O sądach rodzinnych

W dniu 14.3.2014 r. odbyła się debata na temat orzekania przez sądy o kontaktach rodziców z dzieckiem i realizacji tych rozstrzygnięć, organizowana przez Zespół
ds. Prawa Cywilnego Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” przy współpracy ze Stowarzyszeniem Sędziów Rodzinnych w Polsce. Jej celem była wymiana doświadczeń pomiędzy sędziami a naukowcami, mediatorami, kuratorami i biegłymi orzekającymi w sprawach rodzinnych. W czasie debaty prof. ­Jacek ­Wierciński
z Instytutu Prawa Cywilnego Uniwersytetu Warszawskiego wyraził pogląd de lege ferenda, że należałoby sprawy opiekuńcze włączyć do katalogu spraw, od których przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego, co pozwoliłoby uchwycić specyfikę i subtelności spraw rodzinnych oraz wzbogaciło orzecznictwo. Większość osób zabierających głos zgadzało się z postulatami stosowania mediacji w jak najszerszym zakresie w sprawach dotyczących uregulowania kontaktów rodziców z dziećmi. Przedstawicielka Komitetu Ochrony Praw Dziecka wspomniała o możliwości jej organizowania nieodpłatnie dzięki pozyskiwaniu środków z programów unijnych. (BP)

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj

Obraźliwy podręcznik zostanie zmieniony

W listopadzie 2012 r. Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” zwróciło się do Minister Edukacji Narodowej o niezwłoczne wycofanie ze szkół podręcznika „Wiedza o społeczeństwie”. Podręcznik, którego autorami są Elżbieta Dobrzyc­ka i Krzysztof Makara, przeznaczony dla uczniów gimnazjum (13–15-latków) Sejm, Senat, Radę Ministrów traktował z szacunkiem, natomiast przy omówieniu sądów powołano tekst źródłowy jednego z tygodników, według którego sędziowie tolerują w swoim środowisku sędziów złych i skorumpowanych, kierują się klanową solidarnością, a ponadto pracują opieszale i leniwie, a to dlatego, że ich wynagrodzenia nie zależą od ilości wydawanych wyroków. W dniu 6.2.2014 r. Stowarzyszenie otrzymało odpowiedź z Ministerstwa Edukacji Narodowej, z której wynika, że wobec rozbieżności w opiniach rzeczoznawców Ministerstwo Edukacji Narodowej, mając na względzie doskonalenie treści podręcznika, zwróciło się do Wydawnictwa
o przedstawienie stanowiska odnośnie wprowadzenia zmian w podręczniku. Wydawnictwo zadeklarowało, że fragment podręcznika dotyczący polskich sądów, zostanie w następnym wydaniu publikacji zastąpiony innym fragmentem. (BP)

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj

Obawiam się populistycznych haseł
z adw. Andrzejem Zwarą, Prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej,
rozmawiają

Krystian Markiewicz, Bartłomiej Przymusiński: Jakie Pan stawia cele sobie, jako Prezesowi NRA, i całej Palestrze, na następne lata swojej kadencji?

Andrzej Zwara: Na funkcję prezesa NRA zostałem wybrany po raz drugi. Zatem przede wszystkim chcę kontynuować politykę prowadzoną przez ostatnie trzy lata. W najbliższych latach samorząd adwokacki będzie nadal angażował się w sprawy społeczne. Jednym z priorytetów adwokatury jest stanie na straży praw
i obowiązków obywateli. Wiele dobrego w tym zakresie zrobiła w ostatnich latach komisja praw człowieka
przy NRA, organizowaliśmy też ogólnopolskie akcje pro bono, reagowaliśmy na łamanie praw obywatelskich
w Polsce i na świecie. Będę dążył do tego, aby te kwestie były w dalszym ciągu realizowane. Problemem ostatnich lat jest wielka pauperyzacja zawodu. Obecnie jest nas ponad 20 000, a popyt na usługi prawne nie rośnie proporcjonalnie do wzrostu liczby prawników. Planujemy więc podjąć działania, które ułatwią pracę adwokatom, a jednocześnie pozwolą zyskać nowych klientów. Staramy się wykorzystać potencjał informatyczny i technologiczny, szukamy nowych ścieżek aktywności adwokackiej, dużą nadzieję pokładamy w edukacji prawnej. Warto wykształcić już u najmłodszych obywateli świadomość prawną, aby – już jako dorośli ludzie – za naturalne uważali podejmowanie decyzji życiowych, mających skutki prawne,
po konsultacjach z adwokatem. Wielkim problemem społecznym są niskie stawki za pomoc z urzędu. W wielu przypadkach rozporządzenie ministra sprawiedliwości, dotyczące wynagrodzenia za czynności adwokackie
z urzędu, przewiduje niższe wynagrodzenie niż stawka godzinna opiekunki
do dziecka. Na rażąco niskich stawkach tracą osoby wygrywające sprawy, bo nie dostają od przeciwnika zwrotu faktycznie poniesionych kosztów zastępstwa, a jedynie ich nikły ułamek. Zbyt często jest to przeszkodą do skorzystania z usług profesjonalisty. Obecnie pracujemy więc nad rozwiązaniami, które będą dostosowane
do realiów. Projekt ten planujemy zaproponować w najbliższym czasie ministrowi sprawiedliwości.
K.M., B.P.: Jakie jest Pańskie zdanie co do połączenia zawodu adwokata i radcy prawnego?

A.Z.: Jestem zwolennikiem różnorodności. Uważam, że więcej dobrego wynika z tego, że istnieją dwa samorządy, niż miałby być jeden. Prawnicy mają wybór,
czy chcą pracować na etacie, czy wykonywać wolny zawód. Między samorządami istnieje zdrowa konkurencja – każdy chce być lepszy, więc przygotowuje projekty, które mają pozytywne skutki dla całego wymiaru sprawiedliwości. A współistnienie dwóch zawodów prawniczych wcale nie jest przeszkodą do współpracy między władzami w sprawach, które tego wymagają. Dwadzieścia pięć lat temu walczyliśmy z wszechobecnym monopolem, dlaczego więc mamy teraz do niego wracać.

K.M., B.P.: W projekcie dużej noweli zmian do KPC Komisja Kodyfikacyjna proponowała, z jednej strony, przyjęcie, że pełnomocnikiem może być każdy,
kto ma zdolność procesową, a z drugiej, znaczne poszerzenie przymusu adwokacko-radcowskiego, począwszy od postępowań przed sądami okręgowymi.
W związku z pracami KKPC nad nowym kodeksem, pytanie na pewno powróci. Jakie jest Pańskie zdanie w tej kwestii? Czy adwokaci byliby gotowi wziąć taki ciężar na siebie?

A.Z.: Procesowanie się jest sztuką, którą powinny wykonywać osoby, które się na tym znają. Gdyby każdy, kto chce, mógł być pełnomocnikiem procesowym
w sprawach cywilnych, niewątpliwie w wymiarze sprawiedliwości zapanowałby totalny chaos, a sądy zawalone zostałyby setkami niezasadnych pozwów. Skutki takiego rozwiązania na własnej skórze odczuliby klienci dochodzący praw, których nie mają, względnie przegrywający sprawy przez błędy formalne. Poczekajmy
na skutki deregulacji, otwarcia zawodów prawniczych. Są one już wymierne i każdy, kto chce, nie ma żadnego kłopotu z dostępem do zawodowego prawnika. Te skutki deregulacji uzasadniają m.in. poszerzenie przymusu adwokacko-radcowskiego. Jest tylu adwokatów i radców, że z pewnością nie zabraknie rąk do pracy. Jeśli nie chce się doprowadzić do wzrostu cen usług prawnych, konieczne jest zwiększenie popytu na nasze usługi. Paradoksem deregulacji jest to, że otwarcie zawodów regulowanych i znaczący wzrost przedstawicieli wcale nie prowadzi do obniżenia cen. Proces jest absolutnie odwrotny – ceny rosną, bo przy rosnących kosztach spada liczba klientów czy zleceń. Kto chce zahamować ten proces, musi zaproponować rozwiązania zwiększające popyt, np. jako przymus adwokacko-radcowski.

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Ważne pytania | Skomentuj

Trybunał Sprawiedliwości UE jako strażnik prawa do ochrony zdrowia

Artykuł omawia podstawy prawne prawa do ochrony zdrowia w Unii Europejskiej oraz działania ­Trybunału Sprawiedliwości UE zmierzające do zapewnienia przestrzegania tego prawa.

Wprowadzenie

Traktat Lizboński podpisany 13.12.2007 r., który wszedł w życie 1.12.2009 r.1 zmodyfikował kompetencje legislacyjne UE w zakresie zdrowia publicznego. Towarzyszyło temu wejście w życie, jako aktu prawnie obowiązującego, Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 26.10.2012 r.2, która proklamuje prawo
do ochrony zdrowia. Wobec dynamicznego rozwoju regulacji prawnych w tym obszarze integracji, zasadne jest zbadanie działalności orzeczniczej TS.

[hidepost=1]

Podstawy prawne i definicja prawa do ochrony zdrowia w Unii Europejskiej

Podstawy prawne prawa do ochrony zdrowia w Unii Europejskiej stwarza Karta Praw Podstawowych UE. Dokument ten, który wraz z wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego, nabrał mocy prawnie obowiązującej i ma rangę równą traktatom europejskim, stanowi katalog fundamentalnych praw i wolności, jakimi kierować się powinny przede wszystkim same instytucje europejskie, ale też państwa członkowskie UE w zakresie, w jakim wykonują prawo Unii Europejskiej. Prawo do ochrony zdrowia proklamuje art. 35 KPP zatytułowany „ochrona zdrowia”. Zgodnie z jego brzmieniem „każdy ma prawo dostępu do profilaktycznej opieki zdrowotnej i prawo do korzystania z leczenia na warunkach ustanowionych w ustawodawstwach i praktykach krajowych. Przy określaniu i realizowaniu wszystkich polityk i działań Unii zapewnia się wysoki poziom ochrony zdrowia ludzkiego”. W literaturze zwrócono uwagę, że odniesienie do „profilaktycznej opieki zdrowotnej” może oznaczać przyjęcie bardzo szerokiego rozumienia prawa do zdrowia, obejmującego także zapewnianie warunków koniecznych do zachowania zdrowia3. Niemniej prawo
to doznaje podwójnego ograniczenia. Po pierwsze, granicę wyznacza prawo każdego państwa członkowskiego UE; po drugie, zgodnie z ogólnymi zasadami stosowania Karty, wyrażonymi w jej art. 51, postanowienia KPP mają zastosowanie jedynie do instytucji, organów i jednostek organizacyjnych UE, a do państw członkowskich wyłącznie w zakresie, w jakim stosują one prawo Unii. Artykuł 35 KPP ma zatem charakter jedynie normy programowej wskazującej cele dla pochodnej legislacji europejskiej oraz istotnie wpływającej normatywnie na standardy prawa w państwach członkowskich. Konkluzje te potwierdza drugie zdanie art. 35 nakazujące przy określaniu i realizowaniu wszystkich polityk i działań Unii zapewnianie wysokiego poziomu ochrony zdrowia ludzkiego. Pomimo, że art. 35 KPP nie stanowi normy samowykonalnej, J.V. McHale4 twierdzi, że w przyszłości może być powoływany przez jednostki przebywające w innym państwie Unii niż macierzyste do otrzymania opieki medycznej i następnie żądania zwrotu kosztów tych świadczeń. W tym kontekście J. Rothmar Herrmann i B. Toebes5 przywołują interesującą opinię Rzecznika Generalnego TS Ruiz-Jarabo Colomera6 w sprawie Stamatelaki przeciwko NPDD Organismos Asfaliseos Eleftheron Epangelmation (OAEE)7. Sprawa dotyczyła pytania, czy władze greckie mogły odmówić zwrotu kosztów leczenia w prywatnym szpitalu położonym w innym państwie członkowskim UE. Rzecznik odwołał się
do art. 35 KPP, znacząco stwierdzając, że: „choć głównym punktem odniesienia dla orzecznictwa są podstawowe swobody traktatowe, to istnieje również inny, coraz istotniejszy aspekt wspólnotowy, którym jest prawo obywateli do leczenia, zapisane w art. 35 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, gdyż »zdrowia, z uwagi
na to, że jest ono dobrem wyższego rzędu, nie można rozpatrywać wyłącznie pod kątem wydatków socjalnych i utajonych trudności ekonomicznych«. Prawo to ma charakter osobistego uprawnienia i sytuuje się poza obszarem stosunków pomiędzy osobą a systemem ubezpieczenia społecznego, a Trybunał nie może pominąć tego aspektu”8. Choć powyższa opinia nie była wiążąca dla TS, to jednak świadczy ona o kształtującej się powoli świadomości istnienia ogólnoeuropejskiego prawa
do ochrony zdrowia, także w wymiarze transgranicznego przepływu usług zdrowotnych i ich finansowania. Konkluzje tę wspiera dotychczasowe orzecznictwo TS9 oraz postanowienia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/24/UE z 9.3.2011 r. w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej10. Ponadto, z faktu, że prawo do ochrony zdrowia zawarte jest w konstytucjach państw członkowskich UE, można wnosić o uznaniu go za wynikające
z tradycji konstytucyjnych wspólnych tym państwom, i co za tym idzie, stanowiące część prawa Unii jako zasady ogólne prawa. Przeciwko wykształceniu się takiego prawa na szczeblu UE świadczą m.in. trudności związane ze swobodą przepływu farmaceutyków, krwi, komórek i tkanek pomiędzy państwami europejskimi.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Z trybunałów europejskich | Skomentuj

Podpisanie Porozumienia Okrągłego Stołu

Dnia 14.1.2014 r. w Sądzie Najwyższym odbyło się spotkanie podsumowujące cykl działań, przeprowadzanych pod nazwą „Okrągły Stół dla  Sądownictwa”,
które swym patronatem zaszczycił Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Dąbrowski. Wydarzenie to zatem w sposób szczególny wpisało się w czas żałoby
po człowieku, który odważnie odpowiedział na wezwanie środowiska sędziowskiego dotyczące podjęcia prac nad przemyślanym modelem wymiaru sprawiedliwości.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” oraz Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP wystąpiły z inicjatywą zwołania okrągłego stołu
z udziałem przedstawicieli wszystkich władz oraz środowisk prawniczych, którego celem miała być rzetelna debata o kształcie polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz systemu ochrony prawa. Podobne apele wystosowały zgromadzenia kilkudziesięciu sądów okręgowych i apelacyjnych oraz Ogólnopolskie Zebrania Przedstawicieli Sądów Okręgowych i Apelacyjnych.

W wyniku podjętych prac, Stowarzyszenie SSP „Iustitia” przystąpiło do realizacji projektu pod nazwą „Okrągły  Stół dla Sądownictwa”, poświęconego pozycji władzy sądowniczej w Polsce. Jego założeniem było przygotowanie, przy udziale przedstawicieli środowisk prawniczych, nauki, władz publicznych oraz organizacji pozarządowych, całościowej koncepcji tego, jak powinna funkcjonować władza sądownicza w Polsce. Konieczność prac dostrzegano wówczas w związku
z wchodzącymi w życie zmianami PrUSP oraz innych pojawiających się planów władzy wykonawczej w odniesieniu do władzy sądowniczej.

Zaplanowane i przeprowadzone zostały cztery debaty z udziałem przedstawicieli samorządów zawodów prawniczych, związków zawodowych, organizacji pozarządowych, jak i reprezentantów KRS, Sejmu, Ministerstwa Sprawiedliwości, świata nauki. Na ich kanwie opracowano Dokument Porozumienia z postulatami formułowanymi już uprzednio przez „Iustitę”, dotyczącymi organizacji sądownictwa adekwatnie do postanowień Konstytucji RP. Poparło je wielu uczestników. Jednocześnie Stowarzyszenie SSP „Iustitia” zaproponowało możliwość alternatywnego stanowiska przez poparcie Apelu o Komisję Kodyfikacyjną ds. Wymiaru Sprawiedliwości, który podpisali niemal wszyscy.

Trzecią formułą, jaka pojawiła się jako pomysł rezultatu, wynikający z naszego projektu, był powrót do koncepcji Konfederacji środowisk związanych z wymiarem sprawiedliwości. Doktor Paweł Skuczyński (Uniwersytet Warszawski, fundacja Instytut Etyki Prawniczej) w swym wystąpieniu pt. „Dialog społeczny w sądownictwie i zawodach prawniczych”, przedstawił tradycje konfederacji zawodów oraz ideę platformy, służącej wymianie stanowisk samorządów, stowarzyszeń i innych organizacji związanych z wymiarem sprawiedliwości. Należy zauważyć, że ta formuła sprzyjałaby kontynuacji rozpoczętej debaty nad wymiarem sprawiedliwości
i Stowarzyszenie „Iustitia” będzie podejmować dalsze działania zmierzające do realizacji tej idei.

Doktor Paweł Skuczyński w trakcie drugiej debaty Okrągłego Stołu dla Sądownictwa poddał myśl, którą rozwinął w ww. referacie. Pojawiło się bowiem wówczas pytanie – jakie mamy oczekiwanie w związku z realizacją tego pomysłu. Powstało ono na tle wątpliwości, czy przeprowadzona dyskusja może mieć wpływ
na wprowadzenie zmian w obszarze wymiaru sprawiedliwości, gdyż doświadczenie wskazuje, że głos społeczny nie ma takiego oddziaływania. Ponadto, doświadczenie z debat naszego Okrągłego Stołu pokazało, że materia i złożoność jego zagadnień wymaga pogłębionego opracowania, by osiągnąć niewątpliwie oczekiwaną cechę stabilności modelu. Dokument Porozumienia pozwolił zatem uchwycić pewien moment stanu wymiaru sprawiedliwości i oczekiwań,
jakie przy tym się pojawiają.

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Porozmawiajmy o strategii

Artykuł zawiera analizę strategii modernizacji przestrzeni sprawiedliwości w Polsce na lata 2014–2020, przedstawioną przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Autor poddaje ministerialny dokument konstruktywnej krytyce, podkreślając odmienność sytuacji wymiaru sprawiedliwości względem sfery biznesu, skąd czerpano wzorce do stworzenia strategii. Artykuł prezentuje też propozycje innego sposobu określenia podmiotów, ograniczenia liczby kierunków strategicznych, jak też innego sposobu wdrażania strategii.

[hidepost=1]

Wprowadzenie

Termin „strategia”, który od czasów starożytnych do końca XIX w. miał aspekt wyłącznie militarny, znajduje obecnie zastosowanie także w wielu innych dziedzinach ludzkiego życia. Zostało to dostrzeżone przez Ministerstwo Sprawiedliwości, skutkiem czego nastąpiło ostatnio powołanie osobnego departamentu1. W efekcie powstał dokument: „Strategia systemu wymiaru sprawiedliwości na lata 2014–2020, grudzień 2013”, a następnie jego nowsza wersja „Strategia modernizacji przestrzeni sprawiedliwości w Polsce na lata 2014–2020, luty 2014”2.

Odejście od „soplicowskiej”3 wizji strategii i powołanie nowego departamentu, jak też sam fakt wydania owocu jego istnienia, należy zaliczyć na konto ministerialnych sukcesów. Twierdzenie, że armia bez strategii musi przegrać, a firmę działającą chaotycznie czeka niechybne bankructwo, jest przecież oczywiste. Tym niemniej próba przeniesienia tej zasady poza sferę wojny czy biznesu wymaga bardziej twórczego podejścia, niż zawiera go koncepcja ministerialnych strategów.

Strategia w biznesie i organizacjach nienastawionych na zysk

Klasyczne, wojenne zastosowanie strategii jako narzędzia planowania działań dalekosiężnych najprościej dało przenieść się w przestrzeń gospodarki wolnorynkowej. Ułatwiło to z pewnością wiele wspólnych cech tych dziedzin, a zwłaszcza nastawienie na ekspansję, walkę, konkurencję. Zdobywanie terytorium wroga jest w istocie podobne do wkraczania w nowe segmenty rynku, przy oczywistej odmienności form działania. Obszerna literatura przedmiotu oferuje szereg różnych propozycji teoretycznego ujęcia tej problematyki – od zdefiniowania pojęcia strategii w biznesie poczynając, na sposobach zastosowania jej w praktyce kończąc. Stwarza
to możliwość korzystania z takich ujęć problemu, w których dostrzeżemy analogię z dziedziną, w której mamy zamiar budować swoją strategię.

Wspólną cechą strategii organizacji biznesowych jest orientacja na uzyskanie przewagi konkurencyjnej, pozyskiwanie dzięki temu klientów i umacnianie pozycji
na rynku, a w efekcie zapewnienie sobie zysku oraz przetrwania lub nawet rozwoju w zmieniających się warunkach. Nie może więc dziwić eksponowanie przez biznesowych strategów roli klienta jako czynnika, który w ostatecznym rozrachunku weryfikuje sens istnienia firmy i słuszność jej strategii. Równie oczywiste
w świecie biznesu jest stosowanie jako mierników skuteczności strategii walorów ekonomicznych wyrażanych liczbowo i z reguły przeliczalnych na pieniądz.

Planowanie strategiczne stosowane jest dziś również w organizacjach, dla których zysk nie jest głównym celem istnienia, jak również w organizacjach działających „non profit”. Tutaj specyfika danej organizacji wyznacza zarówno potrzebę, jak też rodzaj i sposób budowania strategii. Wspólną cechą procesu planowania
i zarządzania strategicznego w organizacjach publicznych i społecznych jest oparcie go na zasadach stosowanych w grze politycznej. Organizacje te cechuje racjonalność polityczna, bez której nie byłyby w stanie osiągać celów w przestrzeni publicznej.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Zakaz wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych

Środek karny zakazu wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych jest jednym z najmłodszych środków karnych obowiązujących w polskim prawie karnym. Do systemu prawa karnego został wprowadzony na mocy przepisów z 19.11.2009 r. o grach hazardowych1, które zaczęły obowiązywać z dniem 1.1.2010 r. Przepisy art. 99 HazardU uzupełniły katalog środków karnych, ujęty w art. 39 KK, dodając do niego nowy art. 39 pkt 2d ustanawiający środek karny w postaci zakazu wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych, którego podstawy stosowania zostały uregulowane w nowym art. 41c § 1 i 2 KK. W niniejszym opracowaniu omówiono cele i skutki wskazanej nowelizacji oraz wskazano postulaty de lege ferenda. W pierwszej kolejności przedstawione zostały podstawy stosowania środka karnego zakazu wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych, a następnie sytuacje wyjątkowe, gdy stosowanie tego środka karnego nie jest dopuszczalne.

[hidepost=1]

Wprowadzenie

Wprowadzenie przedmiotowego środka karnego było bezpośrednio związane z celami HazardU. W uzasadnieniu do projektu HazardU2 wskazywano, że projekt ten został opracowany w związku z koniecznością kompleksowej zmiany przepisów regulujących obszar gier i zakładów wzajemnych, gdyż potrzeba zmian spowodowana jest dynamicznie zmieniającym się i rozwijającym rynkiem gier i zakładów wzajemnych, nowymi technologiami stosowanymi w tym sektorze gospodarki narodowej oraz występującymi na tym rynku nieprawidłowościami3.

Ustanawiając w przepisach art. 41c KK nowy środek karny w postaci zakazu wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych, ustawodawca zakładał,
że „Przepis ten ma na celu uniemożliwienie udziału w grach osobom, które popełniły przestępstwo związane z urządzaniem, bądź udziałem w grach i zakładach
(w tym osobom uzależnionym), zarówno jako gracz, czy też jako osoba prowadząca bądź nadzorująca prowadzenie gier”4.

W przepisie art. 41c § 1 KK stanowi się, że zakaz wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych nie obejmuje uczestnictwa w loteriach promocyjnych. Natomiast zgodnie z art. 41c § 2 KK, sąd może orzec zakaz wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych, w razie skazania za przestępstwo popełnione w związku z urządzaniem gier hazardowych lub udziałem w nich. Przedstawiciele doktryny prawa karnego słusznie wskazują, że redagując powyższy przepis ustawodawca w sposób rażący naruszył zasady techniki legislacyjnej. Jak trafnie stwierdza A. ­Marek5: „(…) ustawodawca formułując art. 41c naruszył zasady prawidłowej legislacji, najpierw bowiem należało określić zakaz (§ 2), a potem wyjątek od niego (§ 1)”. De lege ferenda konieczna wydaje się zmiana kolejności paragrafów art. 41 KK, którą uzasadniają zarówno względy dogmatyczne, jak i potrzeby wynikające z zasad wykładni przepisów prawa oraz dydaktyki.

Podstawy stosowania środka karnego zakazu wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa
w grach hazardowych

Na wstępie należy wskazać, że w doktrynie prawa karnego pojawiły się głosy krytyczne co do zasadności wprowadzenia środka karnego zakazu wstępu
do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych do przepisów KK, a nie do przepisów KKS
, co dało również asumpt do powstania rozbieżności w kwestii dopuszczalności orzekania środka karnego z art. 41c KK w sprawach karnych. Jak wskazuje A. Marek6, „nie jest zrozumiałe, dlaczego ustawodawca wprowadził ten środek karny do Kodeksu karnego, skoro kodeks ten nie penalizuje występków związanych z urządzaniem gier hazardowych lub uczestnictwem w nich. Również
w ustawie o grach hazardowych brak jest przepisów określających takie występki. Nie istnieją zatem przestępstwa, za które sąd mógłby orzec zakaz wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych”. W podobnym tonie wypowiada się N. Kłączyńska7, która zauważa, że „(…) zamiarem ustawodawcy, jak należy mniemać, było powiązanie omawianego środka karnego z nowo stypizowanymi występkami przeciwko organizacji gier i zakładów wzajemnych (wprowadzonymi tą samą ustawą do Kodeksu karnego skarbowego). Tymczasem art. 41c nie znajduje przecież zastosowania do przestępstw skarbowych, zaś art. 22 § 2 KKS, w którym zawarto katalog środków karnych, nie przewiduje środka choćby analogicznego do tego z art. 41c KK”.

Nie sposób nie zgodzić się zwłaszcza z poglądami drugiego z cytowanych autorów. Stanowisko to skłania do sformułowania postulatu przeniesienia środka karnego zakazu wstępu do ośrodków gier i uczestnictwa w grach hazardowych do przepisów KKS albo co najmniej uzupełnienia katalogu środków karnych ujętych
w art. 22 KKS o analogiczny środek karny, jak ten uregulowany w art. 39 pkt 2d i art. 41c KK
, co z pewnością będzie odpowiadało rzeczywistym intencjom ustawodawcy towarzyszącym wprowadzeniu do systemu prawa karnego tego środka karnego i jego funkcjom.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Prawo karne | Skomentuj

Miejsce wykonania umowy z art. 34 KPC w interpretacji Sądu Najwyższego – uwagi krytyczne

W niniejszym artykule przedstawiono refleksję nad interpretacją art. 34 KPC dokonaną w postanowieniu SN z 8.11.1991 r.1 i uchwale z 14.2.2002 r.2 oraz skutkami tej interpretacji dla bieżącego orzecznictwa sądów powszechnych. Autor uzasadnia stanowisko, że zbieżność pojęć „miejsca wykonania umowy” z art. 34 KPC i „miejsca spełnienia świadczenia” z art. 454 KC nie jest oczywista, co zdają się sugerować uzasadnienia ww. postanowienia i uchwały SN, i że zbieżność ta może być zasadnie kwestionowana.

[hidepost=1]

Wprowadzenie

W postanowieniu SN z 8.11.1991 r.3 w sprawie dotyczącej zapłaty z umowy sprzedaży Sąd Najwyższy wskazał, że powództwo, zgodnie z art. 34 KPC, może być wytoczone przed sąd miejsca wykonania tej umowy. „Miejsce wykonania umowy określa się zaś według założeń prawa materialnego, czyli w świetle art. 454 KC.
Z tego ostatniego przepisu wynika z kolei, że miejscem wykonania (spełnienia) świadczenia pieniężnego jest miejsce zamieszkania lub siedziba wierzyciela w chwili spełnienia świadczenia (art. 454 § 1 zd. drugie KC)”4.

W uchwale SN z 14.2.2002 r.5 Sąd Najwyższy stwierdził, że w art. 34 KPC przez miejsce wykonania zobowiązania rozumie się nie miejsce wykonania umowy (zobowiązania) jako całości, lecz miejsce wykonania poszczególnych obowiązków. Powołując się na postanowienie SN z 8.11.1991 r., Sąd Najwyższy wskazał,
że miejsce to, według zgodnego stanowiska piśmiennictwa i orzecznictwa, podlega określeniu przy zastosowaniu norm prawa materialnego, tj. z uwzględnieniem przede wszystkim art. 454 KC, posługującego się terminem „miejsca spełnienia świadczenia”.

W uzasadnieniach zarówno ww. postanowienia, jak i uchwały Sądu Najwyższego, w zasadzie nie wskazuje się żadnej argumentacji dla poparcia zajętego tam stanowiska, że miejsce wykonania umowy wymienione w art. 34 KPC określa się według założeń prawa materialnego, czyli w świetle art. 454 KC.

Również w literaturze6 w odniesieniu do właściwości przemiennej z art. 34 KPC wiele uwagi poświęcono interpretacji art. 454 KC. Natomiast praktycznie w ogóle autorzy opracowań nie zwracają uwagi na to, czy prawidłowe jest stwierdzenie, że „w art. 34 KPC przez miejsce wykonania zobowiązania rozumie się nie miejsce wykonania umowy (zobowiązania) jako całości, lecz miejsce wykonania poszczególnych obowiązków”.

Zgodnie z art. 34 KPC, powództwo o zawarcie umowy, ustalenie jej treści, o zmianę umowy oraz o ustalenie istnienia umowy, o jej wykonanie, rozwiązanie
lub unieważnienie, a także o odszkodowanie z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, można wytoczyć przed sąd miejsca jej wykonania.
W razie wątpliwości miejsce wykonania umowy powinno być stwierdzone dokumentem.

Zgodnie natomiast z art. 454 § 1 KC, jeżeli miejsce spełnienia świadczenia nie jest oznaczone ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione w miejscu, gdzie w chwili powstania zobowiązania dłużnik miał miejsce zamieszkania lub siedzibę. Jednak świadczenie pieniężne powinno być spełnione
w miejscu zamieszkania lub w siedzibie wierzyciela w chwili spełnienia świadczenia.

Jak już wyżej wskazano, treść uzasadnień omawianych orzeczeń SN sugeruje, że tożsamość pojęć „miejsca wykonania umowy” i „miejsca spełnienia świadczenia” jest oczywista. Wniosek taki płynie przede wszystkim z tego, że ani postanowienie z 8.11.1991 r., ani uchwała z 14.2.2002 r., nie zawierają argumentacji na rzecz przyjęcia takiego stanowiska.

Konieczne jest zatem podjęcie próby interpretacji wymienionych pojęć na płaszczyznach wykładni językowej, systemowej i celowościowej celem zweryfikowania stanowiska przyjętego przez Sąd Najwyższy i jego potwierdzenia lub zakwestionowania.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Prawo cywilne | Skomentuj

Konstytucyjne i ustawowe uwarunkowania niezawisłości sędziowskiej

Niniejszy artykuł1 dotyczy konstytucyjnej niezawisłości sędziowskiej, przy czym zamiarem Autora nie jest kompleksowa charakterystyka jej uwarunkowań,
lecz jedynie przedstawienie rozwiązań ustawowych określających zewnętrzne z nich i wywołujących kontrowersje w nauce prawa i praktyce z punktu widzenia jej realizacji. W pierwszej kolejności przedstawiono konstytucyjne ujęcie tej zasady, które powinno być rozwijane przez ustawodawcę. Następnie omówione zostały ustawowe uwarunkowania tej zasady, w tym związane z kwestią nadzoru administracyjnego, ocen dotyczących sędziów, regulaminu wewnętrznego urzędowania sądów powszechnych, wynagrodzeń sędziowskich, nieusuwalności i nieprzenoszalności sędziów zawodowych oraz kompetencji Krajowej Rady Sądownictwa.
Poza zakresem rozważań pozostawiono relację zasady niezawisłości z zasadą bezstronności sędziego oraz inne elementy niezawisłości i determinanty wewnętrzne leżące po stronie sędziego.

[hidepost=1]

Konstytucyjne ujęcie zasady niezawisłości sędziowskiej

Do zasady niezawisłości dużą wagę przywiązują sami sędziowie. W sposób kompleksowy kwestie gwarancji niezawisłości sędziowskiej ujmuje Wielka Karta Sędziów2. W istocie ujmuje ona zasady występujące w Konstytucji RP i w polskim ustawodawstwie.

Konstytucja RP ustanawia zasadę niezawisłości sędziów w art. 178 ust. 1. Zapewnieniu niezawisłości służą gwarancje dotyczące pozycji sędziego określone
w art. 178 ust. 2 i 3, art. 179, 180, 181. Ponadto, zawarte w Konstytucji zasady dotyczące wymiaru sprawiedliwości oprócz swojej autonomicznej treści mają za zadanie gwarantować realizację niezawisłości sędziowskiej.

Niezawisłość sędziowska koresponduje z zasadą niezależności sądów i obie należą do zasad konstytuujących współczesne państwo demokratyczne. Rozstrzygają one o pozycji ustrojowej władzy sądowniczej wśród organów państwowych. Pojęcia niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów w polskiej nauce prawa
i w orzecznictwie (nawet TK), bywają łączone i przypisując przymiot niezawisłości sądom tłumaczy się go po prostu jako niezależność.

Tytułem przykładu, można przytoczyć następującą wypowiedź TK3: „Niezawisły sąd tworzą osoby, którym prawo nadaje cechę niezawisłości, i to nie tylko werbalnie deklarując istnienie tej cechy, lecz kształtując tak system uwarunkowań działania sędziów, aby tę niezawisłość realnie, efektywnie zagwarantować”.

Jeszcze wyraźniej niezawisłość sądów z ich niezależnością łączona była od dawna w nauce prawa. Wybitni jej przedstawiciele4 stwierdzali po prostu, że sądy
to „organy niezawisłe, tj. niezależne od jakichkolwiek innych organów”. Gdy obydwa pojęcia występują rozdzielnie, różni autorzy przypisują im różną treść.
„W literaturze przedmiotu pojawiają się (…) często następujące określenia: »niezależność sądownictwa«, »niezawisłość sądownictwa«, »niezależność sądu«, »niezawisłość sędziego«, »niezależność sędziego« i »bezstronność sędziego«. Wszystkie te pojęcia w zależności od tego, kto i w jakim aspekcie ich używa, mogą zawierać w sobie taką samą treść lub oznaczać coś innego. W doktrynie podkreśla się z jednej strony, że nie są to ani pojęcia tożsame, ani nie zachodzi między nimi stosunek zależności (…), z drugiej zaś – uznaje się je za współzależne”5.

Szersze omówienie tych rozbieżności terminologicznych nie wydaje się konieczne, gdyż z art. 45 ust. 1, art. 173, art. 178 ust. 1 i art. 186 ust. 1 Konstytucji wynika jednoznacznie, że pojęcie niezawisłości odnosi się do pozycji sędziów, a pojęcie niezależności do pozycji sądów.

Ustrojodawca odnosi zasadę niezawisłości do sprawowania urzędu przez sędziego. Może być ona jednak rozciągnięta na cały składający się z niezawisłych sędziów skład orzekający, jeśli wyrok wydany ma być kolegialnie i w tym, ale tylko w tym znaczeniu, odnosząc niezawisłość do orzekania można mówić o niezawisłości sądu. W państwie demokratycznym zasada niezawisłości sędziowskiej stanowi rację niezależnego bytu sądownictwa i – jak zauważył TK6 – „gwarancję praw i wolności obywatelskich”.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Temat numeru | Skomentuj

Strategia jest dobra na wszystko

Za czasów słusznie minionych, czyli tzw. komuny, był taki dowcip: prognoza pogody jest zła, nadciąga gradobicie. Na trzech polach PGR stoją dojrzała pszenica, żyto
i jęczmień. Grad grozi zniszczeniem plonów, trzeba je zebrać. Co się najpierw zbiera? Najpierw zbiera się aktyw partyjny.

Podobne wrażenie mam pod wpływem ostatnich działań Ministerstwa Sprawiedliwości. Nie ulega wątpliwości, że polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje zmian. Sądy, w których liczba sędziów – skądinąd niemała jak na nasz kraj – nie ulega zmianie od lat, są zasypywane milionami nowych spraw, takiego wzrostu nie było
od dawna. Sąd elektroniczny sprowokował firmy handlujące przedawnionymi długami do wnoszenia „na rybkę” milionów pozwów i wydziały cywilne nie są w stanie wygrzebać się spod zwałów akt. W pionie karnym sędziowie sądów okręgowych muszą zajmować się tak poważnymi sprawami, jak psia kupa na chodniku. Rozszerza się zakres orzeczniczy sądów rodzinnych. Ustawodawca co chwila coś dorzuca. Jednocześnie skomplikowane procedury, „zapewniające pełne poszanowanie praw stron”, zapewniają istotnie tym, którym na tym zależy, prawo blokowania rozpraw w nieskończoność, a tym, którzy chcieliby jak najszybciej uzyskać orzeczenie
i wyjść z sądu – prawo składania skarg na nieuniknioną przewlekłość.

Trzeba więc coś zrobić. Trzeba napisać zmiany procedur, które umożliwią sędziom sprawniejsze rozpoznawanie spraw, nie skazując ich na ciągłe wykonywanie zbędnych czynności i odbierając stronom możliwość blokowania procesów. Trzeba ograniczyć kognicję sądów, przekazując te sprawy, które decyzji sądu nie wymagają, innym organom, a te, których nie musi załatwiać osobiście sędzia, referendarzom i urzędnikom. Trzeba w tym celu napisać odpowiednie przepisy.
Co się zatem pisze w ministerstwie? Niezbędne zmiany prawa? Nie. Strategię.

Strategia w obecnym układzie politycznym to szalenie modne słowo. Każdy resort musi napisać strategię i każdy ją pisze. Trzeba mieć szeroką wizję, trzeba mieć plany, to jest ważniejsze niż jakaś tam proza dnia codziennego. Robi się to na każdym szczeblu. W moim rodzinnym mieście prezydent lansuje hasło „Szczecin 2050”. Słusznie – do roku 2050 jest daleko, nikt mu nie zarzuci, że złożył jakieś obietnice i ich nie dotrzymał, on celuje w rok 2050. Podobnie, choć w nieco krótszym zakresie, planuje działania ministerstwo. Strategia sięga roku 2020. Zawiera ogólny zarys planu działania. Będzie realizowany może za dwa – trzy lata. Ale planu zmian prawa oczywiście w niej nie ma.

Naturalnie nikt nie wie, czy za dwa – trzy lata będziemy mieli ten sam rząd (poza liderami rządzących partii, którzy mają polityczny obowiązek głosić, że na pewno będą wygrywać wszystkie wybory do końca świata i o jeden dzień dłużej). Każdy natomiast wie, że jeśli rząd będzie inny, wyrzuci wszelkie strategie napisane przez poprzedników bez litości do kosza, bo takie są polskie polityczne obyczaje i realia: „tylko nasza partia ma rację”. Niemniej autorzy strategii konsekwentnie zakładają, że ich pomysły są tak wspaniałe, iż każdy, kto będzie przy władzy, będzie zachwycony, mogąc je realizować. Będzie serdecznie dziękować i rzuci się do realizowania strategii, głosząc chwałę poprzedników, którzy ją tak wspaniale napisali. Napisałbym O sancta simplicitas!, gdybym te przekonania uważał za szczere.

Wśród autorów strategii nie ma prawników i nie wiedzieli oni, co właściwie wchodzi w zakres wymiaru sprawiedliwości. Początkowo za wymiar sprawiedliwości uważali sądy, prokuraturę, Ministerstwo Sprawiedliwości, Służbę Więzienną oraz Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury. Gdy zwrócono im uwagę, że większość
z tych podmiotów nie wchodzi w zakres wymiaru sprawiedliwości, wymyślili własne określenia „system” czy też „przestrzeń” wymiaru sprawiedliwości. W zakres takiego systemu czy przestrzeni można już wpakować, co się chce. Następnie potraktowali sądownictwo jak przedsiębiorstwo. Zaczęli analizować je przy pomocy takich parametrów, jak „Zrównoważona Karta Wyników”, która służy do ekonomicznego oceniania przedsiębiorstw nastawionych na zysk. Strony, obywateli najpierw nazywali klientami, potem zaczęli nazywać ich interesariuszami. „Interesariusz” to też pojęcie ekonomiczne: jest to ktoś, komu z przyczyn właśnie ekonomicznych zależy, aby jakieś przedsięwzięcie się powiodło lub nie powiodło i podejmuje działania nakierowane na osiągnięcie korzystnego z jego punktu widzenia rezultatu.
Sąd jest więc dla autorów strategii biznesem, na którego ekonomiczny wynik chcą wpłynąć strony.

Ale sąd to nie biznes, sąd to władza publiczna. Sąd nie ma przynosić zysków czy strat. Ma wykonywać władzę sądowniczą i rozstrzygać spory, a następnie skutecznie egzekwować wyroki. Nie ma zadowalać klientów, bo ich interesy są sprzeczne, a ten, po którego stronie nie leży racja, może grać nieuczciwie i wykorzystywać wszelkie luki w prawie. Sąd musi być sprawny i stanowczy. Wynik ekonomiczny w ogóle nie powinien być brany pod uwagę. Wynikiem ma być sprawiedliwe rozstrzygnięcie i jego skuteczna egzekucja, którą sąd ma komu zlecić.

„Iustitia” opiniując strategię, wszystko to wytknęła. Nasze stanowisko było jasne: my mamy orzekać i działać na podstawie ustaw, nie strategii. Potrzebujemy zmian przepisów, które zwolnią sędziów ze zbędnych czynności formalnych, umożliwią nam skupienie się na merytorycznym rozstrzyganiu spraw, rozwiążą ręce, usuną
z sądów sprawy niewarte tego, aby do ich załatwiania używać kształconych przez całe lata sędziów. Tego się nie załatwi strategią. Potrzebny jest konkretny plan zmian prawa. Zacząć trzeba od kognicji sądów i procedur, to da szybkie efekty. Na tym się znamy, w tym jesteśmy gotowi pomóc i tego chcemy, bo na sprawności sądów nam zależy. Możemy pomóc my i inni fachowcy z dziedziny prawa.

Opublikowano IUSTITIA 1(15)/2014, Mowa prezesowa | Skomentuj