Należę do sędziów naiwnych, którzy dotychczas wierzyli, że żaden rzecznik dyscyplinarny nie odważy się na ingerencję w proces orzeczniczy
z SSA Maciejem Żelazowskim rozmawia

pobierz pdf

Tomasz Zawiślak: Panie Sędzio, czy kilka lat temu w najśmielszych snach przypuszczał Pan, że będzie ścigany za wykonanie uchwały Sądu Najwyższego?

Maciej Żelazowski: W pierwszej kolejności chciałbym bardzo podziękować za zaproszenie do wypowiedzenia się na łamach kwartalnika „Iustitia”. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że należę do tego pokolenia sędziów, któremu wpajano, że sędzia faktycznie powinien być niewidoczny, a jedyna forma jego wypowiedzi to orzeczenia. Stąd nie mam doświadczenia w wypowiedziach takich jak ta, i z góry przepraszam za oczywiste niedociągnięcia. Obecne jednak realia wymusiły na mnie zmianę powyższego stanowiska i spowodowały, że staram się, przynajmniej w niewielkim zakresie, włączyć się w dyskusję nad kwestiami praworządności w Polsce.

Odpowiedź natomiast na pytanie jest chyba dla wszystkich oczywista. Myślę, że jeszcze kilka lat temu żaden sędzia nie przypuszczał, że zastosowanie się do jakiejkolwiek uchwały Sądu Najwyższego, a szczególnie do uchwały trzech połączonych Izb, mogłoby być oceniane w kategoriach przewinienia dyscyplinarnego, a nawet, tak jak w moim przypadku, przestępstwa. Przecież uchwała połączonych Izb Sądu Najwyższego ma moc zasady prawnej i jakkolwiek zasady prawne wiążą tylko składy Sądu Najwyższego, to w praktyce miały zawsze olbrzymi wpływ na treść orzecznictwa sądów powszechnych. Przecież uchwały zawierają zawsze określoną wykładnię przepisów, są poparte szeroką argumentacją i olbrzymią wiedzą oraz autorytetem Sądu Najwyższego. Nie sposób też pominąć tego, że uchwała dotyczy bezwzględnej przyczyny odwoławczej, której występowanie w postępowaniach karnych sądy winny badać w każdej sprawie, z urzędu i niezależnie od zakresu zaskarżenia. Faktycznie zatem ściganie dyscyplinarne mojej osoby związane jest z treścią konkretnego orzeczenia i tak naprawdę ingeruje w konstytucyjnie zagwarantowaną niezawisłość sędziowską. Ciekawe jest też to, że przynajmniej w moim przypadku, zastosowanie się do uchwały połączonych Izb Sądu Najwyższego i wynikającej z niej zasady prawnej, obok rzekomego naruszenia szeregu przepisów, ma stanowić jednocześnie uchybienie godności sędziowskiej. Zaczynam się zatem zastanawiać co obecnie rozumiane jest za działanie godne sędziego i niestety odpowiedź jawi się jako oczywista, takie działanie, które zgodne jest z wolą władzy wykonawczej i ustawodawczej. Wszczęte wobec mojej osoby postępowanie dyscyplinarne odbieram też jako próbę zastraszenia środowiska sędziowskiego. Zauważam bowiem, że wszelkie obecne działania nakierowane są na utrwalenie za wszelką cenę obecnego modelu funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa, powołania sędziów czy podporządkowania sądownictwa władzy wykonawczej i zmierzają do wyeliminowania wszelkich przypadków kwestionowania takiej sytuacji i wskazywania na kwestie praworządności. Wystarczy chociażby spojrzeć jak zmieniono przepisy ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, w której nie tylko wprowadzono nowe postaci deliktów dyscyplinarnych, nie tylko zabroniono podejmowania określonych uchwał, nie tylko bezwzględnie uzależniono powołanie rzecznika dyscyplinarnego od władzy wykonawczej, ale jeszcze zmieniono treść art. 55 § 1 tej ustawy, wprowadzając uregulowanie mówiące, że sędzią sądu powszechnego jest osoba powołana na to stanowisko przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, która złożyła ślubowanie wobec Prezydenta RP, i jednocześnie wyeliminowując zapis mówiący o powoływaniu sędziów na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. To ostatnie zatem działanie ewidentnie wskazuje, jak władza wykonawcza zabezpieczyć się stara przed kwestionowaniem udziału obecnej Krajowej Rady Sądownictwa w procesie powołania sędziów, pozostawiając jej jednocześnie olbrzymie kompetencje w procesie nominacyjnym.

Opublikowano IUSTITIA 3(41)/2020, Ważne pytania | Skomentuj

Sędzia – zawód i powołanie, kilka refleksji na tle współczesnego prawa i jego praktyki

pobierz pdf
Wykład inaugurujący rok akademicki 2020/2021 na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, 16.10.2020 r.

Szanowna Pani Dziekan, członkowie Kolegium Dziekańskiego i Rady Wydziału, Panie i Panowie Profesorowie, ­wszyscy pracownicy i doktoranci Wydziału Prawa i Administracji, dostojni goście.

Odrębnie witam szczególnych uczestników tej inauguracji, jakimi są studenci, bez których uczelnia by nie istniała, a wśród nich studentów pierwszego roku studiów wszystkich kierunków prowadzonych na Wydziale, dla których ten wykład tradycyjnie rozpoczyna istotny dla nich okres życia akademickiego. Dziękuję za zaszczycenie mnie możliwością wygłoszenia tego wykładu, który tradycyjnie będzie trochę krótszy niż to ma miejsce w toku studiów i przedstawi tylko niektóre aspekty tytułowego zagadnienia.

Osoby znające mnie nieraz od dziesiątków lat jako kierownika Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego mogły spodziewać się wystąpienia dotyczącego prawa cywilnego w zakresie obrotu gospodarczego. Nie mam wątpliwości, że są to problemy pasjonujące, wszak od poziomu ekonomicznego i rozwiązań prawa ogólnie nazywanego gospodarczym zależy poczucie naszego dobrobytu i spokoju społecznego. Są one dodatkowo istotne w otaczającej nas rzeczywistości, która każe nam niepokoić się o stan gospodarki, nie tylko w obszarze kraju, ale niemal globalnie, do czego walnie przyczynia się trwająca epidemia. Nakłada się ona na wzrastające lawinowo zagrożenie, bardzo negatywnych dla naszej przyszłości zmian klimatycznych oraz narastające nierówności ekonomiczno-społeczne i różnice światopoglądowe. Łącznie uruchomiły one trudne do opanowania ruchy migracyjne wraz z wynikającymi z nich zmianami kulturowymi, często trudnymi lub niemożliwymi do zaakceptowania przez ustabilizowane w swym bycie społeczeństwa i narody.

Uznałem jednak, że mimo iż zagadnienia tej części prawa cywilnego, które stanowią prawo handlowe byłyby z pewnością ciekawe do przedstawienia, to spróbuję Państwa zainteresować tą częścią mojej aktywności zawodowej, która w znacznym stopniu zajęła ostatnią dekadę, zamkniętą z końcem kwietnia tego roku. Było to uczestnictwo w składzie sędziów (tych prawdziwych) Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Stanowisko sędziego w najwyższych organach sądowych w Polsce sprawowało lub nadal sprawuje całkiem spore grono osób, będących profesorami naszego Uniwersytetu. Są też sędziowie różnych szczebli sądów powszechnych wśród młodszych koleżanek i kolegów, niech więc ten krótki wykład będzie wyrazem uznania dla nich wszystkich. Chciałbym go poświęcić osobie sędziego w warunkach ustrojowych naszego państwa, patrząc na niego z pozycji prawnej, zwłaszcza konstytucyjnej i rzeczywistości jego funkcjonowania.

Żeby nie było wątpliwości, nie zamierzam wdawać się w żadne dysputy polityczne, jest to wykład prawniczy, ale jako akademikowi, sędziemu i obywatelowi nie wolno mi omijać ocen stanowienia i wykonywania prawa. Wbrew niektórym wadliwym opiniom, apolityczny z założenia sędzia nie jest pozbawiony myślenia i może, a nawet powinien prezentować publicznie własne zdanie na temat stanu prawa i zachowania praworządności, wszak leży to u podstaw wydawania zgodnych z prawem, sprawiedliwych w jego przekonaniu wyroków. Wyroki te stanowią zaś o żywotnych sprawach ludzi, których one dotyczą i pozwalają w skali całego państwa zachować harmonię życia całego społeczeństwa. Stąd bierze się taka waga, jaką zdrowe społeczeństwo przywiązuje do postępowania zgodnego z prawem. Tematowi sprzyja tegoroczna 40. rocznica podpisania porozumień sierpniowych i pokazania ich znaczenia dla rozumienia współczesnego, praworządnego państwa oraz miejsca w nim władzy sądowniczej i osoby sędziego.

Wydarzenia ostatnich kilku lat nadzwyczajnie skonsolidowały środowisko sędziowskie w sądach powszechnych i w Sądzie Najwyższym, z oddaniem należytego szacunku, zwłaszcza po kilku niedawnych orzeczeniach, także sędziom sądów administracyjnych i zachowującym godność sędziom byłego Trybunału Konstytucyjnego. Z art. 2 Konstytucji RP wynika, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym.

Opublikowano IUSTITIA 3(41)/2020, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Forum Konsumenckie przy Rzeczniku Praw Obywatelskich

pobierz pdf
Przedstawiamy Państwu blok tekstów związanych z działalnością Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Jest to w istocie komisja ekspertów ds. konsumentów, która powstała we wrześniu 2019 r. Honorową przewodniczącą została prof. Ewa Łętowska. W pracach Forum biorą udział także przedstawiciele Zespołu ds. Prawa Cywilnego Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Ideą Forum jest:

• wypracowywanie propozycji legislacyjnych mających na celu wzmocnienie pozycji konsumenta w relacjach z przedsiębiorcami;

• przystępowanie do precedensowych spraw sądowych i oddziaływanie w ten sposób na wykształcanie się prokonsumenckiej linii orzeczniczej;

• proponowanie rozwiązań mających na celu wzmocnienie instytucji powołanych do ochrony praw konsumentów.

Dotychczas Forum zajmowało się m.in. tzw. sprawami frankowymi, pozycją konsumentów – seniorów w sprawach sądowych, tzw. polisolokatami.

Forum działa w duchu art. 76 Konstytucji RP, z uwzględnieniem konsumenckiego prawa Unii Europejskiej oraz bogatego dorobku orzeczniczego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w coraz większy sposób wpływa na stosowanie prawa przed sądy krajowe oraz stawia przez narodowym ustawodawcą wyzwania w postaci konieczności wprowadzania zmian w obowiązującym porządku prawnym.

 

Zespół ds. Prawa Cywilnego SSP „Iustitia”

Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych – da mihi factum dabo tibi ius1

Prof. Ewa Łętowska*

Stanowisko przygotowane dla Forum Konsumenckiego, działającego przy RPO

1. Kredyty frankowe – nawet pomijając ich aspekty ekonomiczne czy socjologiczne i ograniczając się tylko do kwestii prawoznawczych – dostarczają materiału do wieloaspektowych analiz. Nie są to tylko analizy prawnodogmatyczne. Tradycyjna Begriffjurisprudenz, obracając się wewnątrz analizowanego tekstu lub instytucji, ogranicza i systemowy, i funkcjonalny punkt widzenia. Mówiąc metaforycznie, tradycyjna dogmatyka sprowadza się do ustawicznej obserwacji „prawa” ze środka sceny, przy zaniedbaniu i wręcz niedostrzeganiu potrzeby spojrzenia na nie z punktów obserwacyjnych położonych gdzie indziej. A kredyty frankowe godne są uwagi właśnie także z uwagi na te inne perspektywy. Miałam okazję już przedstawić ujęcie „socjologizujące”, o świadomym i nieświadomym uwikłaniu prawników – naukowców i adwokatów w zależności lobbistyczne, towarzyszące „wojnom na interpretacje” toczącym się na tle kredytów frankowych2. Obecne opracowanie wkracza w metodykę analizy prawnej. Jest bowiem poświęcone kwalifikacjom prawnym w sprawach sądowych o sanację kredytów frankowych i nie chodzi tu tyle o opis, jakie kwalifikacje prawne „się zdarzają” w praktyce, ale raczej o to, jakie czynniki sprawiają, że owe kwalifikacje są takie jakie są, podczas gdy powinny być inne.

Opublikowano IUSTITIA 3(41)/2020, Temat numeru | Skomentuj

Edytorial

pobierz pdf

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy,

powoli kończy się rok 2020. Jest to rok wielu jubileuszy. Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” ma już 30 lat, a nasz Kwartalnik jest dziesięciolatkiem. W tle trwa batalia o wolne sądy. Trwają też represje wobec sędziów walczących w obronie praworządności, takich jak Paweł Juszczyszyn, Beata Morawiec, czy Igor Tyleya.

Misją Kwartalnika jest analiza zjawisk istotnych dla wymiaru sprawiedliwości.

Tematem bieżącego numeru jest blok tekstów, które powstały w związku z działalnością Forum Konsumenckiego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Rolą Forum jest dzielenie się z RPO wiedzą i doświadczeniem z zakresu prawa konsumenckiego oraz wspieranie go w działaniach na rzecz poprawy sytuacji i zabezpieczenia interesów tej grupy. To ciekawa i ważna społecznie inicjatywa. Sprawy konsumenckie coraz częściej trafiają do sądów, a stopień ich złożoności rośnie. Dotyczy to w szczególności tzw. spraw frankowych, którym poświęcony jest artykuł prof. Ewy Łętowskiej. Na przykładzie tych spraw widać wyraźnie, jak ważne jest z perspektywy obywateli, aby polskie sądy pozostały sądami europejskimi. Publikujemy m.in. omówienia orzeczeń trybunałów europejskich przygotowane przez Forum. Nie należy ich oczywiście traktować jako stanowiska Kwartalnika czy SSP „Iustitia”. Chcemy częściej zajmować się tematyką konsumencką. Zachęcamy do dyskusji o tych sprawach na łamach naszego czasopisma.

W najnowszym numerze wracamy też do podstawowych pytań: Co to znaczy być sędzią? Czym jest sędziowskie powołanie? Czy to tylko zawód? Zmierzył się z nimi w wykładzie inaugurującym rok akademicki na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego SSN prof. Wojciech J. Katner.

W rubryce „Ważne pytania” publikujemy wywiad z SSA w Szczecinie Maciejem Żelazowskim, któremu Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław W. Radzik postawił zarzuty w związku z przeprowadzeniem testu wskazanego w uchwale połączonych Izb Sądu Najwyższego z 23.1.2020 r.

Z obu tych tekstów wynika, że to co jeszcze kilka lat temu, wydawało nam się oczywistością, w świetle działań władzy politycznej już oczywiste nie jest. Dlatego musimy o tym mówić i przypominać o fundamentach państwa prawa niemalże do znudzenia.

Warto też sięgnąć po tekst Ireneusza Wolwiaka dotyczący gwarancji dostępu do sądu w sprawie opartej na przepisach ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Autor poddał ocenie nowe rozwiązania dotyczące doręczeń sądowych (za pośrednictwem Policji i Żandarmerii Wojskowej).

Koleżankom i kolegom karnistom (choć nie tylko) polecam artykuł Bogusława Kamczyka. Jak wskazano w recen­zji do tego tekstu, zagadnienia dotyczące uprawnień rodziny zastępczej w zakresie reprezentacji małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniu karnym w codziennej praktyce wymiaru sprawiedliwości są coraz bardziej aktualne. Niewątpliwą zaletą pracy jest praktyczne spojrzenie na wymienione zagadnienia, a także formułowanie w sposób wyraźny wniosków.

Dziękuję, że sięgacie po nasz Kwartalnik.
Tomasz Zawiślak
Zastępca Redaktora Naczelnego

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 3(41)/2020 | Skomentuj

Uchwała Kolegium Redakcyjnego Kwartalnika Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA z dnia 30 grudnia 2020 r.

Kolegium Redakcyjne Kwartalnika Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA w pełni popiera uchwałę Kolegium Redakcyjnego Miesięcznika PALESTRA  z dnia 28 grudnia 2020 r.

Uchwała ta została podjęta w związku z przymuszaniem Pani dr bab. Małgorzaty Wrzołek-Romańczuk do rezygnacji ze stanowiska radcy prawnego w Sądzie Najwyższym przez obecne kierownictwo tego Sądu z powodu tez zawartych w jej artykule opublikowanym na łamach Miesięcznika PALESTRA pt. “Status prawny osoby formalnie powołanej na urząd sędziego na skutek rekomendacji udzielonej przez Krajową Radę Sądownictwa w obecnym składzie – uwagi na tle wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. oraz orzeczeń Sądu Najwyższego będących konsekwencją tego rozstrzygnięcia”.

Kolegium Redakcyjne Kwartalnika Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA sprzeciwia się ograniczaniu wolności prowadzenia badań naukowych i represjonowaniu autorów.

Opublikowano Sprawy bieżące | Skomentuj

O opłatach za „brak” ubezpieczenia słów kilka

pobierz pdf

Artykuł zawiera analizę uregulowań dotyczących sankcji za niedopełnienie obowiązku ubezpieczeniowego, stosownie do ustawy z 22.5.2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych1 oraz ocenę celowości i spójności obowiązujących regulacji, co posłuży za tło do wysunięcia postulatów de lege ferenda.

Wprowadzenie

W obecnej doktrynie cywilistycznej na tle stosunków ubezpieczenia obowiązkowego2 przyjmuje się, że wprowadzenie określonego przymusu zawarcia umowy ubezpieczenia łączy się z powinnością wprowadzenia procedury kontroli spełnienia tego obowiązku. W przeciwnym wypadku funkcjonowanie danego obowiązku ubezpieczeniowego mogłoby być nieefektywne o tyle, że po stronie adresatów istniałoby poczucie bezkarności i lekceważenia prawnego obowiązku zawarcia danego rodzaju umowy3. Tak rozumiana zasada kontroli stosunków ubezpieczenia4, sprawowana jest w wymiarze sądowym i instytucjonalnym. Naukowym celem tego artykułu jest zbadanie, czy kontrola najbardziej powszechnych form ubezpieczenia obowiązkowego: odpowiedzialności cywilnej (dalej jako: OC) posiadaczy pojazdów mechanicznych, rolników z tytułu posiadania gospodarstwa rolnego i budynków wchodzących w skład gospodarstwa rolnego od ognia i innych zdarzeń losowych jest konstrukcyjnie spójna z pozostałymi regulacjami na temat ubezpieczenia obowiązkowego.

Kontrola zawarcia umowy ubezpieczenia OC a klauzule prolongacyjne

Dla jasności wywodu, wspomnieć należy, iż ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych reguluje szczegółowy administracyjnoprawny tryb kontroli zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego. Nie wdając się w szczegóły, wskazać należy, że wymienione w ustawie organy5 w pierwszej kolejności weryfikują treść polisy ubezpieczeniowej lub innego podobnego dokumentu, a osoba kontrolowana nie wykaże dowodu stwierdzającego zawarcie tej umowy lub opłacenia należnej składki, zawiadamia o tym Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Fundusz natomiast wzywa o wniesienie w terminie 30 dni od otrzymania wezwania opłaty w wysokości przewidzianej w art. 88 ust. 2 i 3 UbezpObowU6, a w razie niespełnienia tego obowiązku, wystawia klauzulę wykonalności i dochodzone należności kieruje się do administracyjnego postępowania egzekucyjnego. Jak podkreślono, kontrola zawarcia umów OC ma na celu zweryfikowanie, czy osoba kontrolowana zadośćuczyniła ustawowemu obowiązkowi zawarcia ubezpieczenia OC. W tym momencie należy jednak zwrócić uwagę na art. 28, 46 i 62 UbezpObowU. Wprowadzają one mechanizm zawarcia (przedłużenia) umowy OC z mocy samego prawa. W orzecznictwie i doktrynie wspomniane przepisy określa się mianem klauzuli prolongacyjnej, przewidującej milczące zawarcie umowy ubezpieczenia na okres kolejnych dwunastu miesięcy7. Rozwiązanie umowy ubezpieczenia OC zależy od podjęcia przez ubezpieczonego określonej aktywności – nie dojdzie do niej wówczas, gdy posiadacz pojazdu mechanicznego (art. 28), rolnik (art. 46 i 62) nie wypowie umowy nie później niż jeden dzień przed upływem 12 miesięcy. W przeciwnym wypadku przez następne 12 miesięcy korzysta, a wręcz jest zobligowany do korzystania z ochrony ubezpieczeniowej dotychczasowego zakładu8. Do przedłużenia stosunku ubezpieczenia obowiązkowego nie dojdzie wtedy, gdy nie została opłacona w całości składka za mijający okres dwunastu miesięcy, a także w innych, wskazanych przez ustawę wyjątkowych sytuacjach9. Opisany mechanizm milczącego prolongowania umowy OC służy utrzymaniu pewności i bezpieczeństwa obrotu prawnego, a nade wszystko – zapewnieniu nieprzemijającej ochrony ubezpieczeniowej, niezależnie od aktywności ubezpieczonych.

Rozbieżność w ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych

Na tym tle pojawia się wątpliwość tego rodzaju, że skoro zasadą jest przedłużenie umowy OC i to z mocy wyraźnego przepisu prawa, a jednym z nielicznych przypadków jest nieopłacenie składki za mijający okres, to nieracjonalne wydaje się nakładanie na adresata obowiązku ubezpieczeniowego sankcji za niezawarcie umowy ubezpieczenia OC. Ubezpieczony nie jest bowiem zobligowany do żadnej aktywności poza tym, że musi uiścić wcześniejszą składkę OC. Brak ­aktualnej składki za ubezpieczenie obowiązkowe nie niweluje ochrony ubezpieczeniowej na bieżący czasokres. Tymczasem, praktyka stosowania kar przewidzianych w ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych zdaje się całkowicie pomijać treść automatycznego przedłużenia stosunku ubezpieczenia z artykułów: 28, 46 i 62 UbezpObowU. Postępowanie zmierzające do nałożonego na osobę obowiązaną do zawarcia kolejnej umowy OC kary za niewykonanie tego obowiązku wszczynane jest w chwili, gdy nie dojdzie do terminowego opłacenia składki za kolejny okres ubezpieczeniowy. Tymczasem, zgodnie z omówionymi już przepisami, uiszczenie następnej składki przed upływem 12 miesięcy obowiązywania umowy OC nie jest warunkiem koniecznym dla jej dalszego obowiązywania. Przy obecnej treści art. 28, 46 i 62 postępowanie kontrolne powinno mieć miejsce jedynie w sytuacji, gdy nie dojdzie do uiszczenia wszystkich wymaganych kwot za poprzedni okres składkowy. Dopiero wtedy wyłączony jest skutek automatycznego przedłużenia umowy ubezpieczenia na dalsze 12 miesięcy.

Opublikowano IUSTITIA 2(40)/2020, Prawo cywilne | Skomentuj

Chodzi o to, żeby nikt w naszym kraju nigdy już o sobie nie pomyślał: „ja zwykły, szary człowiek”
wywiad z Sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie Igorem Tuleyą rozmawia

pobierz pdf

Wywiad został przeprowadzony 4.6.2020 r. za pośrednictwem komunikatora internetowego Skype.

Tomasz Zawiślak: Często można usłyszeć, że z zawodem sędziego wiąże się wykonywanie misji, jak to rozumiesz? Czy to oznacza, że oprócz bycia ustami ustawy sędzia ma jeszcze jakąś rolę do spełnienia?

Igor Tuleya: Powiem szczerze, że tak się średnio przygotowałem, ale możemy improwizować…

T.Z.: Tak będziemy robić…

I.T.: Więc powiem szczerze, że to określenie, że sędzia ma być ustami ustawy, nie do końca mi odpowiada. Kojarzy mi się z takim formalizmem i pasywizmem sędziowskim, a wydaje mi się, że nie taka nasza rola, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Naszą rolą jest orzekanie i rozstrzyganie sporów nie tylko w oparciu o suchą literę prawa, ale przede wszystkim zgodnie z duchem tego prawa. Rozstrzygając spory, musimy mieć w głowie przede wszystkim te cele, którym prawo służy. Musimy uwzględniać ogólne zasady prawa, czyli zasady sprawiedliwości, równości, proporcjonalności. Krótko mówiąc, zawsze jak patrzymy na przepis – zwłaszcza dzisiaj – powinniśmy pamiętać o tych kardynalnych zasadach zapisanych w Konstytucji RP, to gdzieś mieć w głowie, zwłaszcza że to nasze prawo jest bardzo, bardzo dynamiczne, ustawy zmieniają się z dnia na dzień, jeśli nie z godziny na godzinę.

T.Z.: Pojawiają się obawy, że nadmierny aktywizm sędziowski pojmowany w taki sposób – powiedzmy anglosaski – może prowadzić do dowolności. Jesteśmy wychowani w kulturze prawa stanowionego, więc wielu sędziów, ale także teoretyków prawa uważa, że to nas może doprowadzić do samowoli. Czy nie masz takich obaw, związanych też z jakością naszych kadr? Czy my już dojrzeliśmy jako środowisko do tak wielkiej władzy w rękach sędziów, która prowadzi de facto do działalności prawotwórczej?

I.T.: Wydawało mi się do 2015 r., że jesteśmy dojrzałymi sędziami, dojrzałymi w ogóle prawnikami i pewne zasady, których nas nauczono na uniwersytetach, są zasadami dla nas wspólnymi, zasadami, których w żaden sposób nie da się podważyć i jakby ten kręgosłup, ten szkielet prawa jest po prostu nie do ruszenia. Natomiast to co się dzieje w ostatnich latach, niektóre poglądy prawników, tutaj mam na myśli prawników ministerialnych czy prawników rządowych, którzy potrafią każdy przepis obrócić o 180 stopni i zburzyć dotychczasową interpretację wydawałoby się oczywistych przepisów i zasad, rzeczywiście może wskazywać na to, że jednak jako prawnicy nie jesteśmy jeszcze dojrzali. Natomiast my sędziowie, zwłaszcza sędziowie sądów powszechnych, chyba dobrze przechodzimy ten czas próby.

T.Z.: Kolejna kwestia to Twoje zaangażowanie medialne. Występujesz w mediach, jesteś obecny na wielu spotkaniach także z obywatelami w ramach tzw. kafejek prawnych, udzielasz wywiadów. Jaki cel chcesz w ten sposób osiągnąć?

I.T.: Na szczęście nie tylko ja się tym zajmuję, ale i Ty, mój drogi, a także mnóstwo naszych koleżanek i kolegów sędziów, adwokatów i prokuratorów. Wracając na nasze podwórko, mam wrażenie, że jesteśmy świadkami czegoś nowego, czegoś ciekawego i czegoś bardzo dobrego, że na naszych oczach dzisiaj właśnie powstaje taki nowy model sędziego – sędziego obywatelskiego, czyli tego, który nie zamyka się wyłącznie na sali sądowej, nie ogranicza swojej aktywności do murów, do budynku sądu, ale też wychodzi do ludzi, żeby z nimi rozmawiać, żeby ich lepiej zrozumieć. Na tych kafejkach, spotkaniach obywatelskich oczywiście staram się – tak jak potrafię – tłumaczyć jakieś kwestie prawne, opowiadać jak ja jako sędzia widzę to, co się dzieje w naszym wymiarze sprawiedliwości, tłumaczyć jakieś kwestie, odpowiadać na pytania, ale to nie jest takie gadanie ex cathedra, tylko to jest – wydaje mi się – dialog. Uważnie wsłuchujemy się w ten głos społeczeństwa, uczymy się tego jak nas ludzie widzą, czego od nas oczekują, jak rozumieją prawo, jakich by chcieli sądów. Jeśli to jest edukacja, to ta edukacja, która działa w obie strony, że rozmawiamy na tych kafejkach jak równy z równym… To ma nie tylko walor edukacyjny, ale wydaje mi się, że to też otwiera ludziom oczy i oni dostrzegają to, że nie jesteśmy – jak to nam się zarzuca – nadzwyczajną kastą, tylko jesteśmy tacy jak oni.

T.Z.: Czy nie obawiasz się, że skracając dystans – co mogłem zaobserwować, uczestnicząc dwukrotnie w spotkaniach z Tobą we Wrocławiu – trochę się odsłaniamy i narażamy na bardzo trudne, niewygodne pytania, a czasami wynikające też trochę z niezrozumienia… Pewne pytania wracają. Myślę że już je słyszałeś dziesiątki razy, np. pytanie o nasze zaangażowanie w działalność legislacyjną, dlaczego nie tworzymy prawa, jakie mamy projekty. Jak siedzimy twarzą w twarz z tymi ludźmi, to nie jest wcale takie łatwe.

I.T.: Jasne że to nie jest łatwe, ale to jest na pewno potrzebne, myślę że to jest naturalne i nie boję się tego skracania dystansu. Nie mam z tym żadnego problemu. Przecież tych kafejek było po prostu mnóstwo, tych ludzi, z którymi rozmawialiśmy, pewnie mogę powiedzieć, że było kilka tysięcy i nigdy nie zdarzyła mi się sytuacja na sali sądowej, żeby ktoś zachowywał się w sposób nielicujący z powagą tej sali. Tak naprawdę, to czy powinien być w ogóle jakiś dystans między nami sędziami a obywatelami? Wydaje mi się, że nie ma żadnego dystansu. Nie ma się co oszukiwać, jesteśmy tacy jak nasze społeczeństwo, jak obywatele i nie należy budować dystansu, bo to byłoby potwierdzeniem tego zarzutu, że próbujemy tworzyć jakąś nadzwyczajną kastę, co jest po prostu totalną bzdurą. Ludzie mają okazję zobaczyć nas z bliska – tutaj już będę mówił o sobie – zobaczyć, że rozmawianie z nimi nie jest rzeczą łatwą, że po tych pytaniach denerwujemy się, że je przeżywamy, mamy swoje emocje. Wydaje mi się, że jeśli oni widzą ludzką twarz sędziego, to też tworzymy lepszy wizerunek sądów. Myślę, że poprzez taką rozmowę i poprzez bezpośredni kontakt też można budować autorytet służby sędziowskiej i autorytet sądu.

T.Z.: Czy jest jeszcze jakaś apelacja w naszym kraju, w której nie byłeś na takim spotkaniu kafejkowym?

I.T.: Powiem szczerze, że mam wrażenie, iż zjeździłem cały kraj, a w niektórych miejscach byłem kilka razy, ale wierzę w to, że jeszcze wszystko przede mną i są miasta, miasteczka i wsie, gdzie jeszcze nie byłem.

Opublikowano IUSTITIA 2(40)/2020, Temat numeru | Skomentuj

Wystąpienie SSN prof. Włodzimierza Wróbla podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN – 22.5.2020 r.

pobierz pdf

Nazywam się Włodzimierz Wróbel, jestem sędzią w Izbie Karnej i równocześnie wykładam prawo karne na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Ponieważ wiemy już, że działamy poza trybem (to okazało się dzisiaj), wiemy też, że ten tryb się skończy niczym, dlatego Pan Przewodniczący oświadczył, iż nie wykona konstytucyjnej kompetencji organu, w którym jesteśmy i nie podda pod głosowanie uchwały o przedstawieniu (tak Pan Przewodniczący powiedział, że nie będziemy głosować uchwały o przedstawieniu) kandydatów Prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej, wobec tego normalnie w tym momencie – pewnie gdyby to była normalna procedura, w której miano by takich kandydatów wyłonić – to pewnie z drżeniem starałbym się Państwu opowiadać o swojej wizji Sądu Najwyższego, o tym, co należy zmienić, co poprawić, jak to powinno funkcjonować i pewnie nie byłoby tu na sali ani kamer, ani nikt by się pewnie tym nie interesował. Chociaż tak nie powinno być, bo akurat trwa wybór, trwa proces powołania na stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego, to jeden z najistotniejszych organów konstytucyjnych.

Proszę Państwa, zrobię w takim razie to oświadczenie trochę inaczej. Nam się wydaje, że tutaj są mury na tej sali, ale ta sala nie ma murów. Dzięki decyzji o tym, że mamy dostęp mediów (tak powinno zawsze być) mamy transparentny proces, oglądają nas obywatele. Wiem, że oglądają mnie również moi studenci. W czasie pandemii zamiast normalnych wykładów robiliśmy takie rozmowy o prawie i wiem, że teraz moi seminarzyści – Andrzej, Kuba, Monika, Mikołaj – słuchają tego na Facebooku, co tutaj się dzieje. Zapraszam Was teraz do rozmowy o tym, co tutaj się dzieje.

Jesteśmy na sali, gdzie jest Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. To taki malutki organ konstytucyjny. Jeden niewielki przepis Konstytucji, mówi o tym, że to Zgromadzenie ma przedstawić Prezydentowi kandydatów na stanowisko szefa głównego sądu w tym kraju. Oczywiście tych sądów jest bardzo wiele, możemy sobie opowiadać o tym, że każdy ma swoje kompetencje, ale wiemy, jakie jest znaczenie Sądu Najwyższego. To kluczowa pozycja. Może zmienić każdy wyrok praktycznie innego sądu. Szef tego Sądu też ma ogromną pozycję, już abstrahując od tego, jak może organizować pracę Sądu Najwyższego, to pamiętajmy, że jest szefem Trybunału Stanu, tego sądu, który sądzi władze.

Maleńki organ konstytucyjny, jeden, maciupeńki przepis, który mówi, że owo Zgromadzenie ma przedstawić kandydatów. Twórcy Konstytucji wiedzieli czemu ten przepis brzmi tak, a nie inaczej. Bo wiedzieli, że każda władza, obojętnie jakiej by ona barwy nie była, ma ogromną chrapkę na sąd, bo sądy są jedyną instytucją niezależną, bezstronną, która ma tę władzę kontrolować. Ma bronić obywatela przed nadużywaniem tej władzy. I wiadomo, że zawsze między władzą polityczną i sądami było i będzie napięcie, obojętnie, kto w tym kraju by nie rządził.

Ci, którzy tę Konstytucję pisali (po co ta Konstytucja?; po to, żeby nam się w tym kraju bezpiecznie żyło – wszystkim), wymyślili taki mechanizm wzajemnej kontroli, check and balance – mówią Anglicy. Mianowicie sędziowie nie mogą sobie sami powołać swojego szefa, muszą przedstawić pięciu kandydatów, a Pan Prezydent nie może, według Konstytucji, po prostu wysłać do SN kogo chce, jakiegoś polityka, albo jakiegoś prawnika i zrobić z niego szefa tej instytucji. Trzeba się dogadać. Trzeba się porozumieć.

Na czym ma polegać to porozumienie? A no na tym, że owo Zgromadzenie ma przedstawić, dziś tak ustawa mówi, pięciu kandydatów i z nich Prezydent ma wybrać jednego i mianować na stanowisko I Prezesa SN. Prosty przepis, ustawa to powtarza. Dlaczego to jest tak istotne? Dlatego żeby SN nie stał się kolejnym łupem politycznym, zwłaszcza wtedy, kiedy dochodzi do coraz większych napięć społecznych, politycznych, taka pokusa ogromna istnieje, żeby zdobywać kolejne niezależne instytucje, żeby je rozbezpieczać, czynić je dysfunkcjonalnymi.

No i co dzieje się teraz, z czym mamy teraz do czynienia? Są dwa zdania, które proszę Państwa – i mówię do Was moi seminarzyści, mówię do Państwa tutaj, mówię do wszystkich, którzy nas słuchają – wstrząsnęły mną dwa zdania, które usłyszałem niedawno.

Pierwsze zdanie prominentnego polityka obecnie rządzącej partii, ale pewnie mogłoby być to zdanie dowolnego, innego polityka. On powiedział, że oto za chwilę padnie ostatni bastion, myślał o tym tu wydarzeniu, w którym uczestniczymy, o Zgromadzeniu Ogólnym, które ma wybrać kandydatów na I Prezesa. Oczywiście w domyśle chodziło o cały Sąd Najwyższy – ma paść ostatni bastion.

Ale zdanie, które było dla mnie jeszcze bardziej wstrząsające, to taka rozmowa, Mikołaj, pamiętasz, kiedyś zapytałeś, czy warto jest być sędzią w tym kraju, czy jest sens być sędzią w tym kraju? Macie Państwo studentów, chcielibyście usłyszeć kiedyś takie zdanie od studenta prawa, młodego człowieka?

Proszę Państwa, po co jest to Zgromadzenie, po co my tu siedzimy, po co się tak kłócimy i spieramy? Po to to robimy, żeby ten bastion pozostał jako bastion sprawiedliwości, a nie stał się po prostu – nie wiem – lokalem do wynajęcia przez polityków, przyczepą kempingową, w której każdy może sobie siąść i spędzić trochę czasu, albo w którym można rozdawać intratne posady. Po to jest ten bezpiecznik konstytucyjny.

Opublikowano IUSTITIA 2(40)/2020, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Rewolucja cyfrowa w sądownictwie – przegląd obszarów i narzędzi wzmacniania efektywności wymiaru sprawiedliwości

pobierz pdf

Autor poświęca niniejszy artykuł pamięci Matki
– mec. Anny Małeckiej-Tepicht (1945–2019).

 

Celem niniejszego artykułu jest przeanalizowanie czynników wpływających na efektywność organizacyjną wymiaru sprawiedliwości z wykorzystaniem rozwiązań informatycznych. W pierwszej części arty­kułu zostanie omówione zagadnienie relacji ładu informatycznego do ładu organizacyjnego w wymiarze sprawiedliwości. Następnie autor zaprezentuje wybrane rozwiązania międzynarodowe oraz na tym tle przedstawi możliwe rozwiązania o charakterze doraźnym w polskim wymiarze sprawiedliwości. Artykuł zakończy ilustracja rekomendowanych rozwiązań docelowych, które na trwałe powinny zwiększyć efektywność realizacji usług publicznych w omawianym obszarze.

Ład organizacyjny oraz ład informatyczny

Spadającej dynamice opanowania wpływu spraw sądowych należy się przyjrzeć od nowa – z perspektywy narzędzi, które tworzą ład organizacyjny (ang. governance) oraz ład informatyczny (ang. IT governance). Zarówno procedury jak i środowisko pracy jednostek wymiaru sprawiedliwości mają wpływ na efektywność końcową. Pracom legislacyjnym muszą towarzyszyć istotne zmiany w zakresie sposobu codziennej pracy, bez ustępstw dla takich atrybutów sprawowania wymiaru sprawiedliwości jak równość, dostępność i jawność.

Dotychczasowa perspektywa dywersyfikacji narzędzi nadzoru oraz operowanie prostymi wskaźnikami efektywności sądów jest drogą, która była i jest nieskuteczna. Oprócz kryzysów: efektywnościowego oraz politycznego, wymiar sprawiedliwości mierzy się z kryzysem związanym z epidemią koronawirusa. Te trzy czynniki prowadzą do zapaści i przy braku radykalnych zmian w zakresie ładu organizacyjnego oraz informatycznego wyjście z zapaści będzie pracą na długie lata, bez perspektywy określonych w najbliższym czasie realnych sukcesów.

Priorytetem powinny się stać inicjatywy w obszarze informatyzacji. Zarówno te duże – ważne dla interesariuszy wymiaru sprawiedliwości w całym kraju – jak i mniejsze – dla poszczególnych sądów. W dalszej części artykułu przedstawiony został przegląd wybranych obszarów, w których możliwe jest pilne wykorzystanie rozwiązań informatycznych o charakterze tymczasowym oraz pomysły nad rozwiązaniami docelowymi.

Przykłady rozwiązań międzynarodowych

Na wydatki w obszarze informatyzacji należy patrzeć przez pryzmat korzyści interesariuszy, a nie kosztów, które towarzyszą każdej transformacji cyfrowej. Nie oznacza to oczywiście, żeby zignorować zagadnienia efektywności kosztowej wydatków publicznych. Chodzi jednak o to, żeby domniemywać korzyść efektów skali w digitalizowanych procesach wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Nakłady na informatyzację sądownictwa nie zwracają się w postaci wpływów do budżetu, ale w ilości i jakości realizacji spraw. Grupa robocza usług wewnętrznych w ramach inicjatywy Jakości ­Administracji Publicznej oraz Innowacji Komisji Europejskiej wypracowała szereg narzędzi dla praktyków m.in. w obszarze jakości systemów sądownictwa. Do przykładowych narzędzi wzmacniających jakość usług wymiaru sprawiedliwości uznano m.in. niżej wymienione dobre praktyki.

Rozwiązanie łotewskie, gdzie przyjazny dla użytkownika portal wymiaru sprawiedliwości obejmuje takie e-usługi jak:

•    składanie spraw on-line do sądów wraz z aktami spraw;

•    wypełnianie i przesyłanie elektronicznych formularzy ­on-line;

•    kalkulator umożliwiający obliczenie opłat sądowych;

•    monitorowanie statusu spraw;

•    kalendarz pokazujący dostępność adwokatów i prokuratorów w celu zmniejszenia liczby odroczonych rozpraw1.

Rozwiązanie estońskie jest porównywalne do koncepcji Centralnego Systemu Sądowego CaSuS i obejmuje tzw. hurtownię danych referencyjnych (nazwaną e-plikiem), dzięki której:

•    eliminowane jest wielokrotne wprowadzanie tych samych danych (tzw. eliminacja nadmiarowości);

•    możliwe jest centralne przechowywanie plików;

•    korzystają z nich użytkownicy końcowi z różnych grup, np. pracownicy różnych podmiotów w wymiarze sprawiedliwości – np. zarówno sędziowie, jak również pracownicy administracyjni, księgowość czy controlling;

•    dostępne są statystyki zarówno szczegółowe, jak i skonsolidowane;

•    zapewniony jest szybszy i lepszy dostęp do danych i wymiaru sprawiedliwości;

•    wzrasta jakość przetwarzanych w wymiarze sprawiedliwości danych;

•    jest bezpieczniejszy i bardziej wiarygodny niż, systemy papierowe2.

Istnieje wiele systemów informatycznych, wpływających na wymiar sprawiedliwości. Są one jednak od siebie rozdzielone. W większości systemy te nie są połączone z innymi systemami, z których korzystają pracownicy wymiaru sprawiedliwości i strony postępowań. Konieczne jest wykorzystanie szans, jakie daje interoperacyjność3. Cecha ta oznacza możliwości komunikowania się i wymiany danych, dokumentów i informacji pomiędzy co najmniej dwoma systemami. Interoperacyjność jest znana dostawcom rozwiązań IT, jednak wymaga nakładów i współpracy podmiotów, które „na co dzień” ze sobą konkurują. Są jednak znane przykłady usług realizowanych na rzecz sektora publicznego, gdzie firmy IT realizowały przedsięwzięcia integrujące dotychczas rozdzielone od siebie systemy.

Opublikowano IUSTITIA 2(40)/2020, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Opinia Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w sprawie ustawy z 20.12.2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw1

pobierz pdf

W swoim stanowisku Zarząd SSP „Iustitia” wskazał, że rzeczywistym celem tego projektu jest ostateczne podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości władzy politycznej. Proponowana regulacja pozbawia sędziów niezawisłości, bowiem pod groźbą wydalenia z zawodu zakazuje im wykonywania orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19.11.2019 r. Stanowi to naruszenie przez Polskę zobowiązań wobec Unii Europejskiej, przekreślając wynikającą z Traktatu o Unii Europejskiej i Konstytucji RP zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed normami prawa krajowego. Wprowadza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za wydawanie orzeczeń sprzecznych z oczekiwaniami władzy politycznej. Projekt ten łamie także Konstytucję RP, zakazując sędziom rozproszonej kontroli konstytucyjności ustaw. Ogranicza wolność słowa i prywatność sędziów oraz wprowadza mechanizm inwigilacji, zobowiązując ich do ujawniania członkostwa w zrzeszeniach, w tym w stowarzyszeniach, funkcji pełnionej w organie fundacji, Wreszcie proponowana regulacja likwiduje samorządność sędziowską, przekazując wszystkie decyzje dotyczące sądów i sędziów w ręce powołanych przez Ministra Sprawiedliwości prezesów, a także zakazując podejmowania sędziom uchwał krytykujących działania innych władz.

Zarząd Stowarzyszenia stanowczo sprzeciwił się uchwalaniu przepisów sprzecznych z Konstytucją RP i umowami międzynarodowymi, godzących w niezależność sądów i niezawisłość sędziowską oraz przyznających władzy politycznej prawo do kontrolowania orzeczeń sądów. Sytuacja taka nie miała miejsca nawet w czasach PRL i jest nie do zaakceptowania w XXI w., w sercu Unii Europejskiej.

UWAGI SZCZEGÓŁOWE:

Preambuła

Wyrażona w niej ratio legis nie przystaje do jej treści.

Co do zasady, preambuła ma to znaczenie, iż nadaje kierunki interpretacyjne, wskazuje na motywy, jakimi kierował się ustawodawca, zatem może mieć znaczenie przy interpretacji aktu prawnego. Dodanie i samo jurydyczne znaczenie preambuły wskazuje na priorytety ustawodawcy. Z jednej strony, w preambule odwołano się do wartości konstytucyjnych, a z drugiej (pod pozorem ich respektowania) wskazano na znaczenie i rolę innych władz, które mają sprawować władzę zwierzchnią nad władzą sądowniczą, która ma być podporządkowana woli Narodu. Wpisuje się to w funkcjonującą w przestrzeni publicznej tezę o specyficznie pojmowanej „służebnej roli sędziego” wobec państwa.

Ustawodawca zamiast uchwalać dobre prawo, zgodnie z techniką prawidłowej legislacji, deklaruje przejęcie odpowiedzialności za wymiar sprawiedliwości w Rzeczpospolitej Polskiej, dążąc w istocie do narzucania sądom sposobu stosowania prawa, a więc przypisuje sobie rolę przypisaną w Konstytucji RP sądom i trybunałom.

Podkreślenie zwierzchnictwa Narodu i dominacji władzy ustawodawczej nad władzą sądowniczą nawiązuje do retoryki Konstytucji PRL z 1952 r.

Konstytucję RP, tak jak inne akty prawne, należy czytać całościowo, a nie wybiórczo powoływać wybrane przepisy. W debacie politycznej uzasadnieniem dla dewastujących wymiar sprawiedliwości zmian jest art. 4 Konstytucji RP. Zgodnie z nim, władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. Ten przepis ma rzekomo dawać podstawę do tego, by pominąć inne zasady, w tym przede wszystkim, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej (art. 10) oraz że sądy i trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz (art. 173). Tymczasem możliwe jest takie stosowanie polskiej Konstytucji, które nie prowadzi do sprzeczności między art. 4 i pozostałymi regulacjami2.

Władza sądownicza zyskała przymiot władzy niezależnej i odrębnej od pozostałych władz z woli Narodu, który wypowiedział się za pośrednictwem Zgromadzenia Narodowego oraz bezpośrednio, przyjmując w referendum Konstytucję RP.

Elementem uczestnictwa Narodu w sprawowaniu władzy sądowniczej jest udział czynnika społecznego w wymiarze sprawiedliwości. Odwołując się w preambule do zwierzchnictwa Narodu, ustawodawca zupełnie zapomniał o art. 182 Konstytucji RP, zgodnie z którym udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości określa ustawa. Jeśli dla ustawodawcy pojęcia Narodu oraz obywateli są tożsame, to przedstawionego sposobu rozumienia zwierzchniej roli Narodu nie da się pogodzić z brzmieniem i celem przywołanego przepisu Konstytucji RP.

Ustawodawca, odwołując się do zasad trójpodziału i równoważenia się władz, państwa prawa, niezależności i apolityczności sądów, prawa obywatela do sądu oraz innych gwarantowanych praw człowieka i obywatela wprost wskazuje na cel ustawy, jakim jest wprowadzenie zakazu podejmowania przez sędziów działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

W dalszych wersach preambuły ustawodawca odwołuje się do konieczności zapewnienia bezpieczeństwa prawnego obywateli i stanowionego przez Państwo prawa (element wyższości władzy ustawodawczej) oraz konieczności zagwarantowania pewności w zakresie powołania przez Prezydenta RP sędziów (element wyższości władzy wykonawczej).

Kolejnym celem ustawodawcy ma być zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów w Polsce, co konstytucyjnie należy do wyłącznej kompetencji Sądu Najwyższego (art. 183 Konstytucji RP) oraz podwyższenie standardów prawa zarówno stanowionego, jak i stosowanego, co wskazuje jednoznacznie na rzeczywisty cel przyświecający ustawodawcy, tj. zwiększenie wpływu władzy ustawodawczej na stosowanie prawa przez sądy.

Istotnym celem ustawodawcy, wynikającym z dalszej części preambuły, jest zapewnienie ochrony prawnej i poczucia bezpieczeństwa nie obywatelom, lecz grupie osób powołanych na stanowiska sędziowskie w trybie budzącym poważne wątpliwości konstytucyjne. Właśnie to kryje się za deklarowanym zapewnieniem każdemu powołanemu przez Prezydenta RP sędziemu godnych warunków wykonywania zawodu sędziego, w szczególności zapewnieniem skutecznych procedur niepozwalających na nieuzasadnione prawnie podważanie statusu sędziego przez jakikolwiek organ władzy wykonawczej, ustawodawczej, sądowniczej, a także przez jakiekolwiek osoby, instytucje, w tym innych sędziów, a tym samym zapewnieniem obywatelom poczucia bezpieczeństwa i stabilności w zakresie wydawanych przez sądy orzeczeń.

Podkreślanie w preambule roli Prezydenta w procedurze powoływania sędziów może mieć na celu uwolnienie go od odpowiedzialności za popełnienie deliktu konstytucyjnego związanego z powoływaniem na stanowiska sędziowskie osób, co do których gwarancji niezawisłości oraz bezstronności nie daje organ, który na mocy Konstytucji powinien to czynić, a mianowicie neo-KRS. W ustawie zwiększono wpływ Prezydenta na funkcjonowanie Sądu Najwyższego poprzez uchwalanie regulaminu tegoż Sądu, a także na wybór Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, który jest jednocześnie Przewodniczącym Trybunału Stanu, a więc organu, który może decydować o odpowiedzialności konstytucyjnej Prezydenta. Chęć zagwarantowania nieusuwalności osób powołanych przez Prezydenta na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego może mieć bardzo istotne znaczenie w kontekście upływającej z końcem kwietnia 2020 r. kadencji I Prezesa Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf i kręgu osób uprawnionych do uczestniczenia w wyborze nowego I Prezesa SN.

Opublikowano IUSTITIA 2(40)/2020, Prawo ustrojowe | Skomentuj