądownictwie obserwujemy różne podejścia i próby prawnego uregulowania odpowiedzialności kierowców przyjmujących psychoaktywne leki czy inne substancje znajdujące się na liście zakazanych środków o działaniu narkotykowym. Przykładowo włoskie prawo wymaga raportu eksperta z dziedziny toksykologii sądowej, kontrasygnowanego przez eksperta–lekarza ze specjalnością medycyny sądowej3. W regulacjach legislacyjnych Anglii i Walii ustalone zostały progowe dawki narkotyków w krwi kierowców (drug drive limits): THC: 2 ng/ml, amfetamina: 250 ng/ml, morfina: 80 ng/ml, kokaina: 10 ng/ml, diazepam: 550 ng/ml, metadon 500 ng/ml4. Zakres ustanowionych limitów stężeń dla samej amfetaminy i środków amfetamino-pochodnych może być bardzo różny, w zależności od kraju5. Uwzględnienie tych granicznych dawek narkotyków w krwi skutkowało ustaleniem dawek poniżej limitu dla np. 35% przypadków wykrycia THC w krwi, 40% przypadków stwierdzenia obecności kokainy, a nawet dla prawie 75% przypadków stwierdzenia obecności amfetaminy w krwi kierowcy6.

Z wieloletnich doświadczeń duńskich wynika, że pięć najczęściej wykrywanych narkotyków powyżej dopuszczalnych limitów to THC, kokaina, amfetamina, morfina i klonazepam7. W eksperymentalnych badaniach szwedzkich nie ustalono dla amfetaminy progu istotnej zależności: stężenie – upośledzone kierowanie pojazdem. Z kolei w badaniach norweskich wartość progową stężenia amfetaminy, pod wpływem której prowadzenie pojazdu jest upośledzone oszacowano na 270–530 ng/ml8. Ogólnie kraje skandynawskie mają różne podejście do przepisów ruchu drogowego: w Szwecji, Finlandii, Danii, stosowane było prawo zerowego limitu substancji psychoaktywnej. Oznacza to, że mierzalne stężenia narkotyków czy też psychotropów, powyżej progu wykrywalności czułymi metodami LLOQ (the lower limit of quantification), jak chromatografia gazowa ze spektrometrią mas, wystarczało do postawienia zarzutów kierowcy, niezależnie od tego, czy miał on, czy nie miał oznak odurzenia/upośledzenia zdolności kierowania pojazdem. W Norwegii zostały ustanowione limity stężeń substancji psychoaktywnych w relacji z limitami dla alkoholu, co odpowiada 0,02% (0,2 promila) stężenia alkoholu we krwi BAC (blood alcohol concentration) dla 20 leków i suplementów oraz stężenia graniczne odpowiadające 0,05% (0,5 promila) i 0,12% (1,2 promila) stężenia alkoholu we krwi BAC dla 13 innych leków9. Kierowcy są obciążani stopniowymi sankcjami zgodnie z odpowiednimi wartościami BAC. We wszystkich krajach skandynawskich prawo dotyczące upośledzenia kierowania pojazdem nadal obowiązuje w przypadku przepisywanych leków. Jako argument krytyczny dla takich rozwiązań legislacyjnych, tzn. wprowadzenia zerowych limitów stężeń, podnosi się fakt zależności oznaczeń stężeń od sprzętu używanego do analiz. Inaczej mówiąc, im bardziej czuła jest metoda wykrywania środka psychoaktywnego (im niższe LLOQ), tym większej liczbie kierowców należałoby postawić zarzuty. Natomiast rozwiązanie legislacyjne oparte na ustaleniu stałych limitów stężeń może prowadzić do sytuacji, w której wykryje się kilka substancji psychoaktywnych powyżej LLOQ we krwi, ale poniżej ustalonego limitu stężenia, bez względu na to, czy połączenie narkotyków wpływa, czy też nie wpływa negatywnie na kierowcę. Tymczasem znane są interakcje skutkujące działaniem addytywnym lub nawet synergizmem lek–lek, alkohol–lek, alkohol–narkotyk. Takie interakcje należy również rozpatrywać w świetle zwiększonego ryzyka wypadków drogowych obserwowanego po spożyciu alkoholu oraz przy kombinacjach lek–lek, lek–narkotyk. Stopniowanie sankcji w odniesieniu do odpowiedniego stężenia alkoholu BAC zasadniczo może zapewnić zgodność między wyrokami skazującymi za jazdę pod wpływem alkoholu oraz pod wpływem narkotyków, a tym samym pozwala na sprawiedliwsze traktowanie kierowców. W kategorii zerowej tolerancji dodatkowym problemem może być np. nadgorliwość służb w przypadku niejednoznacznych wyników narkotestów stosowanych przez Policję. Przykładowo kierowca olsztyńskiego autobusu miejskiego po niejednoznacznym (fałszywie dodatnim) wyniku policyjnego narkotestu został skuty kajdankami, wyprowadzony z pojazdu i przetrzymywany prawie 30 godz., do czasu potwierdzenia negatywnego wyniku z krwi10. Przyszłościowym rozwiązaniem mogą być testy drogowe obecności narkotyku w wydychanym powietrzu, które wprowadzane są w Szwecji. Drobiny leku, narkotyku zatrzymują się na filtrach, które można poddawać dalszej analizie, tzn. ekstrahować i oznaczać specyfik czułą metodą laboratoryjną, bez potrzeby pobierania próbek krwi11.

Opublikowano IUSTITIA 2(44)/2021, Prawo karne | Skomentuj