Manifestacje w obronie niezależnych sądów

W dniu 18.12.2019 r. w ponad 200 miastach w kraju i za granicą odbyły się demonstracje w obronie niezależnych sądów i niezawisłości sędziowskiej.

My, sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej, zrzeszeni w SSP „Iustitia” składamy wyrazy głębokiego szacunku i podziękowania wszystkim uczestnikom protestów i manifestacji obywatelskich, które odbywają się od kilku dni w całej Polsce, w związku z wniesieniem do Sejmu tzw. „ustawy kagańcowej”.

Solidarność wyrażana od 3 lat przez coraz więcej obywateli, stanowi dla nas ogromne wsparcie i potwierdzenie słuszności działań podejmowanych w obronie niezależności sądownictwa w Polsce i demokratycznego państwa prawa.

Wczoraj protesty odbyły się w ponad 200 miastach i wzięło w nich udział kilkaset tysięcy obywateli, którzy pomimo zimowej pogody i okresu przedświątecznego, wyszli przed Sejm, sądy i na place w całym kraju pełni obaw przed spełnieniem się hasła: dziś sędziowie, jutro Ty!

Obywatele stanęli razem z sędziami w trosce o przyszłość naszej Ojczyzny, która po wejściu w życie sprzecznej z polską Konstytucją i prawem europejskim „ustawy kagańcowej”, może zostać wyprowadzona z Unii Europejskiej. Nierespektowanie przez władze polityczne wyroków TSUE i traktatów europejskich, które zgodnie z Konstytucją RP mają pierwszeństwo przed prawem polskim, wyeliminuje nas ze spójnego europejskiego systemu prawnego, a to pociągnie za sobą również negatywne skutki finansowe dla Polski i Polaków1.

IS

1 Zob. https://iustitia.pl/79-informacje/3529-podziekowanie-dla-obywateli; https://iustitia.pl/83-komunikaty-i-oswiadczenia/3510-dzis-sedziowie-jutro-ty-18-grudnia-2019-mapa-aktualizowana

Opublikowano IUSTITIA 4(38)/2019, Sprawy bieżące | Skomentuj

I Prezes SN przedstawiła pytanie prawne składowi połączonych Izb

W dniu 1.1.2020 r. I Prezes Sądu Najwyższego przedstawiła wniosek o rozstrzygnięcie przez skład Sądu Najwyższego – Izbę Cywilną, Izbę Karną oraz Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych rozbieżności w wykładni prawa występujących w orzecznictwie Sądu Najwyższego w zakresie doty­czącym następującego zagadnienia prawnego:

„Czy udział w składzie sądu powszechnego, sądu wojskowego lub Sądu Najwyższego osoby powołanej do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z 8.12.2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw, prowadzi do naruszenia art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności lub art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej i art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej, wskutek czego, zależnie od rodzaju rozpoznawanej sprawy:

1)   w postępowaniu karnym – osoba taka jest nieuprawniona do orzekania (art. 439 § 1 pkt 1 KPK) albo zachodzi przypadek nienależytej obsady sądu (art. 439 § 1 pkt 2 KPK);

2)   w postępowaniu cywilnym – skład sądu z udziałem tak powołanej osoby jest sprzeczny z przepisami prawa (art. 379 pkt 4 KPC)?”.

W uzasadnieniu wniosku I Prezes SN wskazuje na szereg orzeczeń, w których pojawiły się rozbieżności w wykładni przepisów określających gwarancje niezawisłości i bezstronności sądów. Rozbieżności te ujawniły w orzecznictwie Sądu Najwyższego, ale również i sądów powszechnych.

Bezpośrednią przyczyną tych rozbieżności są regulacje prawne wprowadzone ustawą z 8.12.2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw, które w zakresie dotyczącym ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa budzą zasadnicze wątpliwości ustrojowe i konstytucyjne1.

IS

1 Zob. https://sn.pl/aktualnosci/SitePages/Wydarzenia.aspx?ItemSID=590-0dc69815-3ade-42fa-bbb8-549c3c6969c5&ListName=Wyda­rzenia

Opublikowano IUSTITIA 4(38)/2019, Sprawy bieżące | Skomentuj

Kolejny skład SN kwestionuje bezstronność KRS

W dniu 15.1.2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Pracy i Ubezpieczeń społecznych rozpoznał pozostałe dwie sprawy, w których przedstawiono Trybunałowi Sprawiedliwości UE pytania prejudycjalne dotyczące niezależności Izby Dyscyplinarnej SN i Krajowej Rady Sądownictwa. Wyrok TSUE w tych sprawach zapadł 19.11.2019 r.

Sąd Najwyższy, podzielając argumentację zawartą w uzasadnieniu wyroku SN z 5.12.2019 r. (III PO 7/18), uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie spełnia wymogów wypływających z art. 47 KPP, ponieważ nie stanowi niezawisłego i bezstronnego sądu w rozumieniu tego przepisu z uwagi na okoliczności jej utworzenia, zakres kompetencji i skład oraz udział KRS w nowym składzie w ukonstytuowaniu tej Izby.

W celu zagwarantowania skutecznej ochrony sądowej w rozumieniu art. 47 KPP i w myśl zasady lojalnej współpracy, o której mowa w art. 4 ust. 3 TFUE, Sąd Najwyższy odstąpił od stosowania przepisów krajowych ustanawiających właściwość Izby Dyscyplinarnej SN i uznał, że właściwym do rozpoznania spraw jest Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie (Wydział VIII Pracy i Ubezpieczeń Społecznych), który byłby właściwy zgodnie z przepisami obowiązującymi przed wprowadzeniem zmiany ustawodawczej przyznającej tę właściwość Izbie Dyscyplinarnej1.

IS

1 Zob. https://sn.pl/aktualnosci/SitePages/Ko­munikaty_o_sprawach.aspx?ItemSID=342-b6b3e804-2752-4c7d-bcb4-7586782a1315&ListName=Komunikaty_o_sprawach

Opublikowano IUSTITIA 4(38)/2019, Sprawy bieżące | Skomentuj

Uchwała połączonych Izb SN z 23.1.2020 r.

Sąd Najwyższy w składzie połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych po rozpoznaniu na posiedzeniu w dniu dzisiejszym sprawy z wniosku I Prezesa SN z 15.1.2020 r. o rozstrzygnięcie rozbieżności w wykładni prawa występującej w orzecznictwie Sądu Najwyższego podjął uchwałę:

1. Nienależyta obsada sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 KPK albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 KPC zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego Sądu Najwyższego na wniosek KRS ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z 8.12.2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw.

2. Nienależyta obsada sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 KPK albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 KPC zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego w sądzie powszechnym albo wojskowym na wniosek KRS ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z 8.12.2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw, jeżeli wadliwość procesu powoływania prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 47 KPP oraz art. 6 ust. 1 EKPC.

3. Wykładnia art. 439 § 1 pkt 2 KPK oraz art. 379 pkt 4 KPC przyjęta w punktach 1 i 2 niniejszej uchwały nie ma zastosowania do orzeczeń wydanych przez sądy przed dniem jej podjęcia oraz do orzeczeń, które zostaną wydane w toczących się w tym dniu postępowaniach na podstawie Kodeksu postępowania karnego przed danym składem sądu.

4. Punkt 1 niniejszej uchwały ma zastosowanie do orzeczeń wydanych z udziałem sędziów Izby Dyscyplinarnej utworzonej w Sądzie Najwyższym na podstawie ustawy z 8.12.2017 r. o Sądzie Najwyższym bez względu na datę wydania tych orzeczeń1.

IS

1 Zob. http://sn.pl/aktualnosci/SitePages/Wydarzenia.aspx?ItemSID=598-0dc69815-3ade-42fa-bbb8-549c3c6969c5&ListName=Wyda­rzenia

Opublikowano IUSTITIA 4(38)/2019, Sprawy bieżące | Skomentuj

Stanowisko SSP „Iustitia” po uchwale połączonych Izb SN

SSP „Iustitia” w związku z uchwałą składu połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z 23.1.2020 r. przypomina, że zapadła ona w sytuacji prawnej stworzonej przez władze ustawodawczą i wykonawczą, a z jej treści i wygłoszonego uzasadnienia wynika, że ma na celu opanowanie chaosu prawnego bez szkody dla obywateli. Bez satysfakcji odnotowujemy, że powołana uchwała potwierdza, że mieliśmy rację, kiedy jako sędziowie i stowarzyszenie wielokrotnie przestrzegaliśmy przed niebezpieczeństwem nieprawidłowego powołania na stanowiska sędziów. Nasze ostrzeżenia były ustawicznie ignorowane przez przedstawicieli władz politycznych i neo-KRS oraz część prezesów sądów – nominatów ministra sprawiedliwości, a nade wszystko przez Prezydenta RP. Wzywamy władze ustawodawczą i wykonawczą, aby zamiast prezentować nierzetelne i niepoważne poglądy o rzekomej nieważności powołanej uchwały SN, niezwłocznie przystąpiły do naprawy tego, co z takim uporem, nie oglądając się na żadne racjonalne argumenty, zniszczyły. Z powodu działań tych władz doszliśmy do krawędzi, poza którą są już tylko chaos i nihilizm prawny. Wzywamy także członków sędziów neo-KRS do rezygnacji z członkostwa w tym gremium i skłonienia w ten sposób władz politycznych do prac nad ustawą o KRS zgodnej z Konstytucją RP. Po uchwale składu połączonych Izb Sądu Najwyższego z 23.1.2020 r. żadna z tych osób nie może już powiedzieć, że trwając na stanowisku w neo-KRS działa w dobrej wierze.

Miarą odpowiedzialności każdego biorącego udział w sprawowaniu władzy, jest zdolność do refleksji i przyznania się do błędu. Wzywamy władze polityczne do refleksji. Wzywamy do podjęcia konstruktywnych działań obliczonych nie na pozbawienie sędziów atrybutów niezawisłości, a sądów niezależności, jak działo się dotychczas, lecz na naprawę zniszczonych fundamentów demokratycznego państwa prawnego.

Wzywamy także do powstrzymania się od szkalującego sędziów języka. Dotychczasowe tyrady wymierzone w sędziów, zmierzające do ich wykluczenia, przedstawienia społeczeństwu jako wrogów publicznych, odczłowieczające, a przy tym kłamliwe, nie przystoją godności sprawowanych urzędów i nie świadczą dobrze o wygłaszających je urzędnikach. Niewykonywanie wyroków sądowych i próby podważenia ich poza jakimkolwiek przewidzianym przez ustawę trybem świadczą o braku odpowiedzialności.

IS

Opublikowano IUSTITIA 4(38)/2019, Sprawy bieżące | Skomentuj

Wieści z frontu walki o praworządność

Od ostatniego numeru Kwartalnika wiele się zmieniło: wyrok TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i osób w niej zasiadających; wyroki potwierdzające, że Izba Dyscyplinarna sądem nie jest; uchwala trzech połączonych izb Sądu Najwyższego, że orzeczenia wydane przez neo-sędziów są nieważne albo mogą takie być; wszczęcie postępowania przeciwko Polsce przez KE przed TSUE wraz z wnioskiem o zabezpieczenie, który pewnie będzie rozpatrzony, nim ten tekst zostanie wydrukowany; ujawnienie list poparcia do KRS.

I to co chyba najważniejsze – wielki, europejski Marsz Tysiąca Tóg w Warszawie. Można powiedzieć, że to lista sukcesów, kolejne etapy walki o praworządność. Przy okazji kolejny raz dziękuję wszystkim za tłumny przyjazd do stolicy!

Koszty walki: raport na temat represji

Ale niestety nasze sukcesy są okupione represjami. Postępowania dyscyplinarne za pytania prejudycjalne (Igor Tuleya, Ewa Maciejewska), postępowania dyscyplinarne i postawienie zarzutów popełnienia przestępstwa za pytania prawne do Sądu Najwyższego (Ola Janas, Irena Piotrowska), postępowania dyscyplinarne, zawieszenie w obowiązkach i zabranie niemal połowy wynagrodzenia za działania zmierzające do uzyskania list poparcia do KRS (Paweł Juszczyszyn).

Wszystko to są celowe działania represyjne polityków i ich pomagierów, rzeczników dyscyplinarnych, neo-KRS, osób przebierających się w togi i udających sąd pod szyldem Izby Dyscyplinarnej.

Neo-KRS, o której będzie jeszcze mowa, przyjęła styl, wedle którego to nie kompetencje, doświadczenie czy przymioty charakteru decydują o awansie. Jest jedna, najbardziej pożądana cecha, którą opisał były członek tej organizacji, były prokurator PRL i polityk, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Piotrowicz. Jest nią służalczość.

Tak jak ofiary mają swoje twarze, tak samo mają je prześladowcy, o postawie służebnej wobec politycznej władzy. Po raz kolejny, wspólnie z prokuratorami ze Stowarzyszenia „Lex Super Omnia” wydaliśmy raport pt. Wymiar sprawiedliwości pod presją. Lata 2015–2019, pod red. Jakuba Kościerzyńskiego. Na ponad 200 stronach opisaliśmy konkretne osoby – ofiary i „tych drugich” z całej Polski. Nie pozwolimy na to, by zło było anonimowe i odeszło w niepamięć. Zamierzamy je stale i konsekwentnie dokumentować, i raportować. A zatem wypatrujcie kolejnych raportów.

Wdzięczność hurtowników oraz prawdomówność Zbigniewa Ziobry

Dzięki naszemu uporowi oraz presji opinii publicznej ujawniono słynne listy poparcia do KRS. Czego dowiedzieliśmy się z lektury list? I tu zaskoczenie: Zbigniew Ziobro tym razem mówił prawdę! Postępował dokładnie tak, jak ujawnił w trakcie wystąpienia w Senacie RP: „myśmy zgłosili takich sędziów, którzy naszym zdaniem byli gotowi współdziałać w ramach reformy sadownictwa”. Wszystko się zgadza – zdecydowana większość członków KRS to osoby, które zasiadają tam dzięki poparciu osób podległych Z. Ziobrze – wystarczy do nich zaliczyć sędziów na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości. Rządzą tutaj: Jędrzej Kondek (23 podpisy od osób delegowanych do tego ministerstwa – na 25 wymaganych), Maciej Mitera (22 na 25), Dariusz Drajewicz (16 na 25).

Ale to nie wszyscy. Na szczególną uwagę zasługuje Rafał Puchalski, cudowne dziecko dobrej zmiany – obecnie kandydat do Izby Dyscyplinarnej SN, osoba delegowana do SA w Rzeszowie i prezes SO w Rzeszowie z nadania MS, a wcześniej na delegacji w MS. Pan sędzia zastosował ekwiwalentność świadczeń: nie tylko coś dostał, ale też coś od siebie dał. Jest na pierwszym miejscu wśród tzw. hurtowników, czyli takich sędziów, którzy udzielili poparcia więcej niż jednej osobie. Sędzia Puchalski poparł aż 9-ciu kandydatów! No cóż: wiele otrzymał, równie wiele odwzajemnił. Podobnie zachowały się inne osoby będące na delegacji w MS: Paweł Zwolak (dyrektor departamentu w MS) czy Andrzej Skowron (podobnie jak Rafał Puchalski, dzięki rekomendacji KRS kandydat na sędziego ID SN). Niewiele gorszy wynik w podpisywaniu osiągnął Paweł Mroczkowski (również dyrektor departamentu MS), czy Jakub Iwaniec (z MS pożegnał się po aferze hejterskiej). Wszyscy oni poparli hurtowo po 8 kandydatów.

Wychodzi zatem na to, że garstka prominentnych „emesiaków” współtworzyła „coś”, co udaje Krajową Radę Sądownictwa. Z powodu tych powiązań, jak również działań członków neo-KRS, nikt nie powinien mieć wątpliwości, że mówimy o organie politycznym, którego celem jest zniszczenie niezależności sądów i sędziów.

Opublikowano IUSTITIA 4(38)/2019, Na dobry początek | Skomentuj

Edytorial

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy,

czasy się zmieniają, więc i Kwartalnik się zmienia. Także w warstwie językowej. „Iustitia jest kobietą” to znamienny tytuł konferencji organizowanej przez krakowski Oddział naszego Stowarzyszenia. Konferencja odbędzie się 6.6.2020 r. w ramach obchodów XXV-lecia tego Oddziału. A skoro Iustitia jest kobietą, to zaczynamy od Czytelniczek.

A propos zmian, w tym numerze po raz pierwszy udostępniliśmy łamy Kwartalnika podmiotowi zewnętrznemu, ale nie obcemu. Publikujemy wybór tekstów pochodzących ze sprawozdania z III Kongresu Praw Obywatelskich, zorganizowanego w połowie grudnia ubiegłego roku przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawozdanie to jest bardzo obszerne i warto do niego sięgnąć w całości. Mowa w nim o najważniejszych problemach oraz wyzwaniach, jakie stoją przed naszym krajem, społeczeństwem, a także przed sędziami.

To były dwa dni wypełnione bardzo ciekawymi wystąpieniami i dyskusjami. Wróciłem do domu zmęczony, ale zadowolony. Warto było się otworzyć na tematy, którymi na co dzień się nie zajmujemy. Okazało się, że wbrew pozorom kwestie, takie jak ochrona klimatu czy wykluczenie osób starszych mają związek z sądownictwem. Wolne, niezależne sądy są warunkiem przestrzegania wszelkich praw. Zostało to wyraźnie wyartykułowane w czasie sesji poświęconych praworządności. Pytanie „Ile plastrów ma salami?” siedziało mi w głowie jeszcze długo.

Warto było wytrwać do podsumowującego Kongres wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara: Prawa człowieka 2035. Pięć wyzwań i pięć drogowskazów. To powinna być lektura obowiązkowa dla wszystkich prawników. Musimy nauczyć się patrzeć na świat oczami obywateli, spośród których i dla których zostaliśmy powołani do zaszczytnej sędziowskiej służby. Dzięki temu mamy szansę być lepszymi sędziami.

Klika tygodni po Kongresie doszło do kolejnego historycznego wydarzenia. W Warszawie odbył się Marsz Tysiąca Tóg. Można by długo o nim pisać, a i tak byłoby mało. Kto tam nie był, niech żałuje. Kto był, może z tego czerpać siłę do pracy i walki. Czytając relację Joanny Hetnarowicz-Sikory, stanęły mi przed oczami te tłumy, twarze wzruszonych ludzi, bijących brawo prawnikom nie tylko z całej Polski, ale też z wielu państw europejskich. Coś niezwykłego i bezcennego.

Czy trzeba było wielkiej odwagi, żeby tam wtedy być? Nie wydaje mi się. Odwaga ma dla mnie twarz koleżanek i kolegów, którzy są represjonowani za walkę w obronie praworządności. O sędziowskiej odwadze z perspektywy filozofa prawa traktuje artykuł prof. Jerzego Zajadły, jak zwykle bardzo mocny punkt bieżącego numeru.

Oceniając stan praworządności w Polsce, powinniśmy mieć szerszą perspektywę. Pomóc w tym mogą teksty poświęcone odpowiedzialności sędziów, w tym dyscyplinarnej, w innych krajach europejskich (Rumunia, Bułgaria, Francja, Niemcy), a także wywiad z sędzią hiszpańskim dotyczący mocy wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wobec porządku prawnego państw członkowskich.

W dziale „Prawo cywilne” opublikowaliśmy artykuł Anny Begier pt. Uwagi do art. 1911 KPC – głos praktyka. Autorka przedstawiła swoje przemyślenia na temat oczywistej bezzasadności powództwa, która wywołuje spore kontrowersje w doktrynie i praktyce orzeczniczej.

Jak zwykle zachęcam do zapoznania się z rubryką „Sprawy bieżące”, prowadzoną przez niestrudzonego Tomasza Klimko. Roi się tam od ważnych wydarzeń, za którymi coraz trudniej nadążyć. Pamiętacie jeszcze tzw. listę Zaradkiewicza? Co ta lista ma wspólnego z Radiem Erewań? Dowiecie się tego z felietonu Katarzyny Zbudniewek-Wesołowskiej.

Życzę wartościowej lektury,
Tomasz Zawiślak
Zastępca Redaktora Naczelnego

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 4(38)/2019 | Skomentuj

Sprawozdanie z I Częstochowskiej Konferencji Prawniczej „Rola prawników w funkcjonowaniu Państwa Prawa”, 1.3.2019 r.

Dnia 1.3.2019 r. odbyła się I Częstochowska Konferencja Prawnicza pod hasłem „Rola prawników w funkcjonowaniu Państwa Prawa”, współorganizowana przez SSP „Iustitia” Oddział Śląski, Stowarzyszenie Prokuratorów LEX SUPER OMNIA, Częstochowsko-Piotrkowską Izbę Adwokacką oraz Okręgową Izbę Radców Prawnych w Opolu Delegatura w Częstochowie, dzięki gościnności Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie.

Konferencję otworzyła Rektor UJD prof. dr hab. Anna Wypych-Gawrońska, która powitała wszystkich w murach nowo powstałego Uniwersytetu (uprzednio Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie). Następnie głos zabrał Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Sędzia Stanisław Zabłocki, który w imieniu swoich kolegów i koleżanek z Sądu Najwyższego podziękował wszystkim za walkę o państwo prawa. Wskazał, że otwarcie się środowisk prawniczych i przemawianie językiem zrozumiałym dla obywateli pomoże, by idea wolnych sądów dotarła do wolnych ludzi. Wspomniał osobę Aleksandra Mogilnickiego (1875–1956), Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego w latach 1924–1929, autora m.in. wydanych pośmiertnie „Wspomnień” spisanych w Łodzi w latach 1949–1955. Wskazał, iż nadal aktualne są jego słowa na temat szkodzenia interesowi Państwa poprzez brak poszanowania dla Konstytucji, ustaw i fundamentalnych reguł niezawisłości sędziów i niezależności sądów; niezawisłość sędziów występuje zaś wtedy, gdy „sędzia niczego od rządu się nie spodziewa i niczego nie obawia”.

Następnym punktem programu był panel na temat granic niezależności osób wykonujących zawody prawnicze, w którym jako przedstawiciele zawodów wystąpili: sędzia Małgorzata Brzózka-Chamala, prokurator Robert Wypych, adwokat Marcin Karpiński i radca prawny Tomasz Głębocki.

Sędzia Małgorzata Brzózka-Chamala, wychodząc od konstytucyjnego rozróżnienia niezawisłości sędziów (art. 178 Konstytucji RP) i niezależności sądów (art. 173 Konstytucji RP), podkreśliła konieczność współfunkcjonowania tych dwóch zasad dla pełnego urzeczywistnienia gwarancji praw i wolności obywatelskich; ta z trzech władz w demokratycznym systemie trójpodziału, jaką stanowią sądy, ma być wszak ochroną dla obywatela przed zbyt daleko sięgającymi działaniami dwóch pozostałych władz. Jeśli mówi się o granicach niezależności osoby wykonującej zawód sędziego, to w kontekście zakazów ujętych w art. 178 ust. 3 Konstytucji RP oraz samoograniczania się poprzez zachowanie zasad etycznych ujętych w zbiorach wypracowanych na niwie krajowej i międzynarodowej, co należy postrzegać jako budowanie i utrwalanie zaufania do bezstronności sędziego. Nie oznacza to jednak, że sędziemu wolno wypowiadać się tylko poprzez swoje orzecznictwo: w uchwalonym przez Krajową Radę Sadownictwa zbiorze zasad etyki zawodowej sędziów wskazano bowiem m.in. na powinność dbania przez sędziego o dobro wymiaru sprawiedliwości i ustrojową pozycję władzy sądowniczej, zaś deklaracja londyńska Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa statuuje wręcz jako obowiązek sędziego podejmowanie działań mających na celu ochronę zasady niezawisłości sędziowskiej, a w sytuacji zagrożenia demokracji i podstawowych wolności – wyraźnego wypowiedzenia się przeciwko takim zmianom ustrojowym, które stanowią zagrożenie dla poszanowania podstawowych wolności i praw w demokratycznym państwie.

Analizując kwestię niezależności wykonywania zawodu prokuratora, zastanawiano się nad pytaniami: Kto w istocie potrzebuje niezależnego prokuratora – władza, obywatel, przedstawiciele pozostałych zawodów prawniczych? Czy opłaca się być niezależnym prokuratorem w systemie, który został ukształtowany? Przywołana została Karta Rzymska – tj. opracowany przez Radę Konsultacyjną Prokuratorów Europejskich (CCPE) w dniu 17.12.2014 r. zbiór europejskich standardów i zasad kształtujących status prokuratora, z której wynika, iż prokuratorzy powinni podejmować decyzje w sposób autonomiczny, a samej prokuratury nie można wykorzystywać jako elementu walki politycznej. Niezależność prokuratora powinna być jego immanentną cechą. Jako pożądane gwarancje zasady niezależności prokuratora wskazano losowy i jawny przydział spraw, ograniczenie możliwości przenoszenia spraw do innych referatów, jawne polecenia przełożonego w aktach głównych sprawy, spłaszczenie struktury i zmniejszenie liczby stanowisk kierowniczych, zmniejszenie liczby delegacji, jawne i przejrzyste kryteria awansu, zniesienie funduszu nagrodowego.

Odnosząc się do kwestii niezależności wykonywania zawodu adwokata czy radcy prawnego, przywołano art. 17 Konstytucji RP, który wskazuje, iż można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. Podkreślono, że zawód adwokata czy radcy prawnego to zawód zaufania publicznego, klient bowiem powierza w zaufaniu swoje sprawy, a pełnomocnik uzyskuje dostęp do bardzo osobistych informacji, które powinny być wykorzystywane we właściwy sposób. Z wykonywaniem tych zawodów wiążą się większe wymagania związane z zasadami etyki, treścią ślubowania, wyższym wykształceniem, dodatkowym systemem kształcenia. Z tych względów konieczne jest utrzymanie samorządów, które będą stały na straży należytego wykonywania zawodu radcy prawnego czy adwokata. Elementy samorządu to także własne sądownictwo dyscyplinarne czy system szkoleń. Odebranie tych uprawnień samorządom zawodowym nie służy należytemu wykonywaniu wolnych zawodów. Paneliści postawili również pytanie, czy niezależność wykonywania wolnych zawodów powinna w ogóle być w jakiś sposób „ograniczona”, czy należy wyznaczyć jej „granice”. Wreszcie przywołano Modelowe zasady zachowania niezależności przyjęte 19.5.2017 r. na Sesji Plenarnej CCBE, tj. Rady ­Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Europy, wskazując, jaki jest cel niezależności, tj.: umożliwienie prawnikom odpowiedniej obrony klientów przed państwem, ochrony prawników przed utożsamianiem ich z klientami, budowania zaufania pomiędzy prawnikami i ich klientami, zachowania praworządności. Niezależność prawnika powinna mieć wymiar polityczny, ekonomiczny i intelektualny.

Opublikowano IUSTITIA 3(37)/2019, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Palestra depozytariuszem polskiej demokracji

Szanowni Państwo,

Chciałbym podziękować organizatorom za zaproszenie do wygłoszenia referatu, to dla mnie zaszczyt i wyzwanie.

Zwlekałem ze wskazaniem tytułu swojego odczytu, więc w końcu temat został mi zadany, co przyjmuję w imieniu wszystkich adwokatów z wdzięcznością i radością – miło nam, adwokatom, słyszeć, że palestra jest depozytariuszem polskiej demokracji. Oczywiście nie jest jedynym depozytariuszem demokracji, ale jest jej depozytariuszem ważnym i szczycącym się wspaniałą tradycją budowania, obrony i wspierania wartości demokratycznych.

Zapytałem zaprzyjaźnioną poetkę Magdalenę Brzezińską (dla zainteresowanych: jej wiersze ukazały się w jednym z ostatnich numerów kwartalnika „Więź”), jak ona rozumie pojęcie depozytariusza demokracji. Najpierw odpowiedziała jako filolog: na pierwszym, semantycznym, poziomie – to ten komu powierzono pod opiekę, ochronę coś cennego; dano na przechowanie, aby przetrwało dla innych, dla następnych pokoleń. A później dodała: posłuchaj, to jasne, że depozytariusz chroni wartość, ale równie ważne jest to, że jej nie zawłaszcza, nie uwłaszcza się na niej. Wie, że jego rola jest służebna, a nie służalcza. Chroni depozyt w poczuciu odpowiedzialności, a nie z chęci posłużenia się swoją rolą i wykorzystania jej we własnych rozgrywkach. Tych bowiem, którzy przedmiotowo traktują depozyt wartości, prędzej czy później oceni historia, obnaży ich interesowność.

Warto pytać poetów, bo mają dar widzenia spraw najważniejszych jasno i celnie.

Historia upomina się o nas, widzimy to zwłaszcza dzisiaj. Z trwogą patrzymy w przyszłość, widząc w niej powracającą przeszłość. Koniec historii wieszczony przez Fukuyamę nigdy nie nastąpi, co oznacza, że nie przestajemy pytać o najlepszy sposób urządzania życia społecznego i nigdy nie przestaniemy bać się o upadek demokracji. Demokracja niezwykle łatwo, nawet za pomocą kartki wyborczej, może wyrodzić się w system poważnie zagrażający prawom jednostki. Zastanawiamy się, czy Polska jest nadal krajem demokratycznym, skoro rządy skupione są w ręku jednej partii, o charakterze wybitnie wodzowskim, zachwiany został trójpodział władz, osłabione są gwarancje sędziowskiej niezawisłości, przestała w praktyce istnieć sądowa kontrola konstytucyjności aktów prawnych, media publiczne stały się tubą propagandową na usługach rządzących, zagrożona jest wolność zrzeszania się i zgromadzeń.

Zmiany zachodzące w Polsce wpisują się w szerszy kontekst sytuacji politycznej na świecie. Obserwujemy niepokojące zjawisko zniechęcenia demokracją, a przecież wiemy to już z historii odległej i tej całkiem niedalekiej przeszłości, że kryzys demokracji zawsze jest związany z osłabieniem instytucji powołanych do ochrony praw jednostki. Wiemy to już, pamiętamy, że najboleśniej społeczeństwo odczuwa skutki rządów autorytarnych, kiedy narzędziem polityki staje się prawo karne.

Chciałbym przywołać znaną myśl jednego z najwybitniejszych polskich karnistów Juliusza Makarewicza, że „prawo karne jest jak gdyby fotografią ustroju politycznego i stosunków społecznych panujących w danej chwili w danym społeczeństwie. Jest to po prostu dokładny negatyw fotograficzny odbijający rzeczywistość (w odmiennym tylko układzie światłocienia)”.

Cytat ten pochodzi z odczytu pod tytułem „Prawo karne i prawa obywatela”, jaki Juliusz Makarewicz wygłosił 20.1.1936 r. w Auli Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Wykład dotyczył m.in. zmian wprowadzonych w systemie prawa karnego w hitlerowskich Niemczech. Juliusz Makarewicz zwracał uwagę na regres niemieckiego prawa karnego wyrażający się w tym, że wprowadzono możliwość karania za czyny, które nie były stypizowane jako przestępstwa w ustawie karnej. Niemiecki sędzia miał kwalifikować czyny ludzkie jako przestępstwa w oparciu o podstawową myśl ustawy karnej i zdrowe wyczucie ludności. Ustawa o karze śmierci z 1933 r., zwana lex van der Lubbe przełamała podstawową zasadę prawa karnego – nulla poena sine lege – umożliwiając wymierzenie kary śmierci, mimo że czyn w chwili jego popełnienia nie był taką karą zagrożony. Taka regulacja ­otwierała oczywiście drogę do naruszenia kolejnej fundamentalnej zasady prawa karnego – nullum crimen sine lege.

Juliusz Makarewicz poszukiwał przyczyn odejścia od podstawowych wartości, leżących u podstaw sprawiedliwego karania. Odpowiedź była następująca: „Jeżeli obywatel może ponosić karę za czyn, który nie był karą zagrożony w chwili popełnienia, to widocznie sprawa pewności jutra tego obywatela nie jest sprawą istotną i nie może stać się osią struktury państwowej. Jeżeli dziś prawnik, zobaczywszy w negatywie fotograficznym znak ostrzegawczy zmiany kursu, rozglądnie się naokoło siebie, to spostrzeże, że w niektórych państwach europejskich życie społeczne zaczyna płynąć innem, niż dotychczas korytem. Mówi się często o przeciwstawieniu państwa totalnego i państwa liberalnego”. Juliusz Makarewicz konstatował dalej: „Chwila obecna robi wrażenie powrotu do form społecznego współżycia z epoki dawno zamierzchłej. Ludzkość zdaje się rezygnować ze zdobyczy obywatela”.

Najbliższy czas pokazał, jak ludzkość potrafiła daleko zrezygnować nie tylko z poczucia obywatelstwa, ale i ze swojego człowieczeństwa.

Opublikowano IUSTITIA 3(37)/2019, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Przed III Forum Informacji i Ochrony Danych Osobowych
z dr Marleną Sakowską-Baryła rozmawia

Marlena Sakowska-Baryła: Forum Informacji i Ochrony Danych Osobowych to wydarzenie skupiające osoby zajmujące się w praktyce ochroną danych osobowych i prawem informacyjnym, często z różnych perspektyw i w różnym zakresie. Dlatego też bardzo dbamy o to, aby wszyscy nasi goście otrzymali podczas każdej edycji forum możliwie dużo rzetelnej wiedzy, co do tego jak w praktyce stosować przepisy o ochronie danych osobowych, dostępie do informacji publicznej, ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego. Szczególnie istotne jest to, że koncentrujemy się na kwestiach, które mogą być problematyczne i budzą wiele wątpliwości przy interpretacji, np. będziemy skupiać się nad tym, jak stosować RODO, zapewniając dostęp do informacji publicznej, w jaki sposób ujawniać oświadczenia majątkowe w BIP, jak prawidłowo stosować monitoring, prowadzić akta pracownicze, respektować prawa autorskie przy ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego oraz dostępie do informacji publicznej, jak spełniać obowiązki informacyjne, których realizacja w dość osobliwy sposób została opisana w KPA. Praktyka pokazuje, że wszystkie te zagadnienia są niezwykle ważkie dla osób, które muszą podjąć jednoznaczne decyzje chociażby co do udostępniania czy też nieudostępnienia informacji. Dla mnie oczywiste jest współstosowanie przepisów o ochronie danych osobowych oraz regulacji dotyczących odpowiednio dostępu do informacji publicznej oraz ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego, ale mam nieodparte wrażenie, że w obiegowej opinii pokutuje przeświadczenie, że RODO wyłącza dostęp do informacji, tymczasem tak nie jest. Wielokrotnie okazuje się, że po prawie 20 latach stosowania tych dwóch reżimów – ochrony danych osobowych i systemu dostępu do informacji publicznej, ich relacje bywają przedmiotem kontrowersji. Na tym tle, na istotną uwagę zasługuje również to, że podczas forum będziemy chcieli porozmawiać o zasadach prawa ochrony danych osobowych także z perspektywy konstytucyjnej i ustrojowej, a nadto skupić się na ważnej regulacji sektorowej, jaką pozostaje „ustawa DODO” – czyli ustawa wdrażająca tzw. dyrektywę policyjną. Mamy wiele problemów z interpretacją jej przepisów, w tym ustalających jej zakres podmiotowy i przedmiotowy. To problematyka bardzo istotna także dla administrowania danymi osobowymi w sądach, ponieważ wciąż bywa kłopotliwe, kiedy właściwie w sądzie stosuje się tę ustawę.

A.F.: W dniu 25.5.2019 r. minął rok od rozpoczęcia obowiązywania RODO. Jakie główne problemy praktyczne pojawiły się w stosowaniu tych przepisów?

M.S.-B.: W mojej ocenie głównym problemem w stosowaniu RODO są nadinterpretacje, absurdalne wnioski co do sposób stosowania tego rozporządzenia oraz ogólne niezrozumienie na czym właściwie polega ochrona danych osobowych. Jakiś czas temu zostałam spytana w jednym z sądów, czy ze względu na RODO urzędnik sądowy, odbierając połączenie telefoniczne, może przedstawiać się imieniem i nazwiskiem. Osoba pytająca argumentowała, że przecież rozpoczęło się stosowanie RODO, a rzeczone imię i nazwisko to bez wątpienia dane osobowe, więc RODO je chroni, więc nie można go udostępniać. Tymczasem to wszystko nie tak. Ochrona danych osobowych to procedury postępowania z danymi osobowymi. Obecnie opisane w głównej mierze w RODO. Należy uznawać, że chronię dane osobowe nie wtedy, gdy żadnych danych nie ujawniam albo żadnych danych nie zbieram (na marginesie, gdyby tak było, sądy przestałyby funkcjonować), ale wówczas, gdy znam zasady ochrony danych osobowych opisane w RODO oraz w innych przepisach prawa i działam zgodnie z tymi zasadami. Jako osoba, która zajmuje się ochroną danych osobowych od kilkunastu lat, boleję nad tym, że stosowanie RODO sprowadzono do zalewu klauzul informacyjnych, w przypadku których, na dowód spełnienia obowiązku informacyjnego, wielokrotnie wymusza się od nas ich podpisywanie czy dostarczanie administratorowi z odpowiednią adnotacją, czy też do lawinowo pobieranych zgód na przetwarzanie danych osobowych, do fasadowych procedur oferowanych przez rozlicznych obecnie „ekspertów” w dziedzinie ochrony danych osobowych oraz eskalacji strachu przed administracyjnymi karami pieniężnymi. Po przeszło 22 latach obowiązywania w naszym kraju zasad ochrony danych osobowych często zachowujemy się niestety tak, jakbyśmy nigdy owych zasad nie stosowali i absolutnie nie mieli rozeznania, kiedy chronimy sferę informacyjną osoby fizycznej, a kiedy stosujemy wysublimowane rozwiązania proceduralne, które właściwie niczemu nie służą. Niestety uczucia chaosu nie zmniejszyły zabiegi legislacyjne, których celem miało być tzw. wdrożenie reformy ochrony danych osobowych, czyli RODO i DODO. Ustawa sektorowa zmieniła ponad 160 ustaw, ale nie sposób stwierdzić, że zmiany te znacząco przyczyniły się do zmniejszenia niepewności co do prawidłowości stosowania wymogów wynikających z RODO. Ponadto, choć RODO obowiązuje już ponad rok, wciąż nie do końca pamiętamy, że akt ten dotyczy wszystkich danych osobowych, a nie tylko tych ze sfery prywatności. Wielokrotnie spotykam się z przypisywaniem ochronie danych osobowych wyłącznie funkcji ochrony prywatności. Zupełnie tak, jakby te „nieprywatne” czy powszechnie dostępne informacje o człowieku, były wyjęte spod RODO.

A.F.: Wielu uznało, że obowiązywanie RODO wiąże się ze znacznym ograniczeniem używania danych osobowych. Jaki jest natomiast rzeczywisty zakres obowiązywania ochrony danych osobowych?

M.S.-B.: Jak już wspomniałam, w RODO nie tyle chodzi o ograniczenie używania danych osobowych, a o określenie procedur, które pozwolą nam ustalić, kiedy korzystanie z danych osobowych – czyli ich przetwarzanie – jest legalne. I tu być może dla wielu osób zaskakujące jest, że w tym zakresie przepisy RODO są bardzo zbliżone do regulacji zawartych w przepisach ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 r. Tu tak, jak poprzednio dzielimy dane na dane zwykłe i dane wrażliwe (szczególne kategorie danych) i poszukujemy podstawy prawnej przetwarzania w obrębie tych kategorii, a podstawy są podobne, jak miało to miejsce wcześniej, choć nieidentyczne. Można mówić o pewnych ograniczeniach przetwarzania w związku z tym, że RODO precyzuje pewne kwestie lub wprowadza nowe rozwiązania, np. odnosi się do przetwarzania danych biometrycznych, kwalifikując je jako „szczególne kategorie danych”, reguluje profilowanie, precyzuje, że dane poddane pseudonimizacji to w dalszym ciągu dane osobowe, wskazuje, że administrator może przetwarzać dane, gdy ciąży na nim obowiązek prawny, stąd nie wystarczy już powoływanie się na uprawnienie. Z drugiej strony, na gruncie RODO wyroki i innego rodzaju orzeczenia nie pozostają już wśród tzw. danych wrażliwych wymienionych w art. 9 ust. 1 RODO jako te, których zasadniczo nie można przetwarzać. W tym przypadku zmniejszył się rygoryzm, bo dane te kwalifikuje się jako przetwarzane na podstawie art. 6 RODO, a więc „dane zwykłe”.

A.F.: Jakie mogą być konsekwencje naruszenia RODO?

M.S.-B.: W RODO szerzej niż poprzednio rozwiązano sprawę odpowiedzialności za naruszenia – obok orzekanych w drodze decyzji administracyjnej dolegliwości określanych w rozporządzeniu jako „uprawnienia naprawcze” – wprost przewidziano odpowiedzialność cywilną, z odpowiedzialnością odszkodowawczą włącznie. To nowość, ponieważ poprzednio obowiązująca ustawa o ochronie danych osobowych w ogóle nie odnosiła się do kwestii roszczeń cywilnoprawnych. W przypadku odpowiedzialności o charakterze administracyjnym nowością jest możliwość zastosowania przez organ nadzorczy – w Polsce przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – administracyjnej kary pieniężnej, której wysokość może sięgnąć nawet 20 000 000 euro, zaś w sektorze publicznym 100 000 zł, ponieważ polska ustawa o ochronie danych osobowych w taki sposób sektorowo zmitygowała górną granicę odpowiedzialności. Niezależnie od odpowiedzialności cywilnej i sankcji administracyjnej za naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych można ponieść odpowiedzialność karną, która nie wynika z samego RODO, ale z prawa polskiego, w tym z ustawy o ochronie danych osobowych. Naruszenie RODO może mieć swoje konsekwencje w postaci odpowiedzialności prawnopracowniczej, co także nie wynika z rozporządzenia, ale zważywszy na charakter obowiązków z zakresu ochrony danych i konsekwencje mogące wystąpić w przypadku ich naruszenia, oczywiste wydaje się przyjmować, że i naruszenia mogą skutkować odpowiedzialnością pracownika przewidzianą w prawie pracy.

Opublikowano IUSTITIA 3(37)/2019, Konferencje i szkolenia | Skomentuj