Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 8.2.2017 r., III KK 226/161

Wyrok porusza rzadko analizowaną w orzecznictwie kwestię istoty zawinienia przyjętej w obowiązującym Kodeksie karnym, ze szczególnym uwzględnieniem problematyki wzajemnej relacji między winą a stroną podmiotową. Autor glosy krytycznie odnosi się do stanowiska Sądu Najwyższego, że umyślność i nieumyślność nie powinny być traktowane jako elementy stanowiące kryteria zarzucalności winy.

Teza

Wina jest składnikiem struktury przestępstwa, a tym samym warunkiem jego przypisania sprawcy czynu (art. 1 § 3 KK). Pojęcie winy nie jest jednak tożsame z wystąpieniem elementów strony podmiotowej czynu, określonych w art. 9 § 1 i 2 KK, jako także warunku odpowiedzialności karnej. Wina, skrótowo rzecz ujmując, wyraża się w zarzucalności z powodu wadliwie ukształtowanej woli sprawcy, który naruszył normę sankcjonowaną w sytuacji, gdy bezprawność czynu była przez niego rozpoznawalna. W praktyce podstawy do stwierdzenia winy występują zawsze wtedy, gdy nie ma ustawowych okoliczności wyłączających winę.

Wyrokiem z 14.4.2015 r. Sąd Rejonowy w Ł. uniewinnił oskarżonego od zarzutu popełnienia czynu polegającego na tym, że w okresie od 27.4.2010 r. do 2.5.2010 r. jako lekarz oddziału Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Ł. naraził pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia w ten sposób, że po zaopatrzeniu chirurgicznym w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w dniu 27.4.2010 r. rany szarpanej uda prawego z uszkodzeniem mięśni i ścięgien u ww. pacjenta oraz założeniu drenaży rany, a następnie skierowaniu pokrzywdzonego na oddział chirurgiczny, gdzie sprawował nad nim opiekę, nie wdrożył u pokrzywdzonego leczenia przeciwzakrzepowego, co skutkowało nieumyślnym spowodowaniem śmierci 2.5.2010 r. w wyniku zatoru zakrzepowego tętnicy płucnej. Wyrok ten został zaskarżony apelacjami wniesionymi przez prokuraturę oraz pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych. Po rozpoznaniu obu apelacji Sąd Okręgowy w L. wyrokiem z 11.2.2016 r. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Sąd Okręgowy podzielił stanowisko sądu I instancji, że w krytycznym czasie nie było możności stwierdzenia u pacjenta czynnika ryzyka, a w konsekwencji SO wskazał na brak podstaw do przypisania winy. Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych wniósł kasację. Podniósł w niej zarzuty rażącego naruszenia przepisów postępowania, które miały istotny wpływ na treść skarżonego wyroku. Skarżący wskazał, że prawidłowo przeprowadzona kontrola instancyjna powinna zdecydować o przypisaniu oskarżonemu przestępstwa z art. 160 § 2 KK w zw. z art. 155 KK. Autor kasacji wniósł o uchylenie wyroku SO oraz wyroku SR i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w I instancji. Prokurator Okręgowy w L., złożył wniosek o oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnej.

Sąd Najwyższy uchylił wyroki Sądu Okręgowego i Sądu Rejonowego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi I instancji. Sąd Najwyższy uznał bowiem za zasadny sformułowany w kasacji zarzut, że dokonana przez SO kontrola instancyjna oceny dowodów z opinii biegłych była nierzetelna, bowiem powieliła naruszenie przepisu art. 410 KPK przez nieuwzględnienie tych dowodów w całej ich treści, a także obrazę art. 7 KPK, przejawiającą się w zaprezentowaniu dowolnego rozumowania, pomijającego wskazania wiedzy medycznej o znaczeniu obowiązku przeprowadzenia przez lekarza badania przedmiotowego pacjenta, jak również w nieakceptowalnym, z punktu widzenia kryterium wiedzy medycznej, zawężającym interpretowaniu warunków, w jakich takie badanie należy przeprowadzić.

Problem oceny dowodów pozostaje poza zakresem niniejszej glosy, która odnosi się do przytoczonych w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego szczególnie istotnych, z punktu widzenia dogmatyki prawa karnego, twierdzeń dotyczących istoty zawinienia.

W uzasadnieniu wyroku SN wskazał, że sądy orzekające w przedmiotowej sprawie w obu instancjach kierowały się wadliwie pojmowanym pojęciem zawinienia. Zdaniem Sądu Najwyższego oba rozpoznające sprawę sądy powszechne, wskazując na brak możliwości przypisania winy przyjęły, że po stronie oskarżonego nie istniała możliwość rozpoznania u pacjenta czynnika kwalifikującego go do wdrożenia profilaktyki przeciwzakrzepowej, a tym samym brak było możliwości przewidywania, że niezastosowanie właściwych środków farmakologicznych może doprowadzić do zagrożenia życia pacjenta. Sąd Najwyższy wskazał, że sądy obu instancji uznały zatem, iż nie ma w zachowaniu oskarżonego znamion strony podmiotowej przestępstwa nieumyślnego określonego w art. 9 § 2 KK. Błędem było natomiast w ocenie SN utożsamianie braku znamion strony podmiotowej z brakiem winy. Sąd Najwyższy sugeruje, że w niniejszym przypadku oskarżonemu można było przypisać zawinienie, które należało analizować jako odrębny od strony podmiotowej element struktury przestępstwa. W ocenie SN nie było mowy o braku zawinienia, skoro nie stwierdzono żadnych powodów, by zakładać, że oskarżony tempore criminis nie był niezdolny do pojmowania normy zakazującej narażania osoby, w tym wypadku pacjenta poddanego zabiegowi chirurgicznemu, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

Wydaje się jednak, że wbrew twierdzeniom zawartym w omawianym wyroku, umyślność i nieumyślność mogą być traktowane jako jedne z elementów stanowiących kryterium przypisania winy. Przy takim założeniu sam brak możliwości wykazania znamion strony podmiotowej mógł skutkować przyjęciem braku zawinienia. Co istotne, przyjęcie, że umyślność i nieumyślność mieszczą się w zakresie pojęcia winy nie ograniczało w żadnym stopniu możliwości dokładnego przeanalizowania kwestii wypełnienia przez oskarżonego zarówno znamion podmiotowych czynu zabronionego, jak też pozostałych przesłanek zawinienia.

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Prawo karne | Skomentuj

Wokanda luksemburska.
Trudna sztuka autoprezentacji, czyli o tym, jak organ podający się za KRS walczy o ponowne otwarcie ustnego etapu postępowania przed TSUE przez pryzmat wypowiedzi członków tego organu

Nie umilkły jeszcze echa opinii wydanej przez Rzecznika Generalnego TSUE Evgeniego Tancheva w połączonych sprawach A.K. (C-585/18) przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa oraz CP (C-624/18) i DO (C-625/18) przeciwko Sądowi Najwyższemu (C-624/18 i C-625/18)1 przy udziale Prokuratora Generalnego zastępowanego przez Prokuraturę Krajową. Opinia ta i jej możliwe dla rozstrzygnięcia przed TSUE skutki były szeroko komentowane w mediach. Były one też przedmiotem wypowiedzi organu podającego się za KRS. Warto w tym kontekście przypomnieć wypowiedzi osób występujących w imieniu tego organu w toku rozprawy przed TSUE, aby zrozumieć, jak poczesną rolę w procesie przekonywania o legalności działania tego organu odgrywa sztuka autoprezentacji.

KRS zarzuca Rzecznikowi Generalnemu jednostronność opinii

O doniosłości tej opinii, a jeszcze bardziej – o doniosłości jej możliwych konsekwencji świadczy już zresztą choćby fakt, że 28.6.2019 r. organ podający się za KRS, który zgłosił się do postępowania i 14.5.2019 r. na rozprawie prezentował swoje stanowisko w sprawie, wydał uchwałę w przedmiocie tej opinii2. Konsekwencją tej uchwały jest datowany na 4.7.2019 r. wniosek KRS do Trybunału Sprawiedliwości UE o otwarcie na nowo ustnego etapu postępowania. W treści wniosku członkowie KRS argumentują, że okoliczności sprawy nie są jeszcze dostatecznie wyjaśnione. Rzecznik Generalny oparł swą opinię na faktach i argumentach, które nie były przedmiotem dyskusji między stronami, a przy tym pominął kwestie odnoszone przez Krajową Radę Sądownictwa, a jako źródła prawa potraktował zalecenia i postulaty środowisk i organizacji europejskich i międzynarodowych, które nie są znane jako źródła prawa, a do tego zostały sformułowane właśnie na potrzeby tegoż konkretnego postępowania. Wnioskodawcy punktują dostrzeżone przez siebie niespójności opinii. Co więcej, Krajowa Rada Sądownictwa uznaje, że opinia Rzecznika Generalnego TSUE nie spełnia standardów opinii prawnej. Zawiera bowiem wewnętrzne sprzeczności i braki, a przy tym jest jednostronna. We wniosku, a wcześniej w uchwale KRS, czytamy m.in.: „Rzecznik nie przeanalizował polskich przepisów krajowych, gdyż w sprawie C-585/18 Izba Dyscyplinarna nie jest właściwa do rozstrzygnięcia sporu głównego, na co zwracał uwagę przedstawiciel Krajowej Rady Sądownictwa. (…) Rzecznik expressis verbis odżegnuje się od stosowania podwójnych standardów, ale jednocześnie formułuje zasady, które sam relatywizuje, stwierdzając, że nie w każdym przypadku będą miały one zastosowanie. Rodzi to niebezpieczeństwo wybiórczego, dyskryminacyjnego stosowania prawa, a zatem uderza w fundamentalne zasady Unii Europejskiej – równości państw”.

Przedstawiciele KRS przekonują o ważności swego wystąpienia

Przy tak sformułowanym wniosku i jego treści, która została upubliczniona, a z której wynika, że przedstawiciele Krajowej Rady Sądownictwa dostrzegają konieczność uzupełnienia swego stanowiska w toku rozprawy przed TSUE, z całą mocą podkreślić trzeba, iż zupełnie inne odczucia co do swego wystąpienia, jego znaczenia i przydatności dla rozstrzygnięcia sprawy mieli członkowie KRS po powrocie z Luxemburga, gdzie 14.5.2019 r. na rozprawie byli wysłuchani, uprzednio też składając w postępowaniu swoje uwagi na piśmie. Oto przecież w dniu 21.5.2019 r., w czasie posiedzenia plenarnego KRS sędzia Jarosław Dudzicz i sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka wskazywali, że przed Trybunałem przedstawili stanowisko, które sprowadzało się w znacznej części do zreferowania tych treści, jakie znalazły się w opracowaniu pisemnym przyjętym przez KRS3. Sędzia J. Dudzicz wskazywał w sprawozdaniu ustnym na posiedzeniu plenarnym KRS, że w toku wysłuchania 14.5.2019 r. były zadawane pytania członkom KRS, w szczególności bardzo ważne było pytanie – tutaj reprezentanci KRS stwierdzili dość duży brak wiedzy po stronie Trybunału – jak byli wybierani sędziowie do Izby Dyscyplinarnej. Po krótce, jak sam stwierdził, przedstawił cały sposób procedowania i całą procedurę, a więc zespoły, rozmowy z kandydatami, kryteria, jakimi zespoły i Rada kierowały się przy wyborze tych kandydatów. „Ogólnie rzecz biorąc, moje wrażenia są dobre” – przekonywał zebranych członków KRS J. Dudzicz 21.5.2019 r. „Mam nadzieję że wiele wątpliwości, jakie narosły wokół Rady, dzięki naszym wystąpieniom zostały rozwiane i mogliśmy rzeczywiście przedstawić nieco inny punkt widzenia, jeżeli chodzi o Krajową Radę Sądownictwa czyli sposób powołania do Izby Dyscyplinarnej, aniżeli ten, który był prezentowany wcześniej przez innych uczestników postępowania (…) Uważam, że nasze wystąpienia były konieczne, były potrzebne i z pewnością przyniosą pożytek dla KRS”.

Sędzia D. Pawełczyk-Woicka wtórowała sędziemu J. ­Dudziczowi, przekonując: „oczywiście, tak jak tutaj powiedział Sędzia Dudzicz nasza obecność była tam konieczna, ponieważ brakowało głosu sędziów do sędziów; podniesienia takich argumentów, które przekonują, jakby nie było sąd, bo trybunał jest sądem. (…) Sędzia Dudzicz gównie zwalczał taki argument, który pojawiał się w stanowisku komisji i w stanowisku EFTA i tak naprawdę później był obecny w stanowisku stron, a mianowicie: wrażenie i kontekst. Bo wszyscy się zgadzali z tym, że jeżeli chodzi o Rady Sądownictwa, procedury wyboru sędziów, to jest to bardzo różnie uregulowane w różnych krajach Unii Europejskiej, że nie ma jednolitego standardu, że udział czynników politycznych w różnych procedurach naboru sędziów jest w niektórych krajach znacznie większy niż w Polsce. W Polsce można mówić o raczej minimalnym udziale. Ale to wszystko Trybunał wiedział, więc sędzia J. Dudzicz koncentrował się na przekonywaniu, jak mało oparta na prawdziwych przesłankach, czy – udowodnionych przesłankach, jest ta argumentacja oparta na wrażeniu i kontekście oraz na definicji sądu. To był główny nurt tego wystąpienia”.

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Z trybunałów europejskich | Skomentuj

Forum Współpracy Sędziów – podsumowanie dwóch lat działalności

Na początku 2017 r. stało się jasne, że celem polityków partii rządzącej i popierającej ich nielicznej grupy sędziów jest ograniczenie sędziowskiej samorządności i likwidacja ustawowej reprezentacji sędziów na szczeblu krajowym. Realna obawa upolitycznienia Krajowej Rady Sądownictwa i utraty przez środowisko sędziowskie ogólnokrajowych ciał przedstawicielskich zmusiła nas do podjęcia starań, aby środowisko sędziowskie mogło swobodnie wypowiadać się i prowadzić dialog w sprawach, które go dotyczą.

Zebranie organizacyjne Forum Współpracy Sędziów1 odbyło się 10.6.2017 r. w Warszawie. Zostało ono zwołane przez Przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa SSN Dariusza Zawistowskiego, a zorganizowano je we współpracy ze stowarzyszeniami sędziowskimi. W zebraniu wzięło udział prawie 200 uczestników FWS z całego kraju, którzy zostali demokratycznie wyłonieni spośród sędziów sądów wszystkich szczebli. Przedstawiciele sędziów przyjęli deklarację, która określiła formułę, sposób działania oraz cele i zadania Forum Współpracy Sędziów. Na jej podstawie powołano, odpowiedzialne za organizowanie prac forum, piętnastoosobowe Stałe Prezydium FWS oraz jedenastoosobowy Zespół Interwencyjny FWS, którego zadaniem jest przyjmowanie informacji i monitorowanie przypadków zagrożeń niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Główną platformą komunikacji uczestników Forum Współpracy Sędziów stało się forum internetowe2, na którym toczą się dyskusje oraz podejmowane są decyzje i wyrażane są opinie, ogłaszane w formie uchwał i komunikatów. Wyniki prac Forum Współpracy Sędziów są również publikowane w mediach, na stronach internetowych stowarzyszeń sędziowskich „Iustitia” i „Themis”, a także na facebooku. Uczestnicy FWS biorą również aktywny udział w bezpośrednich spotkaniach z obywatelami, którzy bronią wolnych sądów, byli obecni pod Sądem Najwyższym w lipcu i grudniu 2017 r. oraz w lipcu 2018 r. Ponadto w czerwcu 2018 r. Forum Współpracy Sędziów było reprezentowane na spotkaniu z Europejską Siecią Rad Sądownictwa, a w grudniu 2018 r. na spotkaniu z największą amerykańską organizacją zrzeszającą prawników, American Bar Association.

Forum Współpracy Sędziów lub Stałe Prezydium FWS pozytywnie oceniło zawetowanie ustaw w sierpniu 2017 r., zabrało głos w sprawie bezprecedensowej i haniebnej kampanii billboardowej przeciwko sędziom, a także w sprawach dotyczących Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, działań organu, który zastąpił Krajową Radę Sądownictwa, odwołania prezesów i wiceprezesów sądów, udziału sędziów w debacie publicznej oraz dwukrotnie w sprawie wynagrodzeń pracowników sądów.

Zespół Interwencyjny FWS sprawnie reagował w wielu sprawach, stając w obronie sędziów suwalskich, szczecińskich, warszawskich, krakowskich, olsztyńskich, gdańskich, poznańskich, łódzkich i gorzowskich, a także Pierwszej Prezes SN Małgorzaty Gersdorf. Z kolei wyrażał krytyczne opinie w sprawie często bezprawnych działań rzeczników dyscyplinarnych sędziów sądów powszechnych, przy czym nawiasem mówiąc, jeden z nich wcześniej aspirował do członkostwa w Stałym Prezydium FWS. Na podkreślenie zasługuje fakt, że Zespół Interwencyjny reprezentuje Forum Współpracy Sędziów w ramach partnerstwa w Komitecie Obrony Sprawiedliwości, którego głównym celem jest wspieranie i obrona praworządności w Polsce.

Szczególnie cenne i oczekiwane są inicjatywy oddolne w ramach Forum Współpracy Sędziów. Do najważniejszych z nich trzeba zaliczyć: stworzenie Kodeksu Dobrych Praktyk Nadzorczych i referendum – opinii sędziów w przedmiocie działalności KRS. Pierwsza z nich nie została jeszcze w pełni zrealizowana, pomimo przesłania Krajowej Radzie Sądownictwa ukończonego projektu w listopadzie 2017 r., ale we właściwym czasie zamierzamy wrócić do tego tematu. Natomiast druga, czyli referendum, jest w trakcie realizacji, ponieważ udział w opiniowaniu wzięło dotąd ponad 3500 sędziów z ponad 150 sądów i ciągle spływają kolejne wyniki. W referendum zadane zostały dwa pytania dotyczące oceny wykonywania konstytucyjnych obowiązków przez członków organu, który zastąpił Krajową Radę Sądownictwa. Wyniki częściowe, uzyskane na połowę lutego 2019 r. wskazują, że około 90% sędziów uważa, że organ ten nie wykonuje konstytucyjnych obowiązków i jego członkowie powinni podać się do dymisji. Odmiennego zdania jest niecałe 5% sędziów. Biorąc pod uwagę znaczną liczbę uchwał zgromadzeń sędziowskich, wyłącznie krytycznych wobec tego organu, jak również kontestujących zmiany dokonane w ciągu ostatnich 3 lat w sądownictwie powszechnym i w Sądzie Najwyższym, można przyjąć, że liczby zwolenników i krytyków także tych zmian pozostają w podobnej proporcji. Przeczy to tezom autorów i zwolenników zmian dokonanych w wymiarze sprawiedliwości, jakoby ich celem było poprawienie sytuacji sędziów najniższego szczebla sądownictwa, których jest najwięcej. W rzeczywistości beneficjentami zmian nie stali się ani podsądni, ponieważ czas rozpatrywania spraw niestety się wydłużył, ani sędziowie rejonowi, których warunki pracy nie zmieniły się na lepsze. Teraz korzyści odnoszą głównie sędziowie, dla których ważniejszy od przestrzegania podstawowych zasad i postanowień Konstytucji RP, jest własny interes zawodowy i ekonomiczny, często ukrywany pod pozorem dbałości o sprawy sądu czy wydziału.

W ramach Forum Współpracy Sądów udało się zrobić bardzo wiele. Potwierdza to potrzebę istnienia ogólnokrajowego samorządu sędziowskiego, tym bardziej, że kolejne uprawnienia samorządu sędziowskiego na poziomie rejonów, okręgów i apelacji są przez polityków likwidowane z uwagi na wyrażane przez sędziów opinie sprzeczne z oczekiwaniami prezesów – ministerialnych nominatów. Bardzo istotna i aktualna jest również potrzeba wspierania sędziów, przeciwko którym bezzasadnie wszczynane są i prowadzone postępowania dyscyplinarne. Nowy, niemal inkwizycyjny system postępowania dyscyplinarnego, wymusza na sędziach, a także na przedstawicielach innych zawodów prawniczych, podjęcie wspólnych działań w celu obrony kolegów, dla których praworządność w Polsce nie jest pustym frazesem.

* Autor jest Sędzią Sądu Rejonowego w Sulęcinie, Przewodniczącym Prezydium Stałego Forum Współpracy Sędziów.

1 Dalej jako FWS.

1 Zob. https://fws.iustita.pl

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

II Kongres Prawników Polskich 1.6.2019 r. w Poznaniu

Przedstawiamy relację z II Kongresu Prawników Polskich, który odbył się 1.6.2019 r. w Poznaniu. Kongres zorganizowali: Krajowa Rada Radców Prawnych, Naczelna Rada Adwokacka i Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”. W Kongresie wzięło udział około 700 przedstawicieli zawodów prawniczych, w tym prokuratorzy ze Stowarzyszenia „Lex Super Omnia”. W czasie pierwszego panelu „Nie ma wolności bez niezależności” rozważano kwestie związane z niezależnością sądów oraz niezawisłością sędziów, a także przedstawiono wyniki prac Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej, powołanej w czasie I Kongresu Prawników Polskich w Katowicach (20.5.2017 r.). Druga część zatytułowana „Prawo do sądu oraz niezależność prawników” dotyczyła m.in. projektowanych zmian w Kodeksie postępowania cywilnego oraz znaczenia tajemnic zawodowych adwokatów i radców prawnych. W części trzeciej pt. „Przeciwdziałanie mowie nienawiści” omawiano niezwykle niepokojące zjawisko mowy nienawiści w naszym kraju. Przedstawiono również rozwiązania, które mogłyby tę sytuację zmienić. II Kongres Prawników Polskich zakończył się przyjęciem uchwały nawiązującej do tematów poruszanych w czasie Kongresu.

Przemówienie inauguracyjne Prezesa SSP „Iustitia” prof. Krystiana Markiewicza

Szanowni Państwo,
Po co i dla kogo ten Kongres? – te pytania słyszałem ostatnio wiele razy i być może i Państwo sobie je zadają.
Moja odpowiedź na pierwszą część jest prosta – bo takie są aktualne potrzeby.
A co to jest za potrzeba? Pytają dociekliwi.
I tu odpowiadam: potrzeba nam otwartości, współpracy i jedności.
W jakim celu? Można drążyć to dalej…

Ale Ci, którzy widzieli powyborczą mapę Polski, mają odpowiedź. Polskę trawią obecnie ogromne polityczne podziały, a my potrzebujemy spoiwa. Badania Global Advisor 2017 pokazały, że jesteśmy najbardziej podzielonym społeczeństwem na świecie! I pewnie długo utrzymamy pozycję lidera… Chyba w jednej tylko kwestii Polacy nie są podzieleni…, że jesteśmy podzieleni.
Ale to nie ludzie chcą się dzielić przez politykę! To politycy chcą dzielić ludzi. Próbując również wmieszać w to wszystko prawników albo też próbując podzielić prawnicze środowisko.
Dlatego chcemy wyraźnie podkreślić: prawo jest jedno, a wszyscy polscy prawnicy są od tego, aby go przestrzegać i egzekwować, a także współpracować w zakresie obrony praworządności.
Jesteśmy członkami Unii Europejskiej, jednocześnie wszyscy nosimy barwy biało-czerwone.
Adwokaci powinni bronić swoich klientów niezależnie od tego, na kogo ich klient głosował, a sędziowie wydawać wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, bo na piersi mają łańcuch z orłem, a nie logiem tej czy innej partii.
Nas nie interesuje, czy ktoś mieszka na wsi, czy w mieście, na Podkarpaciu, czy na Pomorzu, ogląda TVP, czy TVN, ma lat 20, czy 90, jest księdzem, radnym, nauczycielem czy emerytem.
Nas nawet nie interesuje to, że są tacy, którzy nie chcą stanąć przed sądem, ale załatwić wyrok u posła i oszukać swoją żonę układami z politykiem. Ta propozycja jest dla Was.
To samo kieruję do polityków. Chcecie załatwiać wyroki u siebie w gabinetach? Chcecie decydować, kto ma oddać pieniądze sąsiadowi, a kto nie i która żona dostanie alimenty? Chcecie mieć „swoich” sędziów…? Ta propozycja jest dla Was i dobrze wiem, że na to liczycie!
Nie korzystamy z takich podziałów podczas stosowania prawa.
I z tego wynika również bardzo konkretny wniosek: prawo, a zwłaszcza Konstytucja, powinno jednoczyć ludzi, bo jest fundamentem, na którym opiera się nasze Państwo.
Jeśli ono zacznie kruszeć, możemy pogrążyć się w kompletnym chaosie.
Drodzy Państwo!
Nie sądziłem, że przyjdą czasy, kiedy trzeba będzie o tym przypominać. Ale musimy sobie powiedzieć szczerze, że najwyraźniej za mało mówiliśmy o roli praworządności i niezależności wymiaru sprawiedliwości, przyjmując założenie, że są to tzw. oczywiste oczywistości.
Dlatego my w ramach SSP „Iustitia” zaczęliśmy wychodzić do ludzi, rozmawiać, dyskutować, przełamując bariery i stereotypy. I tu nie chodzi tylko o tzw. łańcuchy światła gromadzące setki tysięcy ludzi, ale również spotkania w ramach kafejek prawnych, akcje edukacyjne w szkołach, a nawet na festiwalach rockowych czy na Targach Książki w Warszawie.
Tak proszę Państwa, wielu sędziów poświeciło ubiegły weekend nie z książką na kanapie, ale na stoisku między książkami, dyskutując i tłumacząc zapisy Konstytucji, ale głównie odbierając mnóstwo podziękowań za swoją niezłomną postawę.

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Temat numeru | Skomentuj

Zjednoczeni wokół wartości, którym wspólnie służymy
z adw. Mikołajem Pietrzakiem rozmawia


Tomasz Zawiślak: Na II Kongresie Prawników Polskich w Poznaniu powiedział Pan: „Jak daliśmy się pokroić za niezależność sądów i niezawisłość sędziów, tak apeluję, byśmy się dali pokroić za tajemnicę adwokacką”. Wskazał Pan, że sądy powinny podchodzić bardziej odpowiedzialnie do ochrony tajemnicy adwokackiej. Czy to było nawiązanie do głośnego przypadku z Pruszkowa, gdy adwokat został w sprawie cywilnej skazany na tydzień aresztu za odmowę składania zeznań z powołaniem się na tajemnicę adwokacką?

Mikołaj Pietrzak: Przypadek Sądu Rejonowego w Pruszkowie był szczególnie jaskrawy, ale symptomatyczny dla problemu, z jakim spotykają się adwokaci. Oczekując ze strony sądów wsparcia w naszej postawie, gdy stajemy w obronie tajemnicy zawodowej, spotykamy się często z brakiem zrozumienia, z lekceważeniem znaczenia tajemnicy oraz ze zbyt wąskim jej rozumieniem. Jest to szczególnie zauważalne, gdy postanowienie o uchylenie tajemnicy zapada na posiedzeniu bez udziału adwokata. W tych przypadkach uzasadnienie często zdradza niefrasobliwe podejście do wagi tej tajemnicy ze strony sądu. Musimy podkreślać przy każdej okazji, że tajemnica zawodowa adwokata nie jest naszym przywilejem: jest naszym obowiązkiem wobec klienta, społeczeństwa i niezbędnym elementem proceduralnego systemu ochrony praw i wolności. Oczekujemy, że Sądy będą stały z nami ramię w ramię, broniąc tajemnicy oraz wartości konstytucyjnych, którym tajemnica ta służy.

T.Z.: Jest Pan związany z Komitetem Obrony Sprawiedliwości. Reprezentował Pan sędziego przesłuchiwanego przez rzeczników dyscyplinarnych. Jak Pan ocenia to ­doświadczenie?

M.P.: Mam zaszczyt reprezentować kilku sędziów m.in. w postępowaniach przed ministerialnie wyznaczonymi rzecznikami dyscyplinarnymi. Gdy powoływano rzeczników, mianowanych przez ministra sprawiedliwości, adwokatura – podobnie jak środowiska sędziowskie – krytycznie oceniała te zmiany, oceniając je jako niekonstytucyjne i dające władzy wykonawczej zbyt wielki wpływ na sądownictwo. Ocenialiśmy, że tak ukształtowane mechanizmy dyscyplinarne mogą służyć jako instrument represji wobec sędziów. Te obawy się niestety zrealizowały. Postępowania przed rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych zostały wszczęte i prowadzone są w taki sposób, by uderzyć w tych sędziów, którzy odważnie zabierali głos w sposób krytyczny wobec niekonstytucyjnych zmian w sferze sądownictwa. Nie mam wątpliwości, że postępowania te mają wywołać tzw. efekt mrożący, ograniczając nie tylko wolność słowa sędziów, ale wpływać na to, w jaki sposób orzekają w sprawach ważnych z perspektywy władzy wykonawczej.

T.Z.: Nasze środowiska są podzielone. Czy wierzy Pan, że polscy prawnicy są w stanie zjednoczyć się wokół obrony praworządności i że możemy „zatrzymać walec”?

M.P.: Jednym z niewielu dobrych efektów zamachów na rządy prawa, niezależność sądownictwa i niezawisłość sędziowską jest powrót do wspólnej aksjologii, widoczny w naszych środowiskach prawniczych. Przypomnieliśmy sobie, że my – sędziowie, adwokaci, radcowie prawni, prokuratorzy – należymy do wspólnego systemu ochrony praw i wolności i mamy w istocie wspólne wartości, wyrażone w Konstytucji. Nigdy nie byliśmy tak zjednoczeni wokół tych wspólnych wartości, jak dzisiaj, gdy są zagrożone. To jest lekcja, o której powinniśmy pamiętać w przyszłości, także wtedy, gdy miną próby podważenia porządku konstytucyjnego. Nasze środowiska powinny częściej się jednoczyć wokół wartości, którym wspólnie służymy, tak jak na I i II Kongresie Prawników Polskich. Powinniśmy czynnie starać się o zwiększenie komunikacji, wzajemnego zaufania i szacunku pomiędzy członkami naszych zawodów.

T.Z.: Jak z perspektywy adwokata, któremu leży na sercu prawo obywatela do sądu, wygląda powstrzymywanie się przez organy samorządu sędziowskiego od opiniowania kandydatów na sędziów? Chodzi w szczególności o to, aby zaczekać na orzeczenie TSUE w sprawie pytań prejudycjalnych skierowanych przez Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny.

M.P.: Nie mam wątpliwości, że powstrzymanie się od opiniowania kandydatów na sędziów jest właściwym ruchem, mogącym zapobiec dalszemu skomplikowaniu sytuacji sądownictwa w przypadku stwierdzenia przez TSUE niezgodności z prawem unijnym przepisów, na podstawie których obecnie sędziowie byliby powołani. Jeżeli jesteśmy przekonani o niekonstytucyjności i niezgodności z prawem unijnym tych przepisów, musimy być konsekwentni, m.in. przez odmowę udziału w działaniach, podejmowanych w realizacji tych przepisów.

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Ważne pytania | Skomentuj

Moja wizyta w Izraelu, czyli common law w praktyce

Jeśli nie dowiem się czegoś nowego o świecie, konkretnie o systemie czy prawie, to na pewno dowiem się czegoś o sobie. Więc będąc pewnym prawdziwości tej refleksji jak i powiedzenia, że podróże kształcą, pojechałem do Izraela na zaproszenie znanego mi od ponad 10 lat adwokata z Ramat Gan, Simona Lavee.

Skoro zaprosił mnie adwokat, to oczywiście musiałem dowiedzieć się czegoś o tamtejszym systemie prawnym w bardzo szerokim rozumieniu tego zwrotu. Prawo jest nudne. Ale już jego stosowanie jest niezmiernie ciekawe i wiedzą to wszyscy, począwszy od producentów amerykańskich filmów czy seriali, a na nas, czyli samych sędziach skończywszy.

Mój znajomy adwokat okazał się osobą niezwykle wpływową i uczynną. Jego ojciec, Mosze lub bardziej Mundek, był dowódcą oddziału partyzanckiego w lasach w okolicach Lubaczowa. Ten fakt był też przyczyną naszego pierwszego spotkania. Po prostu przyszedł do mnie jako prezesa sądu, miły, starszy Pan, prosząc o ewentualne odnalezienie dokumentów, które pozwoliłyby mu odnaleźć rodzinę. Nie nastręczyło to większego wysiłku dla mnie, natomiast jemu pozwoliło odnaleźć rodzinę na Węgrzech i w Krakowie. Co ciekawe, rodzina w Krakowie nie wiedziała nawet, że ma żydowskie korzenie. Ale to inna historia…, opisana zresztą przez Simona Lave w książce „Oddział niezwyciężonych”1. Mocna książka, nieoszczędzająca nikogo, począwszy od starszyzny żydowskiej w gettcie lubaczowskim w przeddzień jego likwidacji, jak też Ukraińców oraz Polaków. Jeśli kogoś ta problematyka interesuje, odsyłam do źródeł.

Tak więc z odpowiednim zaproszeniem stawiłem się na lotnisku Ben Gurion. Zaproszenie było według mnie konieczne, bo w paszporcie miałem pieczątki z Maroka z ostatnich 3 lat oraz z Jordanii z listopada. Okazało się, że pogranicznik izraelski nie był tym zainteresowany, jego dziadek pochodził spod Białegostoku.

Szymon, który twierdzi, że gdyby nie wojna, to tak by się właśnie nazywał, mieszkałby w Polsce i był adwokatem w okolicy, zorganizował mi wizytę w BAR w Tel Avivie, spotkanie z sędzią Sądu Najwyższego Izraela Ruth Sternberg, także o polskich korzeniach, tyle że jej ojciec był przed wojną adwokatem w Zaleszczykach, wizytę w Sądzie Najwyższym Izraela oraz w Sądzie Okręgowym w Tel Avivie.

W tym ostatnim miałem też umówioną rozmowę, z sędzią Adi Hadar, który jest także członkiem Stowarzyszenia Sędziów Izraela i z którym podjąłem rozmowy o możliwości nawiązania współpracy pomiędzy ich jedynym stowarzyszeniem sędziów a „Iustitią”.

Tak więc, niejako na wstępie, przedstawiam sylwetki bohaterów wydarzeń.

Judge Ruth Sternberg, urodzona w Polsce, ostatecznie wyemigrowała do Izraela w 1944 r. W 1958 r. ukończyła studia prawnicze, od 1961 r. w BAR. W latach 1961–1979 pracowała w biurze prokuratora okręgowego, zajmując się sprawami cywilnymi. W 1977 r. została sędzią Sądu Magistrackiego, od 1990 r. Sądu Okręgowego, pełniąc funkcję wiceprezes Tel Aviv District Court (od 2003 r.). W latach 2007–2009 pracowała w Sądzie Najwyższym. Sędzia Ruth, bardzo powściągliwa, a jednocześnie miła kobieta. Naszą rozmowę zdominowała historia, a dokładnie holocaust, kiedy to straciła 3/4 rodziny. Mówi, że nie jest zdecydowana emocjonalnie na przyjazd do Polski. Najmocniejsze twierdzenie, to że obozy koncentracyjne były na ziemiach polskich, bo niemiecka opinia publiczna by na to w Niemczech nie zezwoliła. Subiektywność spojrzenia, jak też zbyt duży obszar możliwych hipotez pozostawił temat otwartym. Piszę te słowa po to, aby przedstawić tamtejszy, subiektywny, ale mniemam, że dość powszechny punkt widzenia.

Fot. Most do budynku Sądu Najwyższego.

Sędzia Adi Hadar służbę wojskową (Israel Defence Forces) zakończył w 1984 r. Studia licencjackie ukończył w 1988 r. W latach 1990–1991 był stażystą w Sądzie Rejonowym w Tel Avivie i w kancelarii prawnej. W 1991 r. został członkiem Israel BAR. Od 1992 r. był wykładowcą prawa administracyjnego i handlowego w College of Management. W latach 1992–1995 pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości, był także doradcą ministerialnym. W 2004 r. uzyskał tytuł magistra prawa na uniwersytecie w Tel Avivie. W latach 1995–2013 pracował jako adwokat, a na stanowisko sędziego został powołany w 2013 r.

Najmłodsza w towarzystwie, sędzia Keren Gil, służbę wojskową odbyła w 1993 r. W 1998 r. ukończyła studia licencjackie. Od 1999 r. jest członkinią BAR, a w latach 1999–2011 pracowała jako niezależny prawnik. W latach 2011–2012 była urzędnikiem w biurze zajmującym się wykonywaniem wyroków oraz egzekucją długów, a od 2016 r., pracuje jako sędzia w Sądzie Magistrackim do spraw rodzinnych w District Tel Avif Court.

W Izraelu, którego terytorium wcześniej było pod wpływami brytyjskimi (Maroko było francuskie i takie pozostało, więc to rzecz niejako automatyczna w mojej refleksji), obowiązującym prawem jest common law. Sprawia to, że sądy mogą nagle zastosować np. prawo otomańskie. Ale prawo materialne mało nas interesuje, zwłaszcza kiedy masz do czynienia z „law in action”, a więc rozprawy, ich atmosfera, sposób prowadzenia, technika.

Adi Hadar, sędzia cywilny, na którego rozprawie byłem jako jedyna publiczność. Sprawa dotyczyła sporu między stronami o jakiś dokument. Nie władam hebrajskim. Z tłumaczenia symultanicznego Simona domyślałem się, o co chodzi. Pierwsze zdziwienie. Za stołem siedzi sędzia, protokolant po prawej i może być także asystent po lewej. Pełnomocnicy używają tóg tylko przed Sądem Najwyższym. Na rozprawie wypowiadał się pełnomocnik strony, dla mnie, ponieważ po lewicy sądu, to pozwanego, ale pewny nie jestem. Atmosfera luźna. Pełnomocnik poważnie przedstawia swoje kwestie, sędzia aktywnie go dopytuje, czasem pobłażliwie się uśmiecha. Widać pewien rodzaj dochodzenia przez sąd do wyjaśnienia wszelkich, zapewne nawet drobnych szczegółów. Common law jawiło mi się dotąd jako pełna kontradyktoryjność. Nic bardziej błędnego. Sędzia Adi Hadar był sobą, która pytała i wyjaśniała. Nie ukrywam, że mnie jest najbliżej do takiego stylu prowadzenia rozprawy. Bez bizantyjskiego nadęcia, ale ze szczegółową konkretnością dla kwestii, które sąd uznaje za ważne. Widać, że sąd wie w czym rzecz i po prostu wyjaśnia spór. A jak go wyjaśnić bez dopytania o szczegóły?

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Varia | Skomentuj

Na co narzekali sędziowie w XIX w.

Praca prawnika nie należy do łatwych. Tak jest dziś i tak było dawniej. Na łamach „Gazety Sądowej Warszawskiej” z 1873 r. znaleźć można informację, że oto w Londynie w wyniku nędzy zmarł z głodu pewien adwokat. Inny będąc w trudnym położeniu, dopuścił się kradzieży jedzenia. Mowa, którą wygłosił w sądzie na swoją obronę, wskazywała, że był dobrym prawnikiem i mądrym człowiekiem, a jednak nie ominęła go bieda. Jak wynikało z akt, przez całe tygodnie karmił się tylko chlebem i herbatą, sprzedał ostatni surdut i koszulę. Mając przed sobą widmo śmierci z niedożywienia, zdecydował się na popełnienie kradzieży. Sąd po rozważeniu wszystkich okoliczności, w tym tych łagodzących, wydał wyrok, w którym skazał obwinionego na 6 miesięcy więzienia.

Na terenie naszego kraju – jak się zdaje – nie było lepiej. Na łamach „Czasu” z 1895 r. przeczytać możemy takie oto ogłoszenie:

„Były adwokat przysięgły i obrońca sądowy w Królestwie Polskim zmuszony okolicznościami do wychodźstwa z kraju, a obecnie zostający z żoną i trojgiem małoletnich dziatek w pożałowania godnem położeniu i nędzy, prosi litościwe i szlachetne osoby o jakąkolwiek zapomogę lub odpowiednią stałą pracę. Nędza sprawdzona (tj. potwierdzona – przypis aut.) przez Siostry Miłosierdzia.


Ogłoszenie z XIX prasy

Łaskawe datki lub ofiarowanie jakiej pracy dla proszącego przyjmuje Administracya »Czasu«”.

W XIX w. powody do narzekań mieli także sędziowie. Na łamach pisma o dość osobliwym tytule „Urzędnik w Połączeniu z Prawnikiem” z 1887 r. zamieszczona została taka oto relacja jednego z sędziów powiatowych na temat wykonywanego zawodu:

„Wedle mego poglądu leży cała wada w organizmie (tj. organizacji – przypis aut.) sądów powiatowych, w przeciążeniu pracą i nieodpowiedniej płacy, jako też w związaniu sędziego powiatowego z jego posadą.

O przeciążeniu pracą mówiono już wiele. Nikt poza sferami sędziowskiemi stojący nie ma pojęcia jak rzemieślniczo (…) musi każdy sędzia pracować, aby wypadające na niego przeciętnie 20 kawałków dziennie załatwić, tj. numery tychże w protokole wykreślić, pomimo prawie codziennie odbywanych terminów rozpraw, przesłuchań (…) i pozaurzędowych komisyjnych czynności.

Cóż, dopiero kierownik sądu powiatowego, który o wszystkim wiedzieć i pamiętać i za wszystko odpowiadać musi. Przydział pracy, rewizja tejże, nadzór nad manipulacją, aresztami, przyjmowanie partyi, administracja różnymi funduszami itp. Czynności (te – przypis aut.) zabierają mu obok rozpraw, które sam prowadzi, niemal cały dzień, a ponieważ wypada mu przodować co do ilości i jakości pracy, więc bardzo często musi on nocny odpoczynek poświęcać tejże, aby nazajutrz pomimo niewyspania i znużenia, znów z pełną przytomnością umysłu godnie wobec podwładnych i stron reprezentować swoje stanowisko.


„Przegląd Zakopiański”, ogłoszenie archiwalne

Osobliwie w małych miasteczkach, gdzie każdy jego ruch, każda mina, każde słówko bywa rozbierane i krytykowane, jakiej to siły woli potrzeba, aby wydołać wszystkiemu i pomimo upadania na ciele i duchu zachować w tym chaosie najróżnorodniejszych żądań i wymagań zupełną przytomność umysłu!

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Varia | Skomentuj

Miszczowie i Mistrzowie polskiego sądownictwa

W ostatnich dniach Francuz F. Zapata jako pierwszy podjął próbę przelotu na flyboardzie przez kanał la Manche. Pisały o tym gazety na całym świecie. W tym samym czasie w nieco innych rubrykach była mowa o polskich „miszczach” i ich rekordach.

Otóż po raz pierwszy w historii Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. Niezależności Sędziów i Prokuratorów wezwał rząd kraju europejskiego do wyjaśnień ws. konkretnego sędziego. Rzecz dotyczyła postępowania dyscyplinarnego co do Sędzi A. Czubieniak, za to że uchyliła areszt dla pewnego19-latka, którego prokuratura oskarżyła o molestowanie nieletniej. Skąd taka decyzja? Upośledzonemu umysłowo chłopakowi nie zapewniono udziału obrońcy.

Finałem sprawy był wyczyn osób zasiadających w ­Izbie Dyscyplinarnej SN, które skazały Panią Sędzię, mimo że sąd dyscyplinarny I instancji ją uniewinnił. Wszystko za to, że miała odwagę wydać orzeczenie uwzględniające standardy europejskie dotyczące poszanowania praw człowieka. To wyczyn „dyscyplinarnej drużyny” na skalę światową. Konkurujemy w tej dyscyplinie, czy też dyscyplinarce, z takimi „potęgami praworządności” jak Nigeria, Wenezuela czy Filipiny.

Przypomnijmy, powyższy wyrok to efekt misternej konstrukcji, do której dąży Z. Ziobro i jego team. Udało im się wskrzesić formułę znaną ze średniowiecza – swoiste 3 w 1. Oskarżyciel, obrońca i tzw. sąd w rękach Głównego Selekcjonera, czyli rzecz jasna Z. Ziobry. Póki co, tylko w dyscyplinarkach sędziów i prokuratorów. Szczęśliwie obrońca Pani Sędzi jeszcze nie został wyeliminowany z postępowania, ale duet: oskarżyciel i sąd znakomicie sobie radzą. Wyczyn ten został doceniony nie tylko na arenie krajowej i europejskiej, ale jak widać także światowej. Zwłaszcza, że to nie jedyny tak dobry, a w zasadzie „dobro-zmianowy” wynik.

Już wcześniej namaszczeni przez niego rzecznicy dyscyplinarni (trio: P. Schab oraz jego niestrudzeni zastępcy P.W. Radzik i M. Lasota) pokazali, że są nie tylko „miszczami” absurdu i sprawnymi trybikami machiny Z. Ziobry. Są zapewne pierwszymi w Europie, którzy wszczęli postępowania dyscyplinarne w stosunku do sędziów za to, że zadali pytania prejudycjalne o stan praworządności w Polsce. Jako jedyni kompromitowali się, wszczynając dyscyplinarki za udział w festiwalach rockowych oraz za noszenie koszulek z napisem „Konstytucja”. To tylko niektóre z listy ich „wielkich” osiągnięć.

Bezkompromisowość rzeczników, determinacja i znakomita współpraca z „teamem KRS” oraz z wypromowanymi przy ich udziale „osobami nominowanymi na sędziów SN” przyniosła wspaniałe rezultaty. Znów Polacy pierwsi! Tym razem we wszczętym po raz pierwszy w historii UE postępowaniu z art. 7 Traktatu o UE z uwagi na systemowe naruszenie praworządności w Polsce. Sędziowie europejscy, ci z Luksemburga, w wyroku z 24.6.2019 r. potwierdzili nasze „miszczostwo” w demontażu praworządności. Co więcej, widząc rozmach działań kadry Z. Ziobry, rzecznik generalny TSUE także docenił wielką klasę i misterne konstrukcje bezprawia, wydając swoją opinię co do podstawowych jej elementów – KRS i Izby Dyscyplinarnej SN.

Ale nasi „miszczowie” z KRS i SN są skromni. Im głównie zależy na pochwałach Trenera z Alei Ujazdowskich, a nie na wynikach na międzynarodowych zawodach.

Opublikowano IUSTITIA 2(36)/2019, Na dobry początek | Skomentuj

Edytorial

Szanowni Czytelnicy,

przed Wami drugi numer Kwartalnika w 2019 r.

Nikogo nie powinno dziwić, że tematem numeru uczyniliśmy relację z II Kongresu Prawników Polskich, który odbył się 1.6.2019 r. Znajdziecie w niej wystąpienia Prezesa SSP „Iustitia” K. Markiewicza, Prezesa NRA J. Treli, Prezesa KRRP M. Bobrowicza oraz streszczenie trzech paneli. Na jeden dzień Poznań stał się stolicą polskich prawników, których połączył szacunek dla wartości konstytucyjnych i troska o praworządność w naszym kraju. Podobnie, jak w czasie I Kongresu sprzed 2 lat, zaprosiliśmy do dyskusji także przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego.

Politycy, szczególnie obozu rządzącego, dużo mówią o zmianie Konstytucji. O niektórych pomysłach pisaliśmy już na łamach Kwartalnika (zob. J. Barcik, Pozycja sędziego w projekcie konstytucji PiS w perspektywie strasburskiej, Kwartalnik IUSTITIA Nr 2/2016). W dziale „Prawo ustrojowe” publikujemy artykuł P. Tulei „Czy Konstytucja jest potrzebna do wymierzania sprawiedliwości?”. Na pierwszy rzut oka jest to pytanie retoryczne. Warto sprawdzić, czy aby na pewno.

W dziale poświęconym kwestiom ustrojowym znajdziecie także kolejny tekst, tym razem autorstwa A. Jakubeckiego, dotyczący procedur konkursowych i nominacyjnych. Jesteśmy świadkami bezprecedensowego ignorowania orzeczeń NSA przez organy państwa, w szczególności organ pełniący obecnie funkcję KRS oraz Prezydenta.

Polskie sądownictwo stało się problemem europejskim. Jest przedmiotem troski Komisji Europejskiej oraz kilku postępowań przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W dniu 24.6.2019 r. TSUE wydał wyrok dotyczący przymusowego przeniesienia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego. Wkrótce potem Rzecznik Generalny TSUE J. Tanczew przedstawił w innej sprawie opinię miażdżącą dla KRS i Izby Dyscyplinarnej SN.

Ta opinia bardzo się nie spodobała organowi pełniącemu obecnie funkcję KRS. Wystąpił on z wnioskiem o otwarcie na nowo ustnego etapu postępowania przed TSUE. Kontekst złożenia tego wniosku, a szczególnie wcześniejsze wypowiedzi członków ww. organu przedstawiła J. Hetnarowicz-Sikora w tekście zamieszczonym w dziale poświęconym trybunałom europejskim.

Bardzo polecam wywiad z adw. M. Pietrzakiem dotyczący m.in. znaczenia tajemnicy adwokackiej i możliwości zwolnienia z niej przez sąd w postępowaniu cywilnym, postępowań dyscyplinarnych przeciwko sędziom, Komitetu Obrony Sprawiedliwości oraz przestrzegania praw człowieka.

Jak zwykle publikujemy teksty dotyczące stosowania prawa karnego (Ł. Breguła, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 8.2.2017 r., III KK 226/16; glosowany wyrok dotyczy kwestii wzajemnej relacji winy oraz strony podmiotowej) oraz cywilnego (M.W. Golak, Wykorzystanie w procesie cywilnym badań fokusowych nad świadomością i postawami społecznymi wobec prawa – zarys problemu). Mamy nadzieję, że teksty te zainteresują także praktyków prawa.

Poza tym w numerze znajdziecie sprawozdanie z działalności Forum Współpracy Sędziów autorstwa B. Starosty, przegląd bieżących wydarzeń w kraju i za granicą oraz bardzo ciekawy, a chwilami zabawny tekst A. Lisak pt. „Na co narzekali sędziowie w XIX wieku”.

Życzę satysfakcjonującej lektury,
Tomasz Zawiślak
Zastępca Redaktora Naczelnego

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 2(36)/2019 | Skomentuj

Kilka uwag o możliwości i konsekwencjach egzekucyjnego przejęcia nieruchomości przez administratora hipoteki ustanowionego na podstawie art. 682 ustawy o księgach wieczystych i hipotece

Artykuł stanowi próbę omówienia lapidarnej i różnorako interpretowanej w piśmiennictwie regulacji art. 682 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, w kontekście uprawnienia administratora hipoteki do przejęcia nieruchomości w toku egzekucji. Przedmiotem opracowania jest status administratora hipoteki jako wierzyciela hipotecznego, wynikająca stąd prerogatywa do przejęcia egzekwowanego prawa, sposób realizacji tego uprawnienia, konsekwencje przejęcia oraz możliwość umownej modyfikacji kompetencji zastępcy pośredniego i skuteczność tego rodzaju ograniczeń kontraktowych względem osób trzech. Rozważane są także zagadnienia związane z treścią i formą umowy powołującej administratora hipoteki, z wykonaniem tej umowy przez administratora po przejęciu egzekwowanej nieruchomości oraz z możliwością zaliczenia przez administratora własnej wierzytelności, jak i wierzytelności innych powołujących go wierzycieli, na poczet ceny nabycia.
[hidepost]

Wstęp

Wprowadzony z dniem 20.2.2011 r. art. 682 ustawy o księgach wieczystych i hipotece1 ukonstytuował instytucję ­administratora hipoteki w szerokim ujęciu. Co należy bowiem podkreślić, na odmiennych zasadach administrator hipoteki funkcjonował już w ramach art. 7 ust. 1a ustawy z 29.6.1995 r. o obligacjach2 i regulację tę ponowiono w art. 31 ustawy z 15.1.2015 r. o obligacjach3.

Piśmiennictwo omawiające status prawny administratora hipoteki, o którym mowa w art. 682 KWU, w zasadzie jednolicie definiuje jego pozycję ustrojową wskazując, że pełni on funkcję zastępcy pośredniego4 (choć odmiennie bywają pojmowane następstwa czynności przedsiębranych przez administratora). Podkreśla się, że administrator „wykonuje prawa i obowiązki wierzyciela hipotecznego we własnym imieniu, lecz na rachunek wierzycieli, których wierzytelności są ­objęte zabezpieczeniem” (art. 682 ust. 2 KWU). Według znacznej części komentatorów hipoteka należy zatem do majątku administratora5, co wynika przede wszystkim z powinności ujawnienia w księdze wieczystej właśnie ­administratora jako wierzyciela hipotecznego oraz z faktu, że to on wykonuje prawa i obowiązki wierzyciela hipotecznego (art. 682 ust. 3 i 5 KWU).

Pogląd traktujący administratora hipoteki jako pełnoprawnego wierzyciela hipotecznego uzyskuje istotne wsparcie w założeniach towarzyszących zmianom ustawy o księgach wieczystych i hipotece. Uzasadnienie projektu legislacyjnego wprost stwierdza bowiem, że właśnie w takim charakterze (jako wierzyciel hipoteczny) administrator uczestniczył będzie w postępowaniu egzekucyjnym, dotyczącym nieruchomości obciążonej hipoteką na rzecz administratora6. Uprawnienia wynikające z hipoteki wykonywane są zatem wyłącznie przez administratora, wobec czego wierzycielom nie sposób przyznać jakichkolwiek bezpośrednich praw w stosunku do właściciela obciążonej nieruchomości, jak też względem osób trzecich7. Pośrednictwo wykonywane przez administratora hipoteki jest więc kwalifikowane jako powiernictwo typu zarządzającego8.

Pozostawiając poza nawiasem rozważań zarysowaną w piśmiennictwie polemikę dotyczącą hipoteki jako elementu majątku administratora (i wynikającego stąd statusu tego rodzaju wierzyciela oraz konsekwencji rzeczowych podejmowanych przezeń czynności), na potrzeby opracowania zaakceptowano zapatrywanie o pozycji administratora hipoteki jako pełnoprawnego wierzyciela hipotecznego, realizującego uprawnienia wynikające z hipoteki we własnym imieniu. Pogląd ten wydaje się zresztą dominować w publikacjach, zaś argumenty przytaczane na jego rzecz są dostatecznie przekonujące9 i znajdują odzwierciedlenie w przepisach.

Co należy podkreślić, administrator hipoteki może być wybrany spośród wierzycieli, może on pochodzić także spoza tego grona (art. 682 ust. 1 KWU). Również jednak i w pierwszym przypadku (a zatem wówczas, gdy administrator jest jednocześnie wierzycielem) odróżnić trzeba działania podejmowane w ramach funkcji administratora od aktywności samego wierzyciela. Prerogatywy administratora hipoteki wykonywane są bowiem zawsze w imieniu własnym i na rzecz wszystkich wierzycieli powołujących zastępcę pośredniego tego rodzaju (chodzi bowiem o czynności zmierzające do realizacji hipoteki, nie zaś o czynności mające na celu zaspokojenie wyłącznie wierzytelności samego administratora). Tym samym administrator będący jednocześnie wierzycielem nie zmierza jedynie do realizacji własnej wierzytelności, o ile oczywiście podejmuje działania w ramach przyjętego zlecenia, a do wykonania zobowiązania o administrowanie hipoteką. W konsekwencji więc to, czy administrator jest jednocześnie wierzycielem, czy też funkcję tę sprawuje osoba trzecia, nie ma znaczenia dla oceny charakteru działań i uprawnień administratora hipoteki. Czynności podejmowane w ramach umowy o administrowanie hipoteką w każdym wypadku dokonywane będą bowiem w oderwaniu od indywidualnych interesów administratora jako jednego z wierzycieli (choć oczywiście są one zazwyczaj zbieżne z interesem administratora – wierzyciela).

Wobec odseparowania pozycji wierzycieli od administratora hipoteki jako wyłącznego wierzyciela hipotecznego i przy akceptacji poglądu o hipotece tego rodzaju jako prawie majątkowym stanowiącym element majątku administratora, uzasadniony jest więc pogląd o przełamaniu zasady akcesoryjności hipoteki (w wymiarze podmiotowym). Kto inny pozostaje bowiem wierzycielem, kto inny zaś realizuje uprawnienia wynikające z prawa zastawniczego wierzytelności te zabezpieczającego.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 1(35)/2019, Prawo cywilne | Skomentuj