Zakres przedmiotowy stosowania art. 114 § 1 i 2 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych

Artykuł omawia problematykę zakresu czynności wyjaśniających podejmowanych przez rzecznika dyscyplinarnego przeciwko sędziom i asesorom sądowym oraz kwestię odpowiedniego stosowania przepisów KPK oraz Części ogólnej KK. Odpowiednie stoso­wanie przepisów kodeksowych nie ma charakteru jednolitego, może polegać na zastosowaniu normy kodeksowej w postępowaniu dyscyplinarnym wprost, zastosowaniu jej z odpowiednimi modyfikacjami, albo odmowie jej zastosowania. Rzecznik dyscyplinarny nie może przesłuchać w postępowaniu wyjaśniającym sędziego lub asesora sądowego, przeciwko któremu toczy się postępowanie, w charakterze świadka, bowiem zakres udziału tych podmiotów w postępowaniu wyjaśniającym został szczegółowo określony w art. 114 § 1 i 2 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych1, co wyłącza zastosowanie przepisów KPK w tym zakresie.
[hidepost]

Wstęp

Artykuł 114 § 1 i 2 PrUSP reguluje problematykę czynności wyjaśniających w postępowaniu dyscyplinarnym przeciwko sędziom sądów powszechnych oraz asesorom sądowym. Zgodnie z art. 114 § 1 PrUSP rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub prezesa sądu okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub kolegium sądu okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy, po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego. Czynności wyjaśniające powinny być przeprowadzone w terminie 30 dni od dnia podjęcia pierwszej czynności przez rzecznika dyscyplinarnego. Z kolei art. 114 § 2 PrUSP przewiduje, że rzecznik dyscyplinarny w ramach czynności wyjaśniających może wezwać sędziego do złożenia pisemnego oświadczenia dotyczącego przedmiotu tych czynności, w terminie 14 dni od dnia otrzymania wezwania. Rzecznik dyscyplinarny może również odebrać od sędziego oświadczenie ustne. Niezłożenie oświadczenia przez sędziego nie wstrzymuje dalszego biegu postępowania.

Istota postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędziom asesorom sądowym

Rozważania na temat zakresu przedmiotowego wskazanych wyżej przepisów ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych muszą być poprzedzone kilkoma uwagami na temat istoty postępowania dyscyplinarnego jako takiego, a także ustaleniem, co oznacza nakaz odpowiedniego stosowania w postępowaniu wyjaśniającym i w postępowaniu dyscyplinarnym przepisów Kodeksu postępowania karnego oraz Części ogólnej Kodeksu karnego, o których mowa w art. 128 PrUSP. Przepis ten bowiem stanowi, że w sprawach nieuregulowanych w rozdziale 3 działu II stosuje się odpowiednio przepisy KPK oraz Części ogólnej KK, z uwzględnieniem odrębności wynikających z charakteru postępowania dyscyplinarnego. Tym samym, tylko umiejscowienie norm określonych w rozdziale 3 Działu II Prawa o ustroju sądów powszechnych w szerszym kontekście pozwala na odkodowanie ich znaczenia w procesie wykładni prawa, a w konsekwencji na ich właściwe zastosowanie.

Odpowiedzialność dyscyplinarna jest rodzajem odpowiedzialności karnej sensu largo, dostosowanej do potrzeb konkretnej korporacji, która ma inne od pozostałych grup standardy zawodowe i etyczne. Z tego powodu prawo dyscyplinarne jest uznawane za szczególną gałąź czy też rodzajową odmianę prawa karnego. Istotą odpowiedzialności dyscyplinarnej jest ochrona wartości istotnych dla określonych zorganizowanych grup społecznych2, od państwowego prawa karnego zaś różni się ona swoim partykularnym, a nie powszechnym charakterem3. Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, zasadne jest wprowadzania szczególnej regulacji odpowiedzialności dyscyplinarnej, jako że „wyodrębnienie procedur odpowiedzialności dyscyplinarnej i nadanie im pozasądowego charakteru, znajdować może podstawę w specyfice poszczególnych grup zawodowych oraz ochronie ich autonomii i samorządności”4.

Odpowiedzialność dyscyplinarna, tak jak odpowiedzialność karna, ma swoje wspólne korzenie w prawie represyjnym (odpowiedzialności represyjnej). Pod pojęciem prawa represyjnego kryje się ta dziedzina prawa, która polega na stosowaniu środków z założenia dolegliwych dla sprawcy i oparcie odpowiedzialności na zasadzie winy5. Dopiero te dwa elementy łącznie (wina i dolegliwość środków zastosowanych wobec sprawcy) przesądzają o represyjnym charakterze tej gałęzi prawa. O zbieżności postępowania dyscyplinarnego z postępowaniem karnym świadczą również inne elementy, jak status oraz zakres uprawnień i obowiązków uczestników postępowania dyscyplinarnego, a także fakt, że w sprawach nieuregulowanych w ustawie do postępowania dyscyplinarnego stosuje się przepisy Kodeksu postępowania karnego, albo oprócz norm karnoprocesowych także przepisy Części ogólnej Kodeksu karnego.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(34)/2018, Prawo karne | Skomentuj

Edytorial

Szanowni Czytelnicy,

Rok 2018 zamykamy numerem, którego publikacja zbiega się w czasie z końcem kadencji Zarządu SSP „Iustitia”. Jest to zatem dobra okazja do podsumowania ostatnich lat i wskazania przyszłych perspektyw.

Prezes Zarządu SSP „Iustitia” K. Markiewicz postawił fundamentalne pytanie: Czy w Polsce są wolne sądy? W swoim tekście podjął próbę oceny z punktu widzenia 3 lat walki o praworządność.

Także w wywiadzie z sędzią D. Zabłudowską, laureatką Gdańskiej Nagrody Równości w 2018 r., poruszyliśmy temat zmian spowodowanych przez tzw. „reformę sądownictwa”. Poza tym zapytaliśmy m.in. o otwarcie się sędziów i sądów na obywateli, zachowanie apolityczności, szczególnie w związku z aktywnością w mediach społecznościowych czy noszeniem koszulek z napisem „konsTYtucJA”.

Życie często dopisuje nieoczekiwane postscriptum i tak się też stało w tym wypadku. W dniu 13.1.2019 r., w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, został zaatakowany przez nożownika Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który dzień później zmarł. To tragiczne wydarzenie dało asumpt do uzupełnienia wywiadu.

Ostatnie lata upłynęły niestety pod znakiem coraz liczniejszych postępowań dyscyplinarnych dotyczących sędziów, którzy stają w obronie wartości konstytucyjnych. W tym kontekście polecamy artykuł K. Dudki dotyczący zakresu przedmiotowego stosowania art. 114 § 1 i 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Autorka postawiła tezę, iż wezwanie sędziego przez rzecznika dyscyplinarnego do złożenia zeznań w postępowaniu wyjaśniającym nie znajduje umocowania we wskazanych przepisach i jako takie jest bezskuteczne. Nie nakłada zatem na sędziego obowiązku stawiennictwa na wezwanie rzecznika dyscyplinarnego ani obowiązku złożenia zeznań.

Jak obywatele oceniają postawę sędziów wobec działań władzy politycznej? To wynika z listu Stowarzyszenia Akcja Demokracja.

Zwracamy także uwagę na informację o działalności Fundacji Edukacji Prawnej „Iustitia” oraz sprawozdanie z Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pt. „Aktualne problemy zawodów prawniczych”.

Roztrząsając przeszłość i teraźniejszość, trzeba iść dalej. Spoglądając w przyszłość, warto sięgnąć po artykuł J. Zajadło „Fragment Oratio pro Cluentio Cycerona – pierwowzór idei rządów prawa”, który w niezwykły sposób czerpie, ze źródeł naszej cywilizacji. Takie teksty są bardzo ważne w czasach panoszącego się relatywizmu czy wręcz nihilizmu prawniczego. Autor wykazuje, że na podstawie pewnej intelektualnej tradycji zachodniej kultury prawnej jesteśmy w stanie zrekonstruować zarówno istotę, jak i minimalną treść pojęcia rule of law.

Przed nami czas poszukiwań optymalnych rozwiązań ustrojowych. Nasze stowarzyszenie wskazuje na instytucje, które mogą służyć realnej reformie sądownictwa. Jednym z ciekawych kierunków jest zwiększenie udziału obywateli w wymierzaniu sprawiedliwości. Warto się uczyć na doświadczeniach innych i wyciągać wnioski. O tym, jak w Hiszpanii funkcjonuje instytucja sędziego pokoju, traktuje artykuł M. López.

Dokąd zmierza Iustitia? Niewątpliwie idzie własną drogą. Póki co, można sięgnąć po wypowiedź M. Jabłońskiej o tym tytule. Ten bardzo krótki tekst stracił pozornie na aktualności, gdyż inspiracją do jego napisania były wydarzenia z połowy ubiegłego roku, jednak dotyka on prawdy ponadczasowej i fundamentalnej.

Życzę dobrej lektury,
Tomasz Zawiślak
Zastępca Redaktora Naczelnego

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 4(34)/2018 | Skomentuj

List prof. Krystiana Markiewicza – Prezesa SSP „Iustitia” z okazji jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości1

Katowice, 10.11.2018 r.

Szanowni Państwo

Niezależność. To główne osiągnięcie sprzed 100 lat. Aby tam dojść musieliśmy wzniecać powstania, buntować się i poświęcać swoje dzieci. Ponad 120 lat ginęliśmy, płakaliśmy i modliliśmy się o taki dzień jak dziś i ten wtedy. Czy to dużo? To kilka pokoleń, które czekało albo walczyło o ten dzień.

Można zadać sobie pytanie, czym ten dzień różnił się od poprzednich. Przed 11.11.1918 r. szkoły funkcjonowały, ludzie pracowali, działały sklepy. Dzieci bawiły się na podwórkach, a dania smakowały dokładnie tak samo jak kilka dni wcześniej. Jednak zmieniło się wszystko. Zyskaliśmy niezależność. Nie musieliśmy pytać nikogo o zdanie, a nam już nikt nie mówił, co mamy robić. Znowu mogliśmy decydować o sobie. Nikt nakazem z zewnątrz nie mówił nam, co jest dobre, a co złe.

To nie przypadek, że pierwszym promykiem zwiastującym odtworzenie państwa polskiego było powołanie w 1917 r. Sądu Najwyższego. To była nadzieja, że nikt już nie będzie nam nakazywał służyć carowi albo cesarzowi. To była radość, że już nie będzie można decyzją jednego polityka pozbawić kogoś majątku albo życia. Odzyskaliśmy Wolność i stworzyliśmy niepodległe państwo z niezależnymi sądami, bez nich nie bylibyśmy wolni. Dni przed i po 11.11.1918 r. były do siebie bardzo podobne. Podobnie wyglądały, jednak dzieliło je wszystko. Dzieliła je Niezależność.

Prof. UŚ dr hab. Krystian Markiewicz
Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

1 List opublikowany na: https://iustitia.pl/79-informacje/2641-jubileuszu-100-lecia-odzyskania-przez-polske-niepodleglosci

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Na dobry początek | Skomentuj

Dobra osobiste sędziów i ich ochrona przez prawo cywilne

Artykuł pochodzi z księgi dedykowanej prof. dr hab. Ewie Nowińskiej Qui bene dubitat, bene sciet. ­Księga jubileuszowa dedykowana Profesor Ewie Nowińskiej1.

Stanowi on analizę ochrony przez prawo cywilne dóbr osobistych, których naruszenie może dotyczyć urzędu sędziowskiego i instytucji sądów.
[hidepost]

1. Postawienie problemu

Bardzo szczególne okoliczności – nazwijmy je w skrócie kongresowymi – ostatniego spotkania z Drogą Jubilatką w maju 2017 r. nasunęły mi myśl o potrzebie zastanowienia się, czy i w jaki sposób sędziowie, obrażani zbiorowo i indywidualnie, szczególnie w wypowiedziach publicznych osób sprawujących funkcje państwowe, przez nazywanie ich „kastą”, „kolesiami”, „komunistycznymi złogami”, „czerwoną pajęczyną” i jeszcze gorzej, mogą się bronić na podstawie tradycyjnych instytucji prawa cywilnego.

Od razu na początku uprzedzam, że rozważanie problemu nie ma żadnego kontekstu politycznego. Dotyczy ono każdej sytuacji, w której narusza się lub grozi naruszeniem dóbr osobistych sędziów, a także sądów jako organów państwowych. Wydarzenia z lipca 2017 r. tylko spotęgowały zjawisko, z którym można się od dłuższego czasu spotkać na niwie publicznej, w postaci deprecjonowania rozmaitych, także innych niż sądy, instytucji państwowych (również samorządowych) oraz osób w nich funkcjonujących. Sądów i sędziów to dotknęło w ostatnim okresie szczególnie dotkliwie, dlatego rozpatrzona zostanie ich sytuacja; można ją odpowiednio przenieść na niektóre inne tzw. zawody zaufania publicznego.

Nigdy wcześniej nie rozważałem odrębnie naruszenia dóbr osobistych sędziów i nie spotkałem się z taką analizą w piśmiennictwie, bo i musiało się wydawać, że to jałowe, a praktycznie nieprzydatne. Jeszcze bardzo niedawno do głowy by mi nie przyszło, podobnie jak moim koleżankom i kolegom sędziom, że w ogóle można zastanawiać się nad podobnymi kwestiami w wolnym, demokratycznym państwie, w którego imieniu rozstrzyga się sprawy i ogłasza wyroki. W ramach zasady trójpodziału władzy wyroki te powinny być wykonywane, tak jak realizowane są ustawy (pochodzące od władzy ustawodawczej) i wykonywane decyzje administracyjne (władz wykonawczych). Zaznaczenia wymaga, że możliwe do zastosowania środki ochrony prawnokarnej w poruszanych kwestiach są tutaj pominięte, pozostawione specjalistom z tej dziedziny prawa.

Sędziowie w całym demokratycznym świecie, a i wcześniej w toku historii, cieszyli się powszechnym szacunkiem, wykonując powinności przynależne monarsze (głowie państwa) i z jego nadania sprawując swoiste posłannictwo, misję, powołanie, różnie można to nazywać. W każdym razie jako osoby wymierzające sprawiedliwość są traktowane, nawet przez tych, których spotkało w sądzie niepowodzenie, a jest ich mnóstwo, jeśli już nie z szacunkiem osobistym, to przynajmniej z respektem należnym sprawowanemu urzędowi, trochę według powiedzenia: „wprawdzie uważałem, że mam rację, ale skoro sprawę wygrał mój przeciwnik procesowy, to trudno, muszę przyjąć taki werdykt sądu”.

W społeczeństwach ogółu krajów przez wieki kształtowało się przekonanie, że pełnienie funkcji sędziego, zwłaszcza w wyższych instancjach sądowych, a już szczególnie w sądzie (trybunale) najwyższym, stanowi ukoronowanie zawodowej kariery prawniczej. Stąd spotykane postulaty, aby sędzią zostawać dopiero po odbyciu praktyki w zawodach służących pomocą prawną, przez doświadczonych notariuszy, oskarżycieli publicznych itp., czym potwierdza się wysoki stopień trudności w wykonywaniu funkcji orzeczniczych oraz potrzebę posiadania znaczącej wiedzy i doświadczenia życiowego. Do tego dochodzą określone predyspozycje psychiczne, opanowanie, rozwaga, tzw. zdrowy rozsądek, a zwłaszcza umiejętność dostrzegania zawsze człowieka w osobie stającej przed sądem, najczęściej w trudnych dla niego okolicznościach (empatia). Potrzebne wymagania rosną wraz z instancją sądową, której dotyczą, są szczególnie surowe, co zrozumiałe w wypadku awansu do Sądu Najwyższego, składającego się w ostatnich latach w Polsce z blisko 90 sędziów, w czterech izbach: cywilnej, karnej, pracy, ubezpieczeń społecznych i spraw publicznych oraz najmniejszej – wojskowej.

Wymagania co do cech osobistych wszystkich sędziów są ogromne, a to, że nie wszyscy mogą sprostać oczekiwaniom, jest czymś naturalnym. Są to wszakże nieliczne sytuacje i dla nich są przewidziane wystarczające procedury dyscyplinarne, pozwalające nawet na rozstanie się z takimi ludźmi. To prawda, że nie zawsze uda się przewidziane środki wykorzystać na czas i w stopniu wynikającym z okoliczności dokonanego przewinienia, jest to jednak kwestia ich doskonalenia, co dotyczy przecież zachowań w prawie każdej dziedzinie życia. Podobnie, wiąże się to ze stwarzaniem właściwych warunków pracy, a jak już są, powinno się wymagać i egzekwować odpowiednią do pełnionej funkcji staranność, terminowość, posiadanie wiedzy i o czym wspomniano – wrażliwość osobistą. To nic nowego, jednak wydarzenia ostatnich miesięcy przed powstaniem tego tekstu unaoczniły niewystarczająco dotąd dostrzegane problemy, które wymagają zastanowienia się na różnych płaszczyznach sprawowania urzędu sędziego.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Temat numeru | Skomentuj

Protokołowanie elektroniczne a kontrola instancyjna na marginesie uchwały SN z 23.3.2016 r. (III CZP 102/15)

Z uwagi na wątpliwości podczas rozpoznawania apelacji, Sąd Okręgowy w Warszawie, konkretyzując je w postaci zagadnienia prawnego – zwrócił się do Sądu Najwyższego postanowieniem z 16.11.2015 r. Dnia 23.3.2016 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której wyjaśnia niektóre z postawionych w tym zagadnieniu wątpliwości, ale problem postawiony w tytule, z uwagi na brak bezpośredniego związku z sytuacją faktyczną i prawną, jaka miała miejsce w rozpoznawanej sprawie, spotyka się z odmową podjęcia uchwały.
[hidepost]
W uzasadnieniu uchwały SN z 23.3.2016 r., pytanie o to, „Czy sporządzony na podstawie art. 157 § 1 KPC protokół utrwalający przebieg posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk umożliwia sądowi II instancji kontrolę procesowo-instancyjną w rozumieniu art. 233 § 1 KPC w zw. z art. 45 ust. 1 i art. 78 Konstytucji?” zostało zakwalifikowane do kategorii pytań teoretycznych i abstrakcyjnych, które nie są powiązane z rozpoznawaną sprawą w sposób tak ścisły, że odpowiedź na nie warunkuje jej rozstrzygnięcie. Sąd Najwyższy uznał ponadto, że sformułowane w ten sposób pytanie, które dotyka w istocie problematyki konstytucyjności regulacji dotyczących protokołu elektronicznego, powinno być skierowane do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż tam, co do zasady, rozstrzygane są wątpliwości odnośnie oceny zgodności norm prawnych z Konstytucją RP. Zdaniem Sądu Najwyższego powyższe argumenty uzasadniają odmowę podjęcia uchwały w przedmiocie przytoczonego powyżej pytania, a próba odpowiedzi na nie przy pomocy rozważań teoretycznych i oderwanych od okoliczności sprawy jest domeną nauki.

Na wstępie należy poczynić kilka uwag wprowadzających odnośnie znaczenia samej czynności protokołowania w kontekście kontroli instancyjnej oraz założeń, jakie przyświecały wprowadzeniu elektronicznej formy protokołowania.

Znaczenie protokołów pod kątem kontroli procesowej

Najprościej mówiąc, czynność protokołowania polega na utrwaleniu zdarzeń zaszłych w sądzie1 albo – zgodnie z innym stanowiskiem2 – na udokumentowaniu pewnego zeznania lub oświadczenia, a także na stwierdzeniu istnienia lub nieistnienia pewnych faktów, mających znaczenie w postępowaniu. Zgodnie z występującym w nauce poglądem3 o podziale czynności procesowych sądu na czynności orzekania i inne procesowe czynności sądu – czynność protokołowania powinna zostać zakwalifikowana do tej drugiej kategorii. Dzieje się tak, ponieważ czynność protokołowania zmierzająca do utrwalania materiału procesowego, ma charakter czynności przygotowawczej4, która nie wywołuje bezpośrednio skutków prawnych w zakresie rozstrzygnięcia spornej sprawy, a jej celem jest przygotowanie materiału dla decydujących czynności sądu5.

Przewidziana przez prawo procesowe możliwość żądania przez uprawniony podmiot kontroli prawidłowości (legalności i zasadności) orzeczenia sądu lub innego organu procesowego6 odzwierciedlona jest w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności7 oraz w art. 78 Konstytucji RP. Instancyjność w znaczeniu konstytucyjnym rozumiana jest jako „układ otwierający kontrolę orzeczenia sądu I instancji przez sąd wyższego rzędu na skutek wniesienia środka odwoławczego”. Wymóg przeprowadzenia kontroli przez sąd wyższego rzędu gwarantuje rozpatrzenie sprawy przez sędziów o wyższych kompetencjach i doświadczeniu zawodowym8. Celem systemu kontroli instancyjnej jako swoistego „wentylu bezpieczeństwa” jest usuwanie błędów, pomyłek i uchybień zaszłych przy wydawaniu orzeczeń sądowych, ale także zapewnienie jednolitości orzecznictwa9. Cechą charakterystyczną przyjętego przez polskiego ustawodawcę systemu apelacji pełnej jest „ciągłość postępowania jurysdykcyjnego”10, a więc prowadzona przez sąd rozprawa stanowi kontynuację rozprawy rozpoczętej przed sądem I instancji11. Z uwagi na nieograniczone kompetencje rozpoznawcze sąd II instancji może rozstrzygać sprawę na podstawie własnych ustaleń faktycznych poczynionych na bazie „materiału zebranego w postępowaniu w I instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym” (art. 382 KPC).

Choć czynność protokołowania może się pozornie wydawać problemem wyłącznie technicznym i drugorzędnym, to w istocie jest niezwykle doniosła dla zagwarantowania celów wymiaru sprawiedliwości12. Funkcja protokołu stanowiąca przejaw realizacji zasady prawdy zasadza się na jak najwierniejszym odzwierciedleniu przebiegu postępowania. Dzięki zabezpieczeniu za pomocą protokołu czynności podejmowanych w toku posiedzenia – sąd odwoławczy może dokonać kontroli właściwości tych czynności, co przekłada się na prawidłowość zapadłego w sprawie orzeczenia. Kontrola ta jest w zasadzie niemożliwa bez protokołu13, ponieważ jako sprawozdawczy dokument urzędowy, korzystający z domniemań prawdziwości i prawidłowości zawartych w nim stwierdzeń i oświadczeń14 (art. 244 KPC) – jest miarodajnym dowodem tego, co zostało w nim urzędowo zaświadczone, a tym samym wyłącznym dokumentem służącym do ustalenia rzeczywistego przebiegu postępowania.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Prawo cywilne | Skomentuj

Opinia prawna o przepisach art. 43 ust. 1 i art. 43 ust. 2 w zw. z art. 37 ust. 1 i art. 44 ust. 1 a ustawy z 12.5.2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa1 oraz w zw. z art. 29 i 35 ustawy z 8.12.2017 r. o Sądzie Najwyższym2

Kraków, 2.9.2018 r.

1. Artykuł 43 ust. 1 ustawy wprowadza zasadę, zgodnie z którą każda uchwała KRS staje się prawomocna, jeśli nie przysługuje od niej odwołanie. Jest to oczywiste i trafne rozumienie pojęcia prawomocności formalnej, które przekłada się również na kwestię wykonalności uchwały. Dotyczy ono w tym przepisie całości uchwały, niezależnie od tego, że uchwała o przedstawieniu Prezydentowi RP wniosku o powołanie sędziów Sądu Najwyższego składa się de facto z wielu rozstrzygnięć indywidualnych.
[hidepost]
2. Jednak, w ust. 2 cyt. artykułu wprowadzono prawomocność częściową tej uchwały, która powstaje wtedy, gdy uchwały „nie zaskarżyli wszyscy uczestnicy postępowania”. Chodzi o część obejmującą rozstrzygnięcia o nieprzedstawieniu wniosku tych uczestników postępowania, którzy nie wnieśli odwołania. Pomijając daleko idące wątpliwości, jakie się nasuwają wobec tego unormowania, najistotniejszą kwestią dotycząca jego stosowania jest zagadnienie punktu czasowego, w jakim można ustalić zaistnienie owej prawomocności częściowej. Przepis stanowi, że jest to moment, w którym można z pewnością ustalić, że „uchwały (jeszcze – uwaga autora) nie zaskarżyli wszyscy uczestnicy”. Przyjmując za art. 44 ust. 1a ustawy, że termin do wniesienia odwołania jest „dwutygodniowy”, należy stwierdzić, że ten poszukiwany punkt czasowy jest równoznaczny z momentem upływu ostatniego dnia drugiego tygodnia, jaki upłynął od daty doręczenia uchwały ostatniemu z uczestników. Dopiero wtedy można bowiem bez żadnego błędu określić, że nikt nie zaskarżył uchwały, gdyż wszyscy uczestnicy (w tym ostatni z nich) mogli to zrobić do upływu 2 tygodni. Dopiero wtedy zatem można mówić o określonej w cyt. przepisie „prawomocności częściowej” i tym samym o wykonalności tej części uchwały – zarówno co do jej skutków pozytywnych, jak i co do skutków negatywnych. Do tego momentu część ta nie jest prawomocna, a zatem nie jest prawomocna również cała uchwała.

3. Zgodnie z art. 37 ust. 1 ustawy, „Jeżeli na stanowisko sędziowskie zgłosił się więcej niż jeden kandydat, Rada rozpatruje i ocenia wszystkie zgłoszone kandydatury łącznie. W takim przypadku Rada podejmuje uchwałę (jedną – uwaga autora) obejmującą rozstrzygnięcia w przedmiocie przedstawienia wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego w stosunku do wszystkich kandydatów”. Z przepisu tego wynika bez wątpliwości, że przedmiotem każdego odwołania, wnoszonego przez każdego kandydata, jest zawsze cała uchwała, a nie jej jakiekolwiek części. Chociaż jest rzeczą naturalną, że każdy kandydat składa odwołanie we własnej sprawie indywidualnej, to jednak zaskarża on całą, wspólną uchwałę, dotyczącą wszystkich. Nie jest więc przedmiotem odwołania, a w konsekwencji nie jest przedmiotem badania i wyrokowania sądu tylko rozstrzygnięcie indywidualne, dotyczące odwołującego się. Nie jest nim również jakakolwiek oddzielna część uchwały, którą ktoś wyodrębni na podstawie jakichkolwiek kryteriów, np. część dotycząca kandydatów do danej izby Sądu Najwyższego.

4. W związku z powyższym należy podkreślić, że art. 29 ustawy o SN przewiduje, że „do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego powołuje Prezydent RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa”. Przepis ten jednoznacznie wskazuje, że powołanie przez Prezydenta dotyczy stanowiska w obrębie całego Sądu Najwyższego, a przynależność sędziego do konkretnej izby SN nie wynika z tego powołania. Jest to kwestia administracyjna, o jakiej mowa oddzielnie, w art. 35 ustawy o SN. Dlatego uchwała KRS, która jest przedstawiana Prezydentowi i od której służy odwołanie, nie może być dzielona na części, które miałyby dotyczyć poszczególnych izb.

5. W postępowaniu przed KRS nie mają zastosowania przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego, a więc również przepis tego kodeksu o prawie do zrzeczenia się odwołania (art. 127a). Na marginesie warto jednak zaznaczyć, że wszelkie zrzekanie się środka prawnego nie jest możliwe z teoretycznego punktu widzenia. Jest to bowiem prawo podmiotowe, którego nie można się zrzec, można go tylko ewentualnie nie wykonywać.

* Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem Katedry Prawa Administracyjnego na WPiA UJ. Jest też sędzią NSA w stanie spoczynku.

1 T. jedn. Dz.U. z 2018 r. poz. 389 ze zm.; dalej jako: ustawa.

2 Dz.U. z 2018 r. poz. 5 ze zm.; dalej jako: ustawa o SN.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Opinia prawna w sprawie zgodności z Konstytucją obwieszczenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z 24.5.2018 r. Nr 127.1.2018 o wolnych stanowiskach sędziego w Sądzie Najwyższym, wydanego bez kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów

I. Zakres przedmiotowy opinii

W dniu 29.6.2018 r. w Monitorze Polskim zostało opublikowane obwieszczenie Prezydenta RP z 24.5.2018 r. nr 127.1.2018 o wolnych stanowiskach sędziego w Sądzie Najwyższym. Obwieszczenie to zostało opublikowane bez uzyskania kontrasygnaty w postaci podpisu Prezesa Rady Ministrów.

Celem niniejszej opinii prawnej jest ustalenie, czy kontrasygnata pod tym aktem urzędowym Prezydenta RP była wymagana konstytucyjnie oraz – jeśli tak jest – jakie są skutki prawne ogłoszenia obwieszczenia z jej pominięciem.
[hidepost]

II. Analiza prawna

1. Akty urzędowe Prezydenta a obowiązek kontrasygnaty

Wydawanie aktów urzędowych przez Prezydenta regulują przepisy Konstytucji RP oraz przepisy różnych ustaw. Do aktów tych należy zaliczyć wszelkiego rodzaju czynności mające formę pisemną podejmowane przez Prezydenta celem wykonania przysługujących mu konstytucyjnych i ustawowych kompetencji. Zgodnie z art. 144 ust. 2 Konstytucji RP akty urzędowe Prezydenta RP wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem. Ów podpis, określany mianem kontrasygnaty, oznacza zatem przyjęcie przez podmiot kontrasygnujący odpowiedzialności politycznej za treść aktu urzędowego głowy państwa. Z wymogu uzyskania kontrasygnaty zwolnione są jedynie akty urzędowe wymienione w art. 144 ust. 3 Konstytucji RP, określane w doktrynie prawa i orzecznictwie sądowym mianem prerogatyw. Wspomniany przepis zawiera 30 prerogatyw Prezydenta, z których każda stanowi kompetencję o autonomicznym statusie konstytucyjnym. Prerogatywy określane są przez TK mianem „osobistego uprawnienia”, które „pozostaje w sferze wyłącznej gestii i odpowiedzialności Prezydenta, aczkolwiek nie znaczy to, że może on działać całkowicie dowolnie – wiążą go zasady i wartości wyrażone w Konstytucji, nad której przestrzeganiem, zgodnie z art. 126 ust. 2 Konstytucji, ma obowiązek czuwać”. Trybunał Konstytucyjny podkreśla w swoim orzecznictwie, że: „Przypisywanie prerogatywom prezydenckim charakteru aktów uprawniających głowę państwa do podejmowania określonych działań w sposób całkowicie autonomiczny, uzależniony wyłącznie od swobodnego ­uznania Prezydenta, pozostaje w sprzeczności z podstawowymi założeniami ustroju państwa opierającego się na podziale i równowadze władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji) oraz zasadzie legalizmu (art. 7 Konstytucji). W tym kontekście nie można uprawnień Prezydenta związanych z wydawaniem aktów urzędowych określonych w art. 144 ust. 3 Konstytucji postrzegać jako swoistej sfery władzy dyskrecjonalnej głowy państwa”.

Zasada, zgodnie z którą każdy akt urzędowy Prezydenta niebędący prerogatywą wymaga kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów, ma rangę konstytucyjną, co oznacza, że ustawodawca nie może zasady tej zmieniać, ani modyfikować jej treści, wskazując akty urzędowe, które wymagają uzyskania kontrasygnaty oraz te, które ze wspomnianego wymogu są zwolnione. Przepis art. 144 ust. 2 Konstytucji RP ustanawia również domniemanie kontrasygnaty aktów urzędowych Prezydenta, bowiem jest ona wymagana dla każdego aktu urzędowego poza aktami wymienionymi literalnie w art. 144 ust. 3 Konstytucji RP. Ten ostatni przepis ustanawia wyjątki od zasady kontrasygnaty, które w związku z tym nie mogą być interpretowane rozszerzająco. W doktrynie prawa przyjmuje się jednak, że w niektórych przypadkach prerogatywą objęte są także akty Prezydenta stanowiące realizację kompetencji pochodnych wobec aktów objętych wprost prerogatywą (np. prawo do wycofania przez Prezydenta z Sejmu własnego projektu ustawy). W każdym jednak przypadku musi zostać zachowany ścisły związek między pochodnym aktem urzędowym Prezydenta a prerogatywą stanowiącą podstawę do zwolnienia go z kontrasygnaty.

Kontrasygnata jest wymagana do ważności aktu urzędowego Prezydenta, a jej brak oznacza, że akt urzędowy Prezydenta objęty wymogiem kontrasygnaty nie wywołuje żadnych skutków prawnych. Podpisanie przez Prezesa Rady Ministrów aktu urzędowego Prezydenta rodzi odpowiedzialność polityczną przed Sejmem Prezesa Rady Ministrów (a w praktyce całego rządu, bowiem Konstytucja nie przewiduje możliwości uchwalenia Prezesowi Rady Ministrów indywidualnego wotum nieufności), co ma o tyle istotne znaczenie, że głowa państwa za swoje akty urzędowe tego rodzaju odpowiedzialności nie ponosi. Dodatkowo kontrasygnata pozwala na rozszerzenie odpowiedzialności konstytucyjnej, gdyż za naruszenie Konstytucji lub ustawy przez akt urzędowy Prezydenta objęty kontrasygnatą odpowiedzialność ponosi zarówno Prezydent, jak i Prezes Rady Ministrów, który akt kontrasygnował. Dodać ponadto należy, że instytucja kontrasygnaty wymusza współpracę Prezydenta i Prezesa Rady Ministrów (rządu), angażując oba te organy w proces podjęcia decyzji objętej aktem urzędowym głowy państwa. Z uwagi na to, że Prezes Rady Ministrów może odmówić podpisania aktu urzędowego Prezydenta, w praktyce najczęściej jego treść jest z nim odpowiednio wcześniej uzgadniana i przez niego uprzednio aprobowana.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Prawo ustrojowe | Skomentuj

List prof. Marcina Matczaka do sędziów TSUE w sprawie praworządności w Polsce1

Szanowni sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej,

w czerwcu zdecydują Państwo, czy pomimo ogromnych zmian legislacyjnych, polskie sądownictwo jest wciąż niezależne oraz czy może zapewnić sprawiedliwy proces osobom ekstradowanym do Polski na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jako polski prawnik, zdecydowałem się wykorzystać starą tradycję listu amicus curiae – listu od przyjaciela sądu – do zobrazowania sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości w 2018 r.
[hidepost]
Dla zrealizowania przedmiotowego celu, postanowiłem przejść z abstrakcyjnego poziomu zmian legislacyjnych i opisać sytuację polskiego wymiaru sprawiedliwości z perspektywy jednostki. W związku z powyższym, chciałbym zaprezentować Państwu 10 Faktów, które mają bezpośredni wpływ na aktualną sytuację prawną każdego oskarżonego, podlegającego polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Dla każdego z Faktów wskazałem kilka źródeł, z których większość dostępna jest tylko po polsku, jednak każdy z nich może być przetłumaczony urzędowo, w sytuacji gdy pojawi się taka potrzeba.

Fakt 1

Cele polityczne partii rządzącej dotyczące przestępczości i sankcji karnych

Dnia 25.4.2018 r. polski Minister Sprawiedliwości wskazał jako swój cel polityczny generalne zaostrzenie polityki kryminalnej. Tego dnia Minister Sprawiedliwości zwołał konferencję prasową, podczas której ogłosił początek nowej kampanii dotyczącej walki z przestępczością jako części kompleksowego pakietu reform, zaprezentowanego opinii publicznej pod nazwą „Sprawiedliwość i bezpieczeństwo”. Zgodnie z informacjami zawartymi na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości, „wprowadzenie [zmian – przyp.] – po reformie prokuratury i sądów – będzie najważniejszym zadaniem resortu”. Na konferencji prasowej minister ogłosił szeroko zakrojoną reformę Kodeksu karnego, stwierdzając, że: „kary muszą być adekwatne do winy. Muszą skutecznie odstraszać przestępców (…)”. Planowane zmiany będą obejmować surowe kary dla drobnych złodziei, wyższe kary za kradzież kart płatniczych i włamania na konta internetowe oraz wyższe kary za łapówki.

Ponadto warto podkreślić, że w kwietniu 2018 r. Minister Sprawiedliwości ogłosił, iż rząd pragnie „radykalnie zaostrzyć kary za najgroźniejsze przestępstwa gospodarcze”. W zakresie egzekwowania kar zostaną podjęte środki prawne, mające zapewnić, iż pobyt w zakładzie karnym stanie się „swojego rodzaju wstrząsem, przeżyciem, które na zawsze zachęci do funkcjonowania na drodze zgodnej z porządkiem prawnym”.

Dnia 16.4.2018 r., Premier, podczas wywiadu telewizyjnego odnoszącego się do wątpliwości Komisji Europejskiej co do zachowania w Polsce gwarancji praworządności potwierdził, że dalsze reformy systemu wymiaru sprawiedliwości zostaną przeprowadzone oraz zadeklarował, że „my [partia rządząca – przyp.] od tej reformy nie możemy odstąpić i na pewno nie odstąpimy”.

Opisane powyżej publiczne oświadczenia wskazują, że ściganie oskarżonych znajduje się wysoko na liście priorytetów partii rządzącej. W związku z tym, istnieje presja polityczna, aby wykorzystać wszelkie możliwe narzędzia dla osiągnięcia tego celu.

Fakt 2

Kontrola polityczna nad prokuratorami

Minister Sprawiedliwości jest zarówno posłem partii rządzącej, jak i Prokuratorem Generalnym. Jako prokurator posiada wszelkie uprawnienia zwykłego prokuratora oraz dodatkowo prawo interwencji w każdą sprawę prowadzoną przez szeregowych prokuratorów i wydawanie im wiążących poleceń. Warto w tym miejscu podkreślić, iż Konstytucja RP nie zezwala, aby prokurator mógł być posłem (zob. art. 103 ust. 2 Konstytucji RP); pomimo kilku prób zmuszenia Ministra Sprawiedliwości do spełnienia konstytucyjnych wymogów, za każdym razem odmawiał.

Nowa ustawa – Prawo o prokuraturze weszła w życie 4.3.2016 r.2 i doprowadziła do:

1)   połączenia stanowiska Prokuratora Generalnego ze stanowiskiem Ministra Sprawiedliwości (upolitycznienie stanowiska Prokuratora Generalnego);

2)   reorganizacji Prokuratury Generalnej (w tym dokonanie szeregu zmian personalnych, np. degradacji prokuratorów sprawujących dotąd najwyższe funkcje) i wprowadzenia systemu zarządzania personelem;

3)   utworzenie specjalnego Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, właściwego w sprawach postępowań przygotowawczych dotyczących najpoważniejszych przestępstw popełnionych przez sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury, a także wykonywania funkcji oskarżyciela publicznego w tych sprawach przed sądem.

Zmiany te były szeroko komentowane i krytykowane przez środowisko prokuratorskie, opozycję oraz opinię publiczną. Efektem zmian jest uzależnienie prokuratury od władzy wykonawczej – Minister Sprawiedliwości może bezpośrednio wpływać na prowadzone postępowania karne.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Prawo ustrojowe | Skomentuj

System do poprawy?

Kolejne odsłony sporu o sądownictwo nie ułatwiają prowadzenia rzeczowej dyskusji nad już wprowadzonymi szczegółowymi rozwiązaniami. Skoncentrowanie na rzeczach najważniejszych, i to w atmosferze rozbudzonych emocji oraz braku wzajemnego zaufania, niezmiernie utrudnia jakikolwiek dialog i głębszy namysł. Tymczasem pewne kwestie jawią sią już teraz jako ważne i pilne do rozwiązania. Jedną z nich jest bez wątpienia tzw. system losowego przydziału spraw, a dokładnie konsekwencje, które wyniknęły z jego stosowania w zakresie spraw rozpoznawanych przez wydziały cywilne i gospodarcze. Temu chciałbym poświęcić kilka uwag.
[hidepost]
W szeroko pojętej debacie publicznej nie funkcjonował zarzut nieprawidłowości wyboru sędziów referentów w sprawach cywilnych i gospodarczych. Powszechna była opinia o długotrwałości procesów. Podnoszony był też zarzut sztucznego i niezrozumiałego dla przeciętnego człowieka języka, którym posługują się sędziowie w pisemnych uzasadnieniach wydawanych orzeczeń. Pojawiały się też inne zarzuty, jak chociażby brak punktualności w rozpoczynaniu rozpraw. Nie podnoszono natomiast zarzutu dotyczącego uczciwości przydziału spraw. Stąd też argumenty, które były przywoływane na uzasadnienie konieczności wprowadzenia losowego przydziału spraw zdradzały, iż potrzebę w tym względzie widzą przede wszystkim niektórzy sędziowie. Mówiąc wprost, konkretna grupa sędziów uważała, że jest pokrzywdzona tym, w jaki sposób przydziału spraw dokonują przewodniczący wydziałów. Był to zatem argument z zaistnienia niezdrowej praktyki. Nie mam powodów, by nie wierzyć tym sędziom, którzy taki argument formułowali, odwołując się do swojego doświadczenia. Jestem jednak przekonany, że nie była to praktyka powszechna. Nawet jeśli w jednym wydziale podział spraw był nieuczciwy, należało podjąć jakiekolwiek działania, by sytuację taką wyeliminować. Należało jednak, moim zdaniem, w pierwszej kolejności odwołać się do dobrych praktyk, które już wcześniej zostały wypracowane. Warto było zbadać, co działa, dlaczego działa to, co działa i co można uczynić, by działało lepiej. Tymczasem zbudowano system od nowa, całkowicie ignorując dotychczasowe doświadczenia i mądrość instytucjonalną. W konsekwencji powstał system, który w swą istotę ma wpisany nierówny, nierównomierny i nielogiczny sposób przydziału spraw. Ze swej istoty system ten musiał wygenerować opóźnienia, stąd sygnały o pogarszającej się sprawności wydziałów cywilnych i gospodarczych należy potraktować w części jako oczywiste następstwa wprowadzonych w życie zmian.

W pierwszej kolejności należy wskazać na okoliczność, iż zgodnie z treścią § 43 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości1 sprawy są przydzielane referentom (sędziom i asesorom sądowym) losowo, zgodnie z ustalonym podziałem czynności, przez narzędzie informatyczne działające w oparciu o generator liczb losowych. Do dnia dzisiejszego, według mojej wiedzy, nie ujawniono szczegółowego algorytmu, według którego narzędzie informatyczne przydziela sprawy. Faktem jest jednak, że niejednokrotnie czyni to w sposób nierówny, a przynajmniej nierównomierny. W przypadku spraw gospodarczych jednego z sądów okręgowych przez okres dwóch tygodni losowy przydział spraw dotyczył jedynie dwóch sędziów referentów. W tym czasie jeden z sędziów został wylosowany 117 razy, natomiast drugi z nich jedynie 5 razy. Nie jest wykluczone, że w dłuższej perspektywie czasu obciążenie ustalane w ten sposób przez urządzenie informatyczne zostałoby wyrównane. Zakładam, że tak by było. Tyle tylko, że skutki negatywne tego rodzaju zdarzeń nie są odwracalne. W przypadku spraw skomplikowanych, w których nierzadko sam pozew wyczerpuje kilka tomów akt, nikt nie jest w stanie podejmować na bieżąco decyzji we wszystkich sprawach, gdy wpływ jest dalece zawyżony w stosunku do dotychczasowego wpływu przeciętnego i nie przystaje do przewidywanego i zaplanowanego wcześniej czasu na zapoznanie się z nowymi sprawami. W sposób szczególny komplikuje się możliwość nadania każdej sprawie należytego biegu bez zbędnej zwłoki w sytuacji, gdy radykalnie zawyżony wpływ nastąpi do referatu sędziego na kilka dni przed rozpoczęciem przez niego urlopu. Należy pogodzić się z sytuacjami, w których sprawy będą po prostu oczekiwały na powrót sędziego referenta celem podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Sytuacja ta nie jest też oczywiście dogodna dla tych sędziów, którym w konkretnym okresie przydzielona jest liczba spraw istotnie mniejsza od średniej. Czas – jako taki – nie jest przecież dobrem, które można zmagazynować celem zwiększonego zużycia w okresie zwiększonego zapotrzebowania. Stąd bardzo ważny jest wpływ spraw równomierny i w miarę przewidywalny.

W drugiej kolejności należy zauważyć, że zgodnie z treścią § 43 ust. 6 rozporządzenia nie podlega ponownemu przydziałowi sprawa powtórnie zarejestrowana w tym samym lub innym urządzeniu ewidencyjnym. W kontekście spraw rozpoznawanych przez wydziały cywilne i gospodarcze przepis ten ma istotne znaczenie głównie z tego powodu, że nie podlegają ponownemu przydziałowi sprawy wpisane wcześniej do repertoriów Nc i GNc. Chodzi o sprawy, w których przewidziano na etapie dekretacji możliwość wydania nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym lub w postępowaniu nakazowym, czyli o sprawy rozpoznawane na posiedzeniu niejawnym, bez wyznaczania rozprawy. Stronom doręcza się odpisy tak wydanego nakazu zapłaty. Jeśli pozwany nie zgadza się z obowiązkiem zapłaty orzeczonym nakazem zapłaty, może nakaz ten zaskarżyć. W części tego rodzaju spraw nakaz zapłaty nie jest zaskarżany, uprawomocnia się i w sprawach tych nigdy nie dochodzi do wyznaczenia terminu rozprawy. W wypadku skutecznego zaskarżenia nakazu zapłaty sprawa wpisywana jest odpowiednio do repertorium C lub GC i kierowana do rozpoznania na rozprawie. Sama zasada niezmienności składu, przejawiając się w tym, że ten sam sędzia, który wydał nakaz zapłaty rozpoznaje sprawę na rozprawie, jest zasadą jak najbardziej słuszną. Dzięki niej unika się sytuacji, w której z konkretną sprawą sędzia zapoznaje się od nowa, podczas gdy na potrzeby wydania nakazu zapłaty zapoznał się już z nią wcześniej inny sędzia. Tyle tylko, że zaskarżalność nakazów zapłaty też jest losowa i nie jest równa. Łatwo sobie wyobrazić, że jeśli każdy z sędziów w wydziale wydał 10 nakazów zapłaty, to liczba zaskarżonych nakazów może być różna w odniesieniu do każdego z nich. W jednym wypadku to może być 2 – w drugim 10. W konsekwencji, każdy z sędziów, w sposób losowy, otrzymuje różną liczbę spraw, w których zachodzi konieczność wyznaczenia rozprawy. Chodzi zatem o sprawy wymagające największego nakładu pracy. Przed zmianami wprowadzającymi urządzenie informatyczne przewodniczący wydziału zwykle dbał o to, by nierówności powstające na skutek nierównomiernego zaskarżania nakazów zapłaty równoważyć przydziałem spraw nowych, w których nakaz zapłaty nigdy nie mógł być wydany. Sprawy takie wpisywane są bowiem od razu do repertorium C lub GC. W konsekwencji tego „ręcznego sterowania” każdy z sędziów w wydziale otrzymywał równą liczbę spraw wymagających największego nakładu pracy. Obecnie system przy losowaniu spraw skierowanych do repertoriów C i GC nie uwzględnia liczby zaskarżonych nakazów zapłaty. Musi to prowadzić i prowadzi do nierównomiernego obciążenia pracą. Efekt jest zatem odmienny od zamierzonego. Liczba spraw podlegających skierowaniu przez konkretnych sędziów na rozprawę musi być różna.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Odpowiedź SSP „Iustitia” na „Białą Księgę w sprawie reform wymiaru sprawiedliwości” – Postępowania dyscyplinarne

Przedstawiamy drugi fragment odpowiedzi naszego Stowarzyszenia na dokument, który został przedstawiony przez Rząd RP Komisji Europejskiej. Została ona przygotowana przy wsparciu zespołu ekspertów w celu ukazania rzetelnego obrazu reform polskiego wymiaru sprawiedliwości, przeprowadzanych od ponad dwóch i pół roku w Polsce. Jak wskazano we wprowadzeniu w latach 2015–2018 dokonywano etapowych zmian w prawie dotyczącym sądownictwa. Zmieniono – nie zmieniając Konstytucji – ustrój sądownictwa i miejsce sądów w podziale władz, lokując je jako podporządkowane władzom politycznym, a nie jako partnera w mechanizmie checks and balance. To oznacza powrót do koncepcji znanych w PRL, a odrzuconych w Konstytucji RP z 1997 r.
[hidepost]
W kolejnych numerach Kwartalnika będziemy publikować dalsze fragmenty odpowiedzi.

Zarząd Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Wprowadzenie

Władza polityczna traktuje odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów w sposób instrumentalny, jako środek służący realizacji swojego programu. Najnowszym przykładem takiego podejścia jest ogłoszenie przez Ministra Sprawiedliwości na konferencji prasowej 17.3.2018 r., w związku z jednostkowym orzeczeniem Sądu Najwyższego, że zostaną wprowadzone zmiany w tym zakresie, prowadzące do zaostrzenia odpowiedzialności sędziów.

W reakcji na zapowiedzianą przez Ministra Sprawiedliwości nowelizację przepisów zarząd Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” oświadczył, że zgadza się, iż dla zachowania najwyższych standardów etycznych sędziów, każdy sędzia, który został prawomocnie skazany za przestępstwo umyślne, powinien być usunięty z zawodu. O jego winie powinien orzekać sąd niezależny od polityków. Niepokojące są słowa Ministra, który wskazał, że on lub ministerstwo doprowadzi do ukształtowania odpowiedniego składu takiego sądu. Stawia to pod znakiem zapytania samodzielność podejmowania decyzji przez członków KRS, do których mają należeć decyzje w tym przedmiocie.

Skala postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów i wymierzanych im kar

Dane na temat postępowań dyscyplinarnych i wymierzonych im kar zawarte w Białej Księdze są szczątkowe:

1)   z danych posiadanych przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” za okres od 2013 r. do połowy 2016 r. nie wynika, że postępowania dyscyplinarne wobec sędziów są nieefektywne. W okresie tym odbyło się około 270 prawomocnie zakończonych postępowań dyscyplinarnych, w których postawiono sędziom 289 zarzutów. Większość zarzutów dotyczyła przewlekłości w sporządzaniu uzasadnień lub zwłoki w podejmowaniu czynności przez przeciążonych pracą sędziów. Jedynie w 17 przypadkach postawiono sędziom zarzut popełnienia przestępstwa, w tym:
•    przestępstwa korupcyjne – 1;
•    przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji – 3;
•    przestępstwa przeciwko działalności instytucji państwowych (urzędnicze, tj. niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień) – 2;
•    przestępstwo sfałszowania dokumentu – 1.

W 5 przypadkach postawiono sędziom zarzut popełnienia drobnego wykroczenia.

W przypadku 188 zarzutów orzeczono wobec sędziów różne kary dyscyplinarne. W 24 przypadkach sprawę rozpatrzono merytorycznie, ale uznano ją za przypadek mniejszej wagi i odstąpiono od wymierzenia kary. W 21 przypadkach stwierdzono popełnienie przewinienia dyscyplinarnego, ale z uwagi na okres przedawnienia umorzono postępowanie w zakresie wymierzenia kary. Jedynie w 8 przypadkach nie zakończono merytorycznie postępowania i umorzono postępowanie. W 48 przypadkach uniewinniono sędziego.

Dane te wskazują przede wszystkim, że przypadki popełnienia przez sędziów przewinień dyscyplinarnych są rzadkie, biorąc pod uwagę, że w Polsce orzeka około 10 tys. sędziów. W badanym okresie doszło jedynie do 17 przypadków postawienia sędziemu zarzutu popełnienia przestępstwa, tj. średnio około 5 przypadków rocznie. Wskazuje to, że popełnianie przez sędziów przewinień dyscyplinarnych to zjawisko marginalne.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(33)/2018, Prawo ustrojowe | Skomentuj